Lost with Botanicals – Juice in motion No 15 – Sok, tonik, esencja

Lost with Botanicals - Juice in motion No 15 - Sok, tonik, esencja
Lost with Botanicals – Juice in motion No 15 – Sok, ,

Lost with Botanicals poznałam jakieś 5 lat temu, jeszcze pod nazwą Botanicals, ktoś to jeszcze pamięta? Polubiłam się już wtedy z ich produktami, wielokrotnie miałam do nich wrócić, ale jakoś się nie składało. Aż zmówiłam Lost Alchemy, a tam taka niespodzianka.

Inne produkty Lost with Botanicals:

Obietnice ze strony Lost with Botanicals:

Sok, , – to produkt wielofunkcyjny, może być używany jako dwufazowy płyn oczyszczający i odświeżający skórę, do przywracania odpowiedniego pH skórze po oczyszczeniu lub , czyli płyn wzbogacony o składniki aktywne, który stanowi warstwę pielęgnacji np. pod krem lub . Sok zawiera oleje, które dodatkowo intensywnie odżywiają i nawilżają skórę, pozostawiając ją miękką i aksamitną. Energetyzujący cytrusów pobudza rano do działania.

Idealny: dla każdego rodzaju skóry,

Sok: z miąższu liści aloesu,

Oleje: z pestek moreli, z pestek arbuza, z pestek winogron,

Ekstrakty: z pestek guarany, z owocu pomarańczy, z pestek grejpfruta, ze słodkiego migdała, z owocu winogrona,

: cytryny, pomarańczy, mandarynki, grejpfruta, cytrusowy, świeży, energetyzujący.

Rytuał:

Sok oczyszczający i odświeżający skórę, świetny również do zmywania resztek makijażu – wyjmij chłodny z lodówki, silnie wstrząśnij kilka razy butelką, dla uzyskania jednolitego roztworu (bo jest dwufazowy), wylej odpowiednią ilość na wacik. Przyłóż do powiek oczu, pozostaw na parę chwil. Oczyść resztę skóry y, szyi i dekoltu.

– wyjmij z lodówki, silnie wstrząśnij, wylej na wacik lub bezpośrednio na dłonie i przetrzyj lub wklep w oczyszczoną skórę y, szyi i dekoltu.

– wyjmij z lodówki, silnie wstrząśnij, wylej parę kropli na dłonie, wklep w skórę przed aplikacją kremu lub .

Sok może pozostawić lekki film w zależności od kondycji i typu skóry. Sucha i spragniona skóra wypije go całkowicie, tł skóra pozostanie w komforcie i zbędna będzie dalsza aplikacja kremu nawilżającego (zwłaszcza w ciepłe miesiące).

Uwaga: Trzymaj w lodówce. Najlepiej zużyj w ciągu 10 tygodni. Data na spodzie butelki jest datą minimalnej, najlepszej jakości i aktywności, co nie oznacza, że po tej dacie produkt jest niezdatny do użycia.

Kosmetyk bezpieczny dla kobiet w ciąży i karmiących mam – nie zawiera substancji niedozwolonych do stosowania w okresie ciąży i karmienia piersią.

Pojemność 100 g za 125,00 zł. Zużyłam w ciągu miesiąca.

Skład (INCI):

Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene.

Lost with Botanicals - Juice in motion No 15 - Sok, tonik, esencja
Lost with Botanicals – Juice in motion No 15 – Sok, ,

Lost with Botanicals i moje wrażenia:

Niby się mega ucieszyłam, że go mam, a jednocześnie jakoś podchodziłam do niego jak do jeża. Wsadziłam do lodówki, jak tylko dostałam i nie mogłam się za niego zabrać. Nie wiem czy też tak macie, ale produkty lodówkowe, jednak jakoś bardziej przemawiają do mnie podczas cieplejszych miesięcy. I już na początku byłam uprzedzona, że będzie chłodził za bardzo. Nic bardziej mylnego, bo ani razu nie marudziłam na chłodek, który bardziej odczuwałam na dłoni, niż na y. Dziwne, ale tak było.

Nie bardzo wiem, czym jest sok w kosmetykach, co ma robić i jak go ocenić, więc to określenie producenta sobie odpuszczę.

?

Rzadko używałam go z myślą o typowym u. Ale sprawdza się tu wyśmienicie i nie mam mu nic do zarzucenia. Ładnie ogarnia mi skórę nawet po mocniejszym oczyszczaniu. Jednak jednocześnie jest czymś więcej, więc w większości wypadków, spryskiwałam em, bo akurat na nie ostatnio mam wenę. A u mnie nie ma czegoś takiego jak za dużo mokrości na skórze. Następnie nakładałam soczek.

?

I to jest dla mnie trafne określenie tego czym ten soczek jest. Co prawda jeszcze takiej esencji nie miałam, w sensie dwufazowej, to jednak raczej przy się trafia, ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

Te dwie fazy też były tym co mnie początkowo zniechęcało i irytowało. Bo idę do lodówki, potrząsam solidnie, jak wprawiony barman, odkręcam, wytrząsam na dłoń, jest ok, nakładam. A jak znowu wytrząsam kolejną porcję już widzę, że soczek nie jest tak wymieszany jakbym tego chciała i rozwarstwienie jest bardziej wyczuwalne. Więc jedna, dwie warstwy spoko, ale więcej już było irytujące, a szkoda, bo produkt super się do tego nadaje.

?

Pewnie powinnam była od niego zacząć, bo z tego co widziałam po recenzjach, on właśnie robi największe wrażenie na wszystkich. No cytrusy, tudzież świeżo wyciśnięta cytryna w pełnej krasie. I to jeszcze, taka dojrzała, ciut słodsza, ale nadal rześka. Zdecydowanie, nie sztuczna, kiblowa. No z takim em w kosmetyku jeszcze nie miałam przyjemności. Brawa dla producenta, bo tu sam daje +100 dla przyjemności używania. Zdecydowanie pobudzający , ale i wieczorem na niego nie narzekałam, bo miałam wręcz wrażenie, że mnie po prostu odpręża.

Do masażu?

I to dosłownie pomysł dzisiejszego dnia, ostatniej porcji soczku. Po porannej pielęgnacji, przypomniało mi się, że już dawno nie robiłam sobie masażu płytką Gua Sha. Na nawilżaczach, nigdy go nie robię, ale tu jest warstwa olejowa. Przy warstwowaniu oczywiście odczuwalna mocniej. Jak się nie uda, najwyżej sięgnę po . I co? Przy pięciu warstwach, bo aż na tyle starczyło mi dziś końcówki, płytka sunęła po skórze, jakbym jej używała na olejowym. Biorąc pod uwagę moją skórę, zakładam, że i przy 2 lub 3 warstwie efekt byłby podobny. A przecież potem jeszcze na taką rozmasowaną skórę można nałożyć sporo dobroci.

Czy robi mi coś złego?

Nic, a nic. A używałam go regularnie, prawie codziennie, chyba, że zapomniałam, choć to nie było częste. Za to często 2 razy dziennie. Obawiałam się zapchania, do którego moja skóra ma tendencję, jednak nic takiego nie miało miejsca. Skórę mam wrażliwą, ani razu podrażnienie się nie pojawiło, ba produkt wręcz łagodził wszelkie mniejsze rozdrażnienia. Bo wielkie w czasie jego używania po prostu nie pojawiały się. Nie uczula, nawet moich wrażliwych oczu. I tak pod oczy też soczek nakładałam. Chyba nie trafiłam nim do oka, ani mi tam nie spłynął, choć przy moich zdolnościach nigdy nic nie wiadomo. Jednak na pewno nie odczułam dyskomfortu nakładając soczek w tą okolicę.

Obietnice producenta …

Ani razu nie użyłam go do zmywania resztek makijażu. Mam od tego inne produkty, choćby , a potem żel, żeby nie bawić się w taki sposób. A ze względu na skład i działanie, szkoda by mi go było tak używać, zwłaszcza, że musiałabym go zmywać potem czymś jeszcze. Wylewanie go na wacik to dla mnie też po prostu marnotrawstwo. Szczerze polecam dłonie i delikatne wmasowanie, tudzież wklepanie. Jasne coś tam skapnie do zlewu, czy na blat, ale zdecydowanie mniej niż pochłonie wacik.

Moja skóra jest mieszana, z tłustą strefą T i ledwie raz pozostawiłam, ją bez dalszych kroków pielęgnacji, tylko z soczkiem. Nie było źle, ale po nocy, czułam już braki. A uwaga, ja produkt warstwuję i nie marnuję fazy olejowej dając jej wchłonąć się w wacik. Dla mnie to po prostu za mało, żeby choćby nie dorzucić odrobiny kremu. Ale też używałam go tylko przez jeden zimowy miesiąc. Może podczas letnich miesięcy mogłabym obyć się bez kremu.

Podsumowując:

Nie dziwię się czemu jest tak polecany. To mały dziwak, ale ciężko się do niego o coś przyczepić. Spełnia obietnice producenta. Po prostu trzeba dać mu szansę i przekonać się na własnej skórze. Dziś nie kupię kolejnego opakowania, bo mam co zużywać, a jednak świeży produkt wypycha wszystko inne z kolejki. Jednak polubiłam się z nim na tyle, że z chęcią jeszcze dam mu szansę podczas cieplejszych miesięcy.