Krem korygujący Couleur Caramel

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Moje poszukiwana korektora idealnego są równie skuteczne, co poszukiwania idealnego kremu pod oczy. Ta okolica jest tak problematyczna i wymagająca, że łapię się każdej deski ratunku. Nawet jeśli nie wierzę, że konkretny produkt ma szansę sprawdzić się u mnie, w końcu może zdarzy się cud.

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

 Obietnice producenta ze strony Ekozuz.pl:

Naturalny korektor Couleur Caramel redukuje niedoskonałości cery takie jak: cienie, obrzęki, przebarwienia, wypryski.

Jego delikatna i kremowa konsystencja zapewnia krycie, oraz naturalny i matowy wygląd. Naturalny, ekologiczny korektor Couleur Caramel idealnie nadaje się pod oczy, nie uwydatnia zmarszczek.


Funkcjonalne okrągłe pudełko gwarantuje zachowanie świeżości nawet pomimo wielokrotnego otwierania.

100% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego! 
Niektóre składniki aktywne korektora Couleur Caramel:
• organiczny olej ze słodkich migdałów nawilża* zmiękcza skórę.
• organiczne masło shea posiada właściwości nawilżające* i odświeżające, bogate w naturalne witaminy A, E i F
• olej z baobabu: właściwości nawilżające* i odżywcze
• oliwa z oliwek regeneruje i poprawia jędrność skóry
* Nawilża górne warstwy naskórka
Waga: 3,5 g. Cena: 51,50 zł.

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Skład (INCI): 

SQUALANE – OLIVE OIL DECYL ESTERS – SILICA – COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) CERA* – PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL* – BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER* – SQUALENE – ADANSONIA DIGITATA (BAOBAB) SEED OIL* – TOCOPHEROL – PARFUM (FRAGRANCE) – LINALOOL [+/– MAY CONTAIN: CI 77891 (Titanium dioxide) – CI 77491 (Red iron oxide) – CI 77492 (Yellow iron oxide) – CI 77499 (Black iron oxide) – CI 77288 (Chromium oxide green)]. 



Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Moje wrażenia:

Dostałam go na Maybe Beauty, którego sponsorem był sklep Ekozuzu.pl. Byłam do niego bardzo uprzedzona, choć nie pytajcie czemu, bo nie miałam ku temu podstaw. Gdyby nie zachwyty Ani z bloga Co kręci Anulę, nie wiem czy bym w niego palec wsadziła. A niby taka ciekawska zawsze jestem. 

Zapach nie zwraca uwagi. Korektor jest zbity, wręcz twardy, ale podczas pocierania palcem, czego nie trzeba robić szczególnie długo, czy intensywnie, wierzchnia warstwa robi się kremowa. I tego chyba najbardziej się bałam, bo ciężka i tłusta konsystencja, nie jest dobrym pomysłem pod okiem. Ale on jest jakby pudrowy, co czuć i widać dopiero na skórze. Nie jest w pełni matowy, nie jest zastygający, ale nie jest też tłusty i nie błyszczy się pod okiem. Nie trzeba go utrwalać, bo to, że nałożę na niego puder, nie wpływa na jego trwałość, czy wchodzenie w załamania, więc pomijam ten krok, żeby nie obciążać dodatkowo skóry. Na chwilę obecną ciężko u mnie mówić o zmarszczkach, raczej są do załamania skóry wynikające z budowy oka, które jest głęboko osadzone. 

Dogaduje się praktycznie z całą moją pielęgnacją, czy to serum, czy krem pod oczy, nic dziwnego się nie działo, a sporo ich przerobiłam podczas jego używania. Do tej pory tylko na oleju z nasion bawełny, choć w mniejszym stopniu i masce pod oczy z Bandi rolował się, ale to ciężki kaliber, więc nie mogę mu mieć tego za złe. 

Nie wpływa negatywnie na moją wrażliwą skórę pod oczami i oczy, nie przesusza, nie podrażnia, nie zapycha. A wręcz mam wrażenie, że w te dni, kiedy go używam, skóra pod oczami miewa się lepiej, niż zwykle. Nie zapycha też skóry twarzy, na której używałam go zazwyczaj punktowo, na niedoskonałości. Choć raczej dla złagodzenia ich widoczności, niż zakrycia. Czasami przeciągałam go na centralną część twarzy w niewielkiej ilości, żeby dosłownie delikatnie wyrównać koloryt. Jednak moja skóra rozpuszcza go w 2-3 godziny, mimo, że zawsze pudruję strefę T, czyli szkoda produktu. 

Na niedoskonałościach nie widać tak krycia, jak pod okiem. Niewielka ilość widocznie kryje i rozjaśnia spojrzenie. Mimo, tego co zobaczycie na zdjęciach poniżej, pod okiem i na moich cieniach, latem był za jasny, a obecnie idealnie zgrywa się z moim kolorem skóry. Specjalnie piszę o skórze, zamiast wymienić konkretny podkład, bo używam go głównie wtedy, kiedy nie robię pełnego makijażu. Nakładam pielęgnację, trochę korektora pod oczy i wychodzę. Czasami dodam do tego tusz do rzęs lub delikatnie kryjący puder głównie w centralnej części twarzy. 

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Jeśli nałożę go za dużo potrafi się zebrać w załamaniach, ale który korektor tego nie zrobi. Z nim im więcej tym gorzej, więc nie ma co przesadzać. Oszczędność w tym przypadku działa na plus. Ale jak przesadzę, wystarczy, że delikatnie przetrę lub wklepię palcem i problem znika. Krycie określiłabym jako średnie, choć moje cienie są duże i jeszcze nie trafiłam na taki korektor, który ukryłyby je całkowicie. Nie utrzymuje się pod oczami cały dzień, niknie z upływem godzin, ale nie zbiera się znowu w załamaniach i nie znika całkowicie. Znowu nie jest to nic, czego inne, w tym przypudrowane korektory by nie robiły w jakimś stopniu. Mimo nie przypudrowania, nie rozpuszcza i nie zbiera tuszu do rzęs. 

Nie lubię go nakładać na górną powiekę, bo mam tłustą i zbiera się szybko w załamaniu. Aplikuję go tylko w wewnętrznym kąciku, pod okiem i zewnętrzny kącik. Przy mojej ciemnej oprawie oka, nie widać żyłek, czy plamek, więc wygląda to przyzwoicie i naturalnie, a co najlepsze, nie wymaga poprawek w ciągu dnia.

I tu właśnie przechodzę do tego za co go lubię najbardziej. Szybki, bezproblemowy, spełniający swoje zadanie, naturalnie wyglądający, nie muszę się przejmować co się z nim dzieje. Nawet przy obecnej pogodzie, nie będzie plam i zacieków, a nawet jakby to wystarczy rozetrzeć. W końcu mało który makijaż przetrwa późną jesień, deszcz, wiatr i przymrozki. Więc stawiam na pielęgnację, która otuli mi skórę i korektor, który przykryje mój największy kompleks. Tym bardziej, że resztę w miarę potrzeb mogę na szybko dorobić w pracy. 

Jest bardzo wydajny, potrzeba go niewiele, a to zużycie, które widzicie jest efektem używania go co najmniej 2 razy w tygodniu przez ponad pół roku. 

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Swatche:

Od lewej: Paese Clair Perfekcyjne Krycie w odcieniu “Light beige” 4, Maybelline The Eraser Eye w odcieniu “Neutralizer”, Couleur Caramel w odcieniu “Natural beige” 07, Makeup Revolution Conceal&Define w odcieniu C9, Maybelline Affinitone w odcieniu “Nude beige” 01.


Aktualizacja: Ponieważ przeraziłam Was tymi zdjęciami, w ulubieńcach zrobiłam kolejne. Może poniżej, nie będzie wyglądał już tak ciemno.

Ulubieńcy listopada 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli to czego nadużywałam w ciągu ostatniego miesiąca.

Swatche:

Od lewej: Miss Sporty – Perfect to Last 24h – 100 ivory, Eveline – Liquid Control – Mattifying Drops Foundation – 010 Light Beige, Couleur Caramel w odcieniu “Natural beige” 07, Madara – Krem CC z kwasem hialuronowym SPF 15 – Medium Beige. A pod nimi kolejny ulubieniec, czyli brązer z Bell Hypoallergenic – Fresh Bronze Powder – 02.

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.

Podsumowując:

Polubiłam go. Na tyle, że sięgam po niego za każdym razem, jak nie robię pełnego makijażu. I już rozważam zakup kolejnego, mimo, że mam w tym temacie potężne zapasy. Szybki, bezproblemowy, spełniający swoje zadanie, naturalnie wyglądający, nie muszę się przejmować co się z nim dzieje, wydajny. W końcu coś z naturalnej kolorówki, co mi się spodobało. 

Krem korygujący, czyli korektor Couleur Caramel w odcieniu "Natural beige" 07, plus swatche.