Magdalena Witkiewicz – Ósmy cud świata

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Nawet podziękowania przeczytałam i muszę przyznać, że było to najlepiej napisane podziękowania, jakie czytałam. A to zdanie, którego nie spodziewałam się nigdy napisać. 



Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Ale od początku, bo jak pewnie zauważyliście, nie będzie to typowa dla mnie ostatnio recenzja książki, czyli 2 zdjęcia i moje wrażenia z lektury. Czemu? Miałam zaszczyt, tak dla mnie to jest ogromny zaszczyt, zostać wybraną przez moją ulubioną autorkę, fakt zgodny z odczuciami na dzień dzisiejszy. Wybraną, żeby otrzymać od niej książkę, jako jedną z 30. Nie wiedziałam, że ją dostanę, choć oczywiście wyraziłam taką chęć, ale jaka jest szansa, że znajdę się wsród tych wybranych? Uznałam, że 13.09 polecę do księgarni i kupię. 

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

A tu w poniedziałek po południu wpada mama w odwiedziny i przynosi mi podwójne awizo. Byłam cały dzień w domu, młody mi się pochorował, myślicie, że listonosz zadzwonił? A do tego z doświadczenia wiem, że nie odbiorę paczki, póki listonosz nie wróci i się nie rozliczy, nie ważne, że nie zabrał paczek z urzędu. Dziecko z gorączką z domu wyjść nie może, wiedziałam, że w najbliższym czasie nikt nie będzie z nim mógł posiedzieć, a przecież nie wydadzą komu innemu. Jednak jak się okazało, dzwoniąc na pocztę trafiłam na kobietę z którą dało się porozmawiać, która potrafiła mnie zrozumieć, baaa nawet zaproponowała, że do mnie zadzwoni, jeśli da się coś przyspieszyć. W ciągu 30 minut leciałam po paczki, póki mama jeszcze była i nawet w ogromnej kolejce stać nie musiałam. Chyba się domyślacie, jak zareagowałam na paczkę niespodziankę, którą wtedy odebrałam. 

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Po co wszystko opisywać? Same możecie zobaczyć zawartość paczuchy. Muszę przyznać, że tak dopracowanego prezentu, który miał być tylko i aż książką, z której bym się i tak ucieszyła, nie spodziewałam się. Drobiazgi? Ale robią różnicę. No i dedykacja, nigdy nie miała dla mnie większego znaczenia, natomiast ta książka, nigdy nie zostanie przekazana dalej, jak to robię z wieloma po ich przeczytaniu.

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Po tym przydługim wstępie, może jednak czas na wrażenia z lektury? Nie mam ich za wiele, największym jest to, że książka jest za krótka. Ledwie do niej usiadłam i już 100 stron mi uciekło, a przecież to tylko wydarzenia z przed czasu najbardziej istotnego. Już wiedziałam, że muszę ją sobie dawkować, przecież ona ma tylko 331 stron. Napisana jest tak lekko i wciągająco, że gdyby nie trudniejsze dni, to pochłonęłabym ją w ciągu kilku godzin, czytając nawet podczas gotowania obiadu. Tak, tak też robię, podpowiedź dla tych co się dziwią, że mam czas na czytanie. A Wietnam? Jest zdecydowanie za krótki, nie zdążyłam nacieszyć się jego pięknem, a przecież legendy mają tak piękne i inne, chciałabym więcej. 

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Spodobała mi się główna bohaterka, Ania Małecka. Niespokojny duch, uwielbiający podróże. Czterdziestka, która nie czuła potrzeby, żeby zmuszać się do związków, choć bywały. Stara panna? Taki termin jeszcze funkcjonuje? Która poczuła, że chce być matką, ale bez tworzenia sztucznego związku na siłę. Ma dobrą pracę, jest ogarnięta i uważa, że da radę sama wychować dziecko. Bank spermy, czy chwila zapomnienia z nieznajomym? Kiedyś jak byłam dużo młodsza, mówiłam wszystkim, że będę starą panną, bo od kiedy pamiętam, nie chciałam być z kimkolwiek tylko po to, by być i definiować swoją wartość przez to czy jestem z kimś. Lepiej być samej, niż się męczyć w związku. Potem poznałam wyjątkowego mężczyznę, no i cóż, już się nie dowiem, jak to jest stać na miejscu Ani. 

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Jak to się dzieje, że wielokrotnie przecinamy swoje drogi bez zwracania na siebie uwagi, aż tu nagle wszechświat sprawia, że w końcu rzeczywiście się spotykamy? Ania potrzebowała urlopu, żeby poukładać sobie w głowie. Tomek Biegajski uciekał od świata, który mu się zawalił, podróż poślubna miała być samotną wyprawą. Niedoszła żona, ma urodzić dziecko innemu, no cóż, bywa i tak. Co będzie dalej? Musicie doczytać same, w końcu to nie streszczenie. 

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Cudowna, ciepła książka, bynajmniej nie nudna. Autorka do końca trzymała mnie w niepewności, już mnie kilka razy nabrała, więc i tym razem podejrzewałam podstęp na samym końcu. Cieszę się, że skończyła się tak jak skończyła, ale … czuję niedosyt. Mało, ciągle mi mało, wszystkiego mi mało. Za mało stron, książka powinna być ze 2 razy grubsza. Za mało mi ich Wietnamu – Ani i Tomka. Za mało mi samego Wietnamu, legend, kolorów, smaków, krajobrazów … tego by czas się tam rozciągnął. Ach przeczytam jeszcze raz … i jeszcze raz … Polecam.

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

A teraz z trochę innej bajki, wsród fanek Magdaleny Witkiewicz jest również właścicielka Modnej Książki od Violanto. U której to pod koniec sierpnia zamówiłam sobie ręcznie robioną okładkę na książkę. To była ta druga paczka, zgranie w czasie idealne prawda? Jak Wam się podoba jej dzieło? Ja jestem zachwycona. Viola jest po mastektomii, wiadomo jak to jest z NFZ, dorabia sobie na rehabilitacje. Jeśli podoba się Wam jej okładka na książkę, zostawiam link do jej konta na Facebooku

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Co ciekawego czytałyście we wrześniu? A może czekacie na wydanie jakiejś książki?

Ósmy cud świata, czyli najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz.

Inne książki Magdaleny Witkiewicz, które przeczytałam: