Maski G9Skin

Maski G9Skin żółte tulipany u góry.
Maski G9Skin

Uwielbiam maseczki, co łatwo zobaczyć na moim blogu. Używam często, zużywam dużo, sięgam po różne, ale te w płacie szczególnie sobie upodobałam. W marcu pisałam o maseczce, która wybiła się na tle innych. Oczywiście szybko zamówiłam ją i inne maski G9Skin, żeby sprawdzić, czy jej działanie nie było przypadkiem. A przy okazji trafiłam na glinkowe maski w płacie, znacie takie?

Przód maski G9Skin Milk Bomb Mask - Chocolate.
G9Skin Milk Bomb Mask – Chocolate

Milk Bomb Mask – Chocolate

Obietnice producenta G9Skin ze strony Beauticon:

Nawilżająca maska do twarzy w płachcie z proteinami mlecznymi, kwasem hialuronowym oraz kompleksem aminokwasów.

Idealnie pielęgnuje suchą, odwonioną oraz pozbawioną blasku skórę. Zawarte w niej składniki aktywne pomagają zachować odpowiednią wilgoć w naskórku, wygładzić oraz odżywić zmęczoną skórę. Dodatkowo ekstrakt z kakao wzbogacony mieszanką wyciągów owocowo-roślinnych pomaga zmniejszyć rozszerzone pory oraz uzyskać efekt pełnej blasku gładkiej cery.

Skład (INCI):

Aqua, Cetyl Ethylhexanoate, Glycerin, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Betaine, Glyceryl Caprate, Polyglyceryl-2 Laurate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Theobroma Cacao Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Allantoin, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Dioscorea Japonica Root Extract, 1,2-Hexanediol, Polyglyceryl-10 Laurate, Beta-Glucan, Hydrolyzed Corn Starch, Sodium Hyaluronate, Parfum, Milk Protein Extract, Sucrose, Charcoal Powder, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Caulerpa Lentillifera Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Salix Alba Bark Extract,

Pyrus Malus Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Actinidia Chinensis Fruit Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Citrus Limon Fruit Extract, Diospyros Kaki Leaf Extract, Ficus Carica Fruit/LeafExtract,GlycineSojaSeedExtract,UlmusDavidianaRootExtract, EucalyptusGlobulusLeafExtract, HederaHelixLeaf Extract, HibiscusSabdariffaFlowerExtract, LinumUsitatissimumSeedExtract, NelumboNuciferaFlowerWater, OriganumVulgare LeafExtract, PinusSylvestrisLeafExtract, SalviaHispanicaSeedExtract, SimmondsiaChinensisSeedOil, EthylHexylGlycerin, Phenoxyethanol.

Cena: 13,90 zł.

Moje wrażenia:

Bardzo dobrze nasączony, cudownie oślizły płat. Przylegał idealnie, pokrywał prawie całą skórę twarzy, choć otwory na oczy musiałam ciut naciąć. Zapach miała czekoladowy, ale z tych kosmetycznych. Esencja kremowa, leciutka i mega przyjemna. Momentalnie czuć nawilżenie i otulenie. Trzymałam ją na twarzy prawie 30 minut. Po zdjęciu skóra była po prostu komfortowa, nawilżona, odżywiona, otulona.

Nie zauważyłam nic niepokojącego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia. Moje wrażliwe oczy nie marudziły, a oczywiście przetarłam twarz również pod nimi. Wklepałam cały nadmiar esencji, który był w opakowaniu w skórę twarzy, szyi i pod oczami. Aż żałuję, że nie było jej więcej.

Zauważyłam różnicę w jakości skóry na moich zakolach, gdzie maska nie sięgała, ale inne też tam nie sięgają i jakoś tego nie zauważyłam. Tam skóra jest normalna i nie wymagająca. Skóra reszty twarzy, ta która była pod maską, była w zauważalnie i odczuwalnie lepszej kondycji.

Skóra była ciut lepka, ale nie tłusta i ogólnie nie czułam, że coś na niej mam. Po raz kolejny maska mnie pozytywnie zaskoczyła, choć tym razem chciałam więcej. Moja skóra była zmęczona po stresach i chorobie, więc dosłownie wyssała wszystko. Jeszcze do niej wrócę.

A jak wypadły pozostałe maski G9Skin?

Zdjęcie tyłu maski G9Skin Milk Bomb Mask - Chocolate.
G9Skin Milk Bomb Mask – Chocolate
Zdjęcie przodu maski G9Skin Milk Bomb Mask - Pure.
G9Skin Milk Bomb Mask – Pure

Milk Bomb Mask – Pure

Obietnice producenta ze strony Beauticon:

Nawilżająca maseczka do twarzy w płachcie z proteinami mlecznymi, kwasem hialuronowym, wyciągiem z aloesu oraz olejem kokosowym.

Idealnie pielęgnuje suchą, odwonioną oraz pozbawioną blasku skórę. Zawarte w niej składniki aktywne pomagają zachować odpowiednią wilgoć w naskórku, wygładzić oraz odżywić zmęczoną skórę.

Dodatkowo zawartość ekstraktu z morwy białej poprawia wygląd skóry, odżywia ją, a dzięki właściwościom przeciwutleniającym ogranicza proces starzenia się naskórka.

Skład (INCI):

Aqua, Cetyl Ethylhexanoate, Glycerin, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Betaine, Glyceryl Caprate, Polyglyceryl-2 Laurate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Arginine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Disodium EDTA, Xanthan gum, Dioscorea Japonica Root Extract, 1,2-Hexanediol, Polyglyceryl-10 Laurate, Beta-Glucan, Hydrolyzed Corn Starch, Parfum, Sodium Hyaluronate, Milk Protein Extract, Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Trehalose, Nelumbo Nucifera Flower Water, Bambusa Vulgaris Water, EthylHexylGlycerin,

Aloe Barbadensis Leaf Extract, Laminaria Japonica Extract, Mesembryanthemum Crystallinum Extract, Propylene Glycol, Morus Alba Bark Extract, Portulaca Oleracea Extract, Glutamine, CamelliaSinensisLeafExtract, EucalyptusGlobulusLeafExtract, HederaHelixLeafExtract, HibiscusSabdariffaFlower Extract, LinumUsitatissimumSeedExtract, OriganumVulgareLeafExtract, PinusSylvestrisLeafExtract, SalviaHispanicaSeed Extract,Leucine, Phenylalanine, LysineHCL, Proline,AsparticAcid,Valine, Alcohol, HydrogenatedLecithin,Glycine,Isoleucine, Threonine, Histidine,Serine, Alanine, Methionine, Tryptophan,Tyrosine,Phenoxyethanol, CeramideNP, Cystine,Taurine, Carnitine, Maltodextrin.

Cena: 13,90 zł.

Moje wrażenia:

Zapach ma dziwny, niepokojący, raczej nieprzyjemny. Na szczęście nie czułam go długo, szybko przestał zwracać uwagę. Bardzo dobrze nasączony, cudownie oślizły płat. Przylegał idealnie, pokrywał prawie całą skórę twarzy, choć otwory na oczy musiałam ciut naciąć. Esencja kremowa, leciutka i mega przyjemna. Momentalnie czuć nawilżenie i otulenie.

Trzymałam ją na twarzy około 20 minut. Po zdjęciu skóra była po prostu komfortowa, nawilżona, odżywiona, otulona. Zapach na tyle mnie zaniepokoił, że już nie wklepywałam reszty esencji. Nie zauważyłam nic niepokojącego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia. Moje wrażliwe oczy nie marudziły.

Prawie nie czułam, żebym miała coś na twarzy. Wieczorem już nic nie nakładałam, poszłam spać. A rano skóra była komfortowa i nie domagała się dodatkowej pielęgnacji.

Jeśli chodzi o działanie tej maski G9Skin, to mnie pozytywnie zaskoczyła, choć chciałabym więcej. Co może bym i dostała, gdybym doklepała esencję. Jest fajna, ale zapach mi nie pasuje. A skoro działa podobnie do czekoladowej, to wrócę do czekoladki.

Zdjęcie tyłu maseczki G9Skin Milk Bomb Mask - Pure.
G9Skin Milk Bomb Mask – Pure
Zdjęcie przodu maski G9Skin Milk Bomb Mask - Strawberry.
G9Skin Milk Bomb Mask – Strawberry

Milk Bomb Mask – Strawberry

Obietnice producenta ze strony Beauticon:

Nawilżająca maska do twarzy w płachcie z proteinami mlecznymi, wyciągiem z ryżu oraz kompleksem aminokwasów.

Idealnie pielęgnuje suchą, odwonioną oraz pozbawioną blasku skórę. Zawarte w niej składniki aktywne pomagają zachować odpowiednią wilgoć w naskórku, wygładzić oraz odżywić zmęczoną skórę. Dodatkowo zawarty w maseczce ekstrakt z truskawki, maliny i grejpfruta pomaga przywrócić skórze zdrowy koloryt i młodzieńczy blask.

Maseczka pachnie jak świeże mleko truskawkowe, dzięki temu jej stosowanie wpływa nie tylko na komfort skóry, ale także na dobry nastrój. Co ważne materiał, z którego została wykonana gwarantuje idealne wchłanianie składników aktywnych.

Skład (INCI):

Aqua, Cetyl Ethylhexanoate, Glycerin, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Betaine, Glyceryl Caprate, Polyglyceryl-2 Laurate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Fragaria Ananassa Fruit Extract, Allantoin, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Dioscorea Japonica Root Extract, 1,2-Hexanediol, Polyglyceryl-10 Laurate, Beta-Glucan, Hydrolyzed Corn Starch, Sodium Hyaluronate, Milk Protein Extract, Sucrose, Niacinamide, Parfum, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Solanum Lycopersicum Fruit Extract, Citrus Paradisi Fruit Extract, Punica Granatum Fruit Extract,

Artemisia Vulgaris Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Morus Alba Bark Extract, Oryza Sativa Extract, Camellia Japonica Flower Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, YeastExtract, CamelliaSinensisLeafExtract, EucalyptusGlobulusLeafExtract, HederaHelixLeafExtract, Hibiscus SabdariffaFlowerExtract, LinumUsitatissimumSeedExtract, NelumboNuciferaFlowerWater, OriganumVulgareLeafExtract, PinusSylvestrisLeafExtract, SalviaHispanicaSeedExtract, EuterpeOleraceaFruitExtract, FragariaChiloensisFruitExtract, Fragaria Vesca Leaf Extract, Phyllanthus Emblica Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, EthylHexylGlycerin.

Cena: 13,90 zł.

Moje wrażenia:

Znowu dziwny zapach, choć tym razem czułam coś podobnego do sztucznej truskawki. To zdecydowanie negatywny aspekt łączący maski G9Skin. W każdym razie nie byłam tak zaniepokojona, jak w przypadku wersji Pure. Bardzo dobrze nasączony, cudownie oślizły płat. Przylegał idealnie, pokrywał prawie całą skórę twarzy, choć otwory na oczy musiałam ciut naciąć. Esencja kremowa, leciutka i mega przyjemna.

Momentalnie czuć nawilżenie i otulenie. Trzymałam ją na twarzy około 20 minut. Po zdjęciu skóra była po prostu komfortowa, nawilżona, odżywiona, otulona. Nie zauważyłam nic niepokojącego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia. Moje wrażliwe oczy nie marudziły.

Nie wklepywałam nadmiaru esencji, która została w opakowaniu. To co zostało, było ciut lepkie, ale nie tłuste i ogólnie nie czułam, że coś tam mam. Wieczorem już nic nie nakładałam, poszłam spać, a rano skóra była w zupełności zadowolona i nie rozdrażniona.

Jeśli chodzi o działanie maska mnie pozytywnie zaskoczyła. Jednak zapach mnie raczej zniechęca. Nie jest tak zły jak w Pure, ale wolę Chocolate i to do tej ostatniej planuję wrócić.

Zdjęcie tyłu maseczki G9Skin Milk Bomb Mask - Strawberry.
G9Skin Milk Bomb Mask – Strawberry
Zdjęcie przodu maski G9Skin Color Clay Sheet - Calming Green.
G9Skin Color Clay Sheet – Calming Green

Color Clay Sheet – Calming Green

Obietnice producenta ze strony Beauticon:

Oczyszczająco-kojąca maseczka do twarzy w płachcie z zieloną glinką oraz węglem.

Dzięki zawartości marokańskiej zielonej glinki oraz węgla drzewnego maseczka skutecznie oczyszcza pory ze wszelkich zanieczyszczeń i przewraca skórze gładkość. Zawarty w masce wyciąg ze skrzypu polnego, oraz mięty zielonej działa ściągająco, antybakteryjnie oraz zapewnia skórze silne działanie przeciwzapalne.

Dodatkowo, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej pobudza w skórze syntezę kolagenu, dzięki czemu umożliwia szybką regenerację uszkodzonego i podrażnionego naskórka. Dzięki obecności w składzie ekstraktu z liści oliwnych, ekstraktu z owoców awokado oraz ekstraktu z fasoli mung maseczka również silnie nawilża oraz koi skórę twarzy.

Maseczkę polecamy w szczególności do pielęgnacji cery zmagającej się z rozszerzonymi porami, zaskórnikami oraz wągrami.

Skład (INCI):

Water, Kaolin, Bentonite, Ethylhexyl stearate, Propanediol, Alcohol denat., Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Lactic Acid, Volcanic Ash, Charcoal Powder, Moroccan Lava Clay, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Camellia Japonica Seed Oil, Panax Ginseng Root Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Vaccinium Macrocarbon (Cranberry) Fruit Extract, Aspalathus Linearis Extract, Castanea Crenata (Chestnut) Shell Extract, Ganoderma Lucidum (Mushroom) Extract, Schizandra Chinense Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Nelumbo Nucifera Flower Water, Origanum Vulgare Leaf Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, HederaHelix (Ivy) Extract, Allantoin, Pathenol, Benzyl Glycol, Cyclopentasiloxane, PEG-4 Olivate,

Diethylhexyl Malate, Dimethicone, Dipotassium Glycyrrhizate, Saccharide Isomerate, Isohexadecane, Polymethylsilsesquioxane, Butoxydiglycol, Phenoxyethanol, 1,2-Hexanediol, Hydrolyzed Jojoba Esters, Fragrance, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Raspberry Ketone, Ethylhexylglycerin, Butylene Glycol, Cetearyl Methicone, Steareth-2, Steareth-21, PEG-40 Stearate, Sodium Citrate, Citric Acid, Tocopheryl Acetate

Cena: 34,90 zł, cena do najniższych nie należy, ale takiej maski w płacie jeszcze nie miałam. Oczywiście, musiałam spróbować, w końcu taki potencjał posiada.

Moje wrażenia:

Pachnie jakoś tak mentolowo, nie czuję tu glinki. Nie ma tu nadmiaru produktu w opakowaniu. Maska jest w 2 płatach, na górną i dolną część twarzy, co w sumie ułatwia nakładanie. A i sama maska jest lepiej nacięta, choć nie przylega tak idealnie, jak poprzednie maski. Ale tu też duże znaczenie ma esencja, że tak nazwę to co jest na płacie. Choć raczej to gęsta, tępa pasta glinkowa.

Sam płat jest bardzo dobrze pokryty glinką. Jest wilgotny, ale wygląda, jakby glinkowa mieszanka przeschła na płacie. Bądź została w niego solidnie wtłoczona. Nic tu nie płynie. Próbując robić coś takiego samodzielnie, nigdy nie osiągnęłam tak idealnego stanu pokrycia i przyjęcia mieszanki przez płat.

To nie jest maska z którą posiedzę jakoś szczególnie długo. Już po 15 minutach czuję, że zaczyna powoli odchodzić od twarzy. Góra jest sucha, ale pod spodem jeszcze tragedii nie ma. Schodzi praktycznie w całości, ale już czuć, że zastygała. Na skórze zostaje minimalna ilość glinki, którą zmyłam przy pomocy gąbeczki konjac. Nie dlatego, że miałabym z tym jakiś problem, a raczej dlatego, że tak lubię.

Po zmyciu skóra jest gładka, jędrna, nawilżona, oczyszczona, pory są ściągnięte. Czyli wszystko to co lubię, choć nie w ekstremalnym wydaniu. Tak więc krem pod oczy, tonik na twarz i spokojnie mogłam funkcjonować do wieczora. Poza delikatnym ściągnięciem, nic złego mi się nie działo. Nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha.

Fajna maseczka, warto było spróbować, ale ze względu na cenę, już do niej nie wrócę. No chyba, że będzie mega przeceniona. W tej cenie, już dostanę podobnie działającą maseczkę, która starczy mi na więcej niż jedno użycie.

Zdjęcie tyłu maski G9Skin Color Clay Sheet - Calming Green.
G9Skin Color Clay Sheet – Calming Green
Zdjęcie przodu maski G9Skin Color Clay Sheet - Tension Red .
G9Skin Color Clay Sheet – Tension Red

Color Clay Sheet – Tension Red

Obietnice producenta ze strony Beauticon:

Oczyszczająco – liftingująca maska do twarzy w płachcie z czerwoną glinką oraz popiołem wulkanicznymprzeznaczona jest do pielęgnacji cery zanieczyszczonej i pozbawionej elastyczności.

Dzięki zawartości marokańskiej czerwonej glinki oraz węgla drzewnego skutecznie oczyszcza pory ze wszelkich zanieczyszczeń, niwelując zaskórniki, wągry oraz rozszerzone pory. Czerwona glinka absorbuje nadmiar sebum oraz uszczelnia naczynka krwionośne, dzięki czemu pomaga w leczeniu trądziku różowatego. Dodatkowo, obecny w składzie popiół wulkaniczny pobudza skórę do produkcji kolagenu, sprawiając, ze staje się ona wyraźnie gładsza. Mieszanka wyciągów z żurawiny, kamelii oraz rooibosu poprawia elastyczność i jędrność.

Maska posiada również działanie nawilżające – dzięki obecności w składzie ekstraktu z liści oliwnych, ekstraktu z owoców awokado nawadnia oraz koi skórę twarzy.

Skład (INCI):

Water, Kaolin, Bentonite, Ethylhexyl stearate, Propanediol, Alcohol denat., Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Lactic Acid, Volcanic Ash, Charcoal Powder, Moroccan Lava Clay, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Camellia Japonica Seed Oil, Panax Ginseng Root Extract, Lycium Chinense Fruit Extract, Vaccinium Macrocarbon (Cranberry) Fruit Extract, Aspalathus Linearis Extract, Castanea Crenata (Chestnut) Shell Extract, Ganoderma Lucidum (Mushroom) Extract, Schizandra Chinense Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Nelumbo Nucifera Flower Water, Origanum Vulgare Leaf Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, HederaHelix (Ivy) Extract, Allantoin, Pathenol, Benzyl Glycol, Cyclopentasiloxane, PEG-4 Olivate,

Diethylhexyl Malate, Dimethicone, Dipotassium Glycyrrhizate, Saccharide Isomerate, Isohexadecane, Polymethylsilsesquioxane, Butoxydiglycol, Phenoxyethanol, 1,2-Hexanediol, Hydrolyzed Jojoba Esters, Fragrance, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Raspberry Ketone, Ethylhexylglycerin, Butylene Glycol, Cetearyl Methicone, Steareth-2, Steareth-21, PEG-40 Stearate, Sodium Citrate, Citric Acid, Tocopheryl Acetate

Cena: 34,90 zł.

Moje wrażenia:

Pachnie jak glinka, ani źle, ani dobrze, jak glinka. Nie ma tu nadmiaru produktu w opakowaniu. Maska jest w 2 płatach, na górną i dolną część twarzy, co w sumie ułatwia nakładanie. A i sama maska jest lepiej nacięta, choć nie przylega tak idealnie, jak pierwsze 3 maski.

Sam płat jest bardzo dobrze pokryty glinką, jest wilgotny. Ale wygląda, jakby glinkowa mieszanka przeschła na płacie. Bądź została w niego solidnie wtłoczona. Nic tu nie płynie.

To nie jest maska z którą posiedzę jakoś szczególnie długo. Już po 15 minutach czuję, że zaczyna powoli odchodzić od twarzy. Góra jest sucha, ale pod spodem jeszcze tragedii nie ma. Schodzi praktycznie w całości, ale już czuć, że zastygała. Na skórze zostaje minimalna ilość glinki, którą zmyłam przy pomocy gąbeczki konjac. Ale nie dlatego, że miałabym z tym jakiś problem.

Po zmyciu skóra jest gładka, jędrna, nawilżona, oczyszczona, pory są ściągnięte. Czyli wszystko to co lubię, choć nie w ekstremalnym wydaniu. Tak więc krem pod oczy, tonik na twarz i spokojnie mogłam funkcjonować do wieczora. Poza delikatnym ściągnięciem, nic złego mi się nie działo. Nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha.

Fajna maseczka, warto było spróbować, ale ze względu na cenę, już do niej nie wrócę. Tym bardziej, że kremowe maski G9Skin, bardziej przypadły mi do gustu.

Zdjęcie tyłu maski G9Skin Color Clay Sheet - Tension Red.
G9Skin Color Clay Sheet – Tension Red

Podsumowując:

Maski G9Skin okazały się fajne, ale nie tak fajne jak się tego spodziewałam. W sumie z kremowych tylko do wersji czekoladowej mam ochotę wrócić. Maski glinkowe są fajne, ale zdecydowanie za drogie.

Znacie maski G9Skin? A może używałyście już innych ich produktów?

Maski G9Skin żółte tulipany na dole.
Maski G9Skin