Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask – Maska nawilżająca z różową glinką

Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Ta maseczka Lovely Day wpadła do mnie w ramach prezentu od Agi z bloga Kosmetyczny Fronesis. Zanim ja w sumie na porządnie zainteresowałam się firmą i przetestowałam pierwszy ich produkt, już się zawinęli z naszego kraju. Ale czy jest za czym tęsknić?

Lovely Day - Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask
Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Obietnice Lovely Day:

Zapewnia skórze nawilżenie, witaminy i składniki odżywcze. Francuska glinka, kwasy owocowe PHA, kwas hialuronowy i olejek z malin wspaniale działają na skórę suchą, z pierwszymi zmarszczkami i bladą cerę pozbawioną „blasku”. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów skóry. Bez perfum, olejków eterycznych, barwników i alkoholu.

Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Skład (INCI):

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Rosa Damascea Flower Water, Glycerin, Rubus Idaeus Seed Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Lactobacillus Ferment, Cetearyl Wheat Straw Glycosides (and) Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Tocopherol, Kaolinite, Gluconolactone, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Benzyl Alcohol**, Benzoic Acid**, Sorbic Acid**

** Konzentration unter 0,01 % (Spuren)
PH: 4

Cena: 34,00 EUR.

Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Recenzję tej maski Lovely Day widziałam też u:

Inne maski w dużej pojemności, jakich używałam:

Lovely Day - Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask
Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Maseczka Lovely Day i moje wrażenia:

Od pierwszego do ostatniego użycia, pachnie intensywnie, kwiatowo, ziołowo-kwiatowo, przyjemnie, choć zupełnie nie wiem czym dokładnie. Na szczęście zapach dusi tylko w opakowaniu, a na twarzy tylko na początku zwraca uwagę. Konsystencja jest bardzo przyjemna, budyniowa, jakby lekko napowietrzona.

To co zwraca uwagę od pierwszego użycia, to uczucie nawilżenia i chłodzenia. Nie da się tego nie zauważyć. Moja skóra wręcz momentalnie się pod nią rozluźnia. A przecież zawsze nakładam pielęgnację wieloetapową, żeby jak najlepiej zadbać o moją odwodnioną skórę. Jednak maseczka i tak zawsze robi na mnie świetne wrażenie.

Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, a pod nie też ją zawsze nakładałam. W końcu to pod oczami mam największą pustynię. Nie zapycha, a niestety mimo upływu lat, mam do tego tendencję.

Jak używałam Lovely Day?

Muszę przyznać, że żal było mi nie wyciągać z niej najwięcej. W końcu prezent, prezentem, ale swoje kosztuje. Najczęściej nakładałam ją jako drugą maseczkę. Tak więc, oczyszczanie twarzy, tonizowanie, maseczka oczyszczająca lub peeling, tonik i dopiero nakładałam tą. Na twarz, pod oczy i na szyję, grubą warstwą. Tak zazwyczaj ją zostawiałam, na noc lub na dzień, raczej starałam się jej nie zmywać za szybko.

Jeśli w ciągu dnia przeszkadzał mi jej nadmiar, to zwilżałam twarz delikatnie tonikiem, masowałam twarz chwilę i już problemu nie widziałam. Co prawda przy mojej tłustej strefie T to nie jest opcja wyjściowa, tudzież pod makijaż, ale luźno weekendowa, jak najbardziej. Jednak najchętniej zostawiałam ją na noc. Najczęściej po peelingu. A wtedy nie przejmowałam się, czy się wchłonie, czy nie. No chyba, że jakoś dziwnie nierówno ją nałożyłam. Oczyszczania i pielęgnacji nie zostawiam na sam koniec dnia, więc raczej nie miewam problemów, żeby mi się coś nie wchłonęło.

Lovely Day - Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask
Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

A co robi maseczka Lovely Day?

Głównie nawilża i robi to dobrze. Choć muszę przyznać, że jeszcze z rok temu zrobiłaby na mnie większe wrażenie, bo wtedy w dużo większym stopniu musiałam walczyć z odwodnieniem mojej skóry. Teraz już moja codzienna pielęgnacja jednak stoi o ten jeden stopień wyżej. Ale czy to znaczy, że maska nie działa? Działa, daje mi tego dodatkowego kopa. A póki co nadal przyjmuję każdą pomoc w tym zakresie. Jednak ten dodatkowy krok raz na tydzień, nie zastąpi mi dodatkowego kroku w codziennej pielęgnacji.

Przyjemnie odżywia. Daje przyzwoite ukojenie rozdrażnionej skórze. Nie ściąga, a jednak skóra jest przyjemnie ujędrniona. Mogłabym w sumie nawet napisać, poprawia wygląd mojej skóry. W sumie mogłabym się tylko czepiać, że nie robi na mnie tego efektu wow, na który w sumie od początku liczyłam. Jednak może znowu ta jej uniwersalność sprawia, że nie do końca mnie zachwyca.

Moja mama też jej próbowała, liczyłam, że na jej ekstremalnie suchej skórze zrobi większe wrażenie. Ale mama uznała, że jest taka sobie i poza pierwszym podejściem, nie miała ochoty na więcej. Co jest zaskakujące, bo to ona zazwyczaj wykańcza to co mnie irytuje. A tu się zamieniłyśmy miejscami. Bo ja taka krytyczna w stosunku do tej maski nie jestem. Jednak chyba nie bez powodu tyle czasu zabierałam się za jej opisanie, dopiero jej totalne zużycie mnie zmotywowało.

Lovely Day - Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask
Lovely Day – Hyaluron + Bloom Pink Clay Mask

Podsumowując:

Fajna kremowa, nawilżająco, odżywiająca maseczka. Nie robi mi nic złego. Widzę i czuję jej działanie, ale nie robi na mnie takiego wrażenia, jak się spodziewałam. Zużyłam bez większych oporów, nawet z przyjemnością, ale nie będę się starać, żeby do niej wrócić. Dobra na raz.