Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Czy można nie być fanem konkretnej autorki i przeczytać 14 jej książek w ciągu 2 lat? Lubię styl pisania Magdaleny Witkiewicz, może nie wszystkie książki mnie zachwyciły. Ale jeszcze nie było tak, żeby któraś książka latała, choć dobra, z jedną było blisko. Ostatnio nawet miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z autorką. Muszę przyznać, że kobieta ma gadane. Nawet jak Cię takie wydarzenia szczególnie nie korcą, to na spotkanie z nią warto się wybrać.

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Ale przejdźmy do tej konkretnej książki. Muszę przyznać, że od początku mi się spodobała. Autorka przedstawia nam bohaterów po kolei, przybliżając ich historie w wystarczającym stopniu. Nie za krótko i nie za długo, wystarczająco, żeby zapamiętać i polubić. Z jednej strony cudowne wspomnienia, w tym świątecznych tradycji. Z drugiej przemoc domowa, która wcale nie jest u nas czymś niezwykłym, choć chciałabym napisać coś innego.

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Inne książki Magdaleny Witkiewicz, które czytałam:

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Książka miała premierę 30.10.2019 i gdzieś koło terminu do mnie dotarła. Co prawda zarzekałam się, że nie mam zamiaru czytać książki o tematyce świątecznej przed 1 grudnia. Nie wiem, jak to jest z Wami, ale na takie typowo świąteczne klimaty czuję chęć dopiero w grudniu. Co więcej drażni mnie to, że jak tylko skończą się wakacje w sklepach już pojawiają się stoiska z ozdobami.

Ale pisałam, że nie tknę, a jednak ciekawość sprawiła, że do niej zajrzałam. Gdyby to, że nie miałam nieograniczonego czasu, pewnie łyknęłabym ją na raz. A jak dodać do tego wstawki z radia, opisujące kolejny grudniowy dzień przybliżające czytelnika do świątecznego punktu kulminacyjnego, zadziałały na mnie jak płachta na byka. Bo przypominały mi, że to nie jest czas na jej czytanie. I co? Porzuciłam ją! Wstępnie do grudnia, ale to dla mnie zawsze gorący okres, istne szaleństwo. Które skończyło się urlopem i chorobą całej rodziny. Brawo my! I mimo, że obiecałam sobie znaleźć na nią chwilę tuż po Wigilii, to wróciłam do niej dopiero po Nowym Roku …

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Jeszcze nigdy tak długo nie czytałam jednej książki Magdaleny, nawet jak uważałam, że to nie moja bajka. Aż w końcu zaczęłam analizować o co chodzi. Przecież obiektywnie oceniając tą konkretną pozycję, książka jest świetna. I już wiem o co chodzi. Wszystko co się wokół mnie ostatnio działo, sprawiło, że nie mam ochoty na “szczęśliwe zakończenie”. A nie trzeba przeczytać wszystkiego co zostało wydane, żeby wiedzieć, że Magda jest specjalistką od nich właśnie.

Tak, wiem, że to dziwne. Ale serio nie miałam ochoty. Ale jak już wróciłam do pracy po urlopie, codzienność wkroczyła na dobre, więc Uwierz w Mikołaja, zaczęła ze mną jeździć do pracy. I co?

Czysta przyjemność, płynęłam, nie zmuszałam się, a jednak mimo, że miałam co robić książka mnie przyciągała. Tylko jedna kwestia mi bruździła, co też ten alkoholik im zrobi. Spodziewałam się najgorszego i jakoś zupełnie, nie tego co nastąpiło. Swoją drogą na szczęście, bo moja wersja nie była zbyt optymistyczna.

Skończyłam. Szkoda, że nie w grudniu, ale dała mi to ciepło, którego mi było trzeba. Fajna była, polecam.

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja
– Uwierz w Mikołaja

Wydawnictwo Filia