Lush – Mask of magnaminty

3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.
Kolejna odsłona, już trzecia serii maseczkowej Lush. Dziś na tapecie chyba najsławniejsza, a może tylko ja ją najlepiej kojarzę? Przedstawiam Mask of magnaminty. Co powinna robić? Oczyszczać. A co robi?


3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Póki co najprzyjemniej pachnąca z masek , z którymi miałam doczynienia. Ziołowy zapach z dodatkiem mięty. Całkiem przyjemnie się nakłada tą zgniło-zieloną masę z drobinkami. Szybko i odczuwalnie zastyga, ale nie jest to jakoś szczególnie niekomfortowe.

3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Chwilę po nałożeniu lekko chłodzi, potem mrowi, a następnie skóra się rozgrzewa, osobiście nie jestem fanką ostatniego objawu, bo moja skóra po prostu nie przepada za zmianami temperatury. Ale jest to częsta reakcja mojej skóry na mocno oczyszczające.
3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Nie trzeba nakładać jej jakoś szczególnie dużo, czy grubą warstwą. Połowa opakowania starczyła mi na 6 aplikacji, na twarz i szyję. Tak na szyję też, niestety niedoskonałości hormonalne uwielbiają się tam u mnie pojawiać. Więc przeciętny użytkownik, będzie się nią cieszył 2 razy dłużej. Przy cenie 195 CZK za 100 ml, chyba nie ma na co za bardzo narzekać.
3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Za każdym razem zmywałam maseczkę po dłuższym czasie, niż zalecane 5-10 minut, dochodziłam nawet do 30 minut. Bez najmniejszego uszczerbku na mojej skóry, po prostu czułam, że mogę sobie na to pozwolić. A każda kolejna aplikacja tylko mnie w tym utwierdzała. Jednak zwróćcie uwagę na to, że jest to maseczka oczyszczająca i jednak lepiej intensywnie obserwować skórę. 

3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Łatwo się zmywa, wystarczy woda i dłonie oraz nie cała minuta. Skóra już podczas zmywania jest cudownie gładka, choć nie znęcałam się nad nią, próbując wykorzystać moc drobinek, której nie mają. I taka też pozostaje po osuszeniu skóry. Niestety jednak uczucie ściągnięcia jest dosyć silne, niezależnie od tego jak długo była na twarzy, czy też, jak często po nią sięgałam. Co prawda to nic z czym tonik by sobie nie poradził, ale wiem, że może być lepiej. Nie uczula, nie zapycha. Działa.

3 maseczka z Lush, dziś na tapecie Mask of magnaminty.

Podsumowując:

Mask of magnaminty to bardzo fajna maseczka oczyszczająca. Warta swojej ceny. Chętnie do niej wrócę, jeśli nadarzy się okazja, ale … Cosmetic Warrior spisała się u mnie lepiej. Więc jakbym miała wybierać jedną to wróciłabym do śmierdziucha.

Masz ochotę na więcej recenzji maseczek , a może chcesz poczytać o tej konkretnej, ale używanej i opisanej przez kogoś innego? Zapraszam do Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis, co poniedziałek opisujemy tą samą maseczkę . Sama jestem ciekawa co Agnieszka o niej napisze, nie ma konsultacji, żeby nie zasugerować się jej wrażeniami, tak więc lecę czytać co też myśli o tym gagatku. 

Ogromnie dziękuje Marice z bloga Porcelanowe włosy  bez której pomocy ta seria by nie powstała, bo bym dostępu do tych maseczek nie miała. A tym razem możecie jeszcze poczytać o jej wrażeniach na temat Mask of Magnaminty, bo też się na nią skusiła i już zrecenzowana.

– Cosmetic Warrior: