Lisa Gardner – Zaginiona

Lisa Gardner - Zaginiona
Lisa Gardner – Zaginiona

Zaginiona to 3 książka Lisy Gardner, która wpadła w moje ręce, jeszcze za czasów, kiedy bardziej śledziłam to co można dorwać w kiosku. Muszę przyznać, że Dziecięce Koszmary zrobiły na mnie ogromne wrażenie i do tej pory ją pamiętam. A to wcale nie jest takie oczywiste. Sąsiad też nie był zły. Jednak jakby ładnie tego nie ująć, Zaginiona kurzyła się na moich regałach przez 5 lat, mimo, że styl autorki mi pasował. Czy po 5 latach styl Lisy Gardner nadal mi pasuje?

Lisa Gardner – Zaginiona

Nota ze strony Grupy Wydawniczej Sonia Draga:

Dla psychologa kryminalnego, byłego pracownika FBI Pierce’a Quincy’ego zaczyna się niewyobrażalna tragedia. Wszystko wskazuje, że jego żona, Rainie Conner, zaginęła, nie pozostawiwszy żadnych wskazówek mogących naprowadzić na jej ślad. Na pustej drodze, nieopodal autostrady w stanie Oregon, policja odnajduje otwarty samochód z włączonym silnikiem i torebkę Rainie porzuconą na siedzeniu kierowcy.

Czy dopadł ją któryś z duchów jej niespokojnej przeszłości? A może jej zniknięcie spowodowała sprawa, nad którą pracowała wspólnie z mężem – wyjątkowo brutalne podwójne morderstwo? Wraz z córką, agentką FBI Kimberly Quincy, Pierce walczy z miejscowymi władzami, ściga się z czasem i gorączkowo poszukuje odpowiedzi na przerażające pytania.
Tylko jeden człowiek wie, co się stało tej nocy. Przyjmując tożsamość zabójcy schwytanego przed osiemdziesięcioma laty, kontaktuje się z prasą. Stawia jasno określone warunki: chce pieniędzy, chce władzy i chce sławy. A jeśli tego nie dostanie, Rainie zginie.

Czasu jest coraz mniej, ostateczny termin zbliża się nieubłaganie, a Pierce wyrusza na najbardziej nerwowe i rozpaczliwe łowy w swoim życiu, aby miłość jego życia nie zaginęła na zawsze.

Lisa Gardner – Zaginiona

Zaginiona i moje wrażenia:

Jak ona mnie męczyła! Kolejna książka, którą męczyłam tygodniami i to dosłownie tygodniami. A ja nadal nie mogę przeskoczyć nad książką i sięgnąć po kolejną. Lubię kończyć książki, bo każda następna strona ma potencjał do uratowania całej książki. Jednak nie tym razem.

O ile początek nie był zły, o tyle im dalej w las, tym gorzej. Postaci płaskie, nijakie. Pojawiało się dużo nowych, ale nikt nie był wstanie przyciągnąć mojej uwagi i wywołać jakichkolwiek emocji. A przecież choćby historia Dougiego powinna zrobić na matce większe wrażenie.

Niby ciągle coś się działo, nie powinnam się nudzić, tempo niezłe, powinno zamaskować ewentualne braki, w końcu pościg jest ważniejszy. Niestety wszystko było nijakie. Pamiętałam co czytałam, mimo, że między kolejnymi stronami długie przerwy miałam. Ale nie była to historia, o której myślałam, nie czytając jej. Nie mówiąc już o tym, że tak naprawdę średnio mnie interesowało kto jest porywaczem, dlaczego to zrobił i co się stanie dalej.

Autorka ma fajny styl, łatwo się ją czyta. Jednak tym razem miałam wrażenie, że to produkcja, a nie twórczość. Spełnia wszystkie warunki dobrego kryminału, a jednak brakuje tu zaangażowania i dopieszczenia. Szkoda.

Tags: No tags