Magdalena Witkiewicz – Nie ma jak u mamy

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.

Jeśli czasami do mnie zaglądacie, to pewnie już kojarzycie, że lubię książki Magdaleny Witkiewicz. Co prawda jeszcze wszystkich nie przeczytałam, ale taki cel mam, choć raczej można go zaliczyć do tych długoterminowych.


Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.


Nie ma jak u mamy to czwarty tom cyklu Milaczek, którego jeszcze nie czytałam. Wiedziałam o tym i jakoś mnie to nie zniechęcało. Po prostu muszę kupić też poprzednie części. A czy przeszkadzało mi to w czytaniu książki?

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.


Bynajmniej. Postaci i wydarzenia są na tyle dobrze nakreślone, że nic takiego nie czułam. Jasne momentami miałam wrażenie, że chciałabym, żeby jakaś myśl, wątek, czy postać była bardziej rozbudowana. Ale to czy autorka już to zrobiła dowiem się, po przeczytaniu poprzednich części.

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.


Jak zwykle było lekko, łatwo, przyjemnie i z dobrym zakończeniem. Dla mnie jej książki są dobre na spokojne, leniwe niedzielne popołudnia. Obyczajówka, która pozostawia takie ciepło w środku. Muszę przyznać, że spodobało mi się podsumowanie spotkania z książkami Magdaleny Witkiewicz, które napisała Marzena z bloga Draqilka.

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.


Matemblewo, jedna ławka, 4 kobiety, matki i to chyba jedyne co je łączy, bo kojarzą się tylko z widzenia. Każda w jakiś sposób doświadczona, ale w pewnym wieku, to chyba każdego w jakiś sposób dotyczy. Ojciec był matkę, zięć bił córkę. Matka z wysokimi wymaganiami, córka, która próbuje zasłużyć na pochwałę. Kolorowa włóczka uchwycona w aparacie. Mąż, który jest, a jakby go nie było. Kryzys wieku średniego, ale u kogo? Tylko coś mało tego nie ma jak u mamy 

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.


Lubię książki Magdaleny i nic na razie w tym temacie się nie zmienia. Jednak ta mnie nie porwała. Rozdziały i ich nazwy niewiele wnosiły, wręcz mnie irytowały. Przeskoki z bohaterki, na bohaterkę były za szybkie, przez co towarzyszył mi chaos. Czytałam ją 2 tygodnie, zamiast maksymalnie kilku dni. Nie chciało mi się, nie pamiętałam o niej, zmuszałam się, żeby machnąć kolejne kilka stron, bo może wciągnie mnie bardziej. Teoretycznie ma w sobie wszystko co powinno mi odpowiadać, a jednak czegoś tu zabrakło. Na razie zrzucam to na brak znajomości tej serii. Kupię pierwsze 3 tomy, tym bardziej, że okładki są śliczne, nadrobię i może wtedy zmienię zdanie. Na dzień dzisiejszy nie jest moją ulubioną książką autorki. Czereśnie zawsze muszą być dwie nadal zajmuje pierwsze miejsce w moim sercu. A ta książka jeszcze dziś jedzie ze mną na niedzielny obiad do mojej mamy.

Moje wrażenia po przeczytaniu najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz, Nie ma jak u mamy, która miała premierę 19.09.2018.