Książki przeczytane w marcu 2016


Święta, święta i po świętach… Muszę zacząć wyciągać ozdoby na Wielkanoc wcześniej, od razu czuć wiosnę. Bo na 3 dni to szkoda zachodu. Bilans książek przeczytanych wypada pozytywnie. Stron przeczytanych również. Razem z ociepleniem i wydłużeniem dnia, humor coraz lepszy u mnie. A jak u Was? Więc korzystam ile się da, żeby choć trochę poczytać przy świetle dziennym. 


Neil Gaiman – Na szczęście mleko. Ilustracje Chris Riddel. Pięknie wydana książka, ilustracje są fantastyczne. A treść już nie dla mnie, z mojej perspektywy to mocno naciągane usprawiedliwienia tatusia, któremu droga do domu się wydłużyła przesadnie. Zabawnie napisana, muszę przyznać, że wyobraźnie autor ma. A mnie czeka ten okres, kiedy to dziecko będzie mi podobne cuda mowić, ach…:P
Moja ocena 6/10
157 stron



Katarzyna Jabłońska – Szału nie ma, jest rak. Rozmowa z ks. Janem Kaczkowskim. Jedna z bardziej wartościowych pozycji, jakie dane mi było przeczytać. W październiku przeczytałam Życie na pełnej petardzie i byłam pod wrażeniem, a ta książka jest jeszcze lepsza. Króciutka, napisana lekko, łatwo i przyjemnie, choć tematy w niej poruszane w większości takie nie były. Ale ksiądz Jan sprawiał, że były łatwiejsze do przetrawienia, mimo ich dosadności. Mocna i dająca do myślenia książka. Polecam wszystkim, stosunek do kościoła nie ma tu znaczenia, tu liczy się światopogląd i człowiek, a nie instytucja. Pisząc te słowa ten fenomenalny człowiek już nie żyje, przegrał swą walkę z rakiem 28.03.2016. 
Moja ocena 10/10
140 stron



Michael Crichton – Jurassic Park – Zaginiony Świat. Ach ta Biedronka, gdyby nie to, że mam ją po drodze do pracy, to nie wiedziałabym, że jest książka Park Jurajski. Co prawda był tylko tom 2, ale w niczym mi to nie przeszkodziło. Dobrze napisana, szybkie tempo akcji, fantastyczne wstawki naukowe. Choć mocno odbiega od ekranizacji. Teraz czas na przypomnienie filmu. Cześć 1 muszę dorwać, w końcu film, cześć 1 oglądam ilekroć na nią trafię. A niby szybko się nudzę. 
Moja ocena 7/10
446 stron



Fleur De Force – Jak być Glam. Przewodnik po szczęściu i urodzie. Pięknie wydana, porusza wiele tematów, ale każdy bardzo płytko. Nie dowiedziałam się z niej nic wartościowego, a może lepsze jest określenie nic czego bym nie wiedziała. Przyjemna pozycja, ale chyba dla młodszego czytelnika, wydaje mi się, że dobre 10 lat wcześniej docenianym ją bardziej. 
Moja ocena 4/10
225 stron


968 stron w 31 dni. Moje minimum 30 stron dziennie osiągnięte, więc małymi kroczkami w dobrą stronę. 


Poprzednie książki przeczytane:
luty 2016
styczeń 2016
grudzień 2015
listopad 2015
październik 2015
wrzesień 2015
sierpień 2015
lipiec 2015
czerwiec 2015