Kosmetyczni ulubieńcy roku 2019

Kosmetyczni ulubieńcy roku 2019
Kosmetyczni ulubieńcy roku 2019

Nie wiem, czy zauważyłyście, ale od dłuższego czasu, w sumie już od roku, nie pojawiają się u mnie ulubieńcy poszczególnych miesięcy. Uznałam, że bez sensu jest wybieranie “na siłę” perełek wśród tego czego używałam w konkretnym miesiącu. Ale zmotywowana przez Agę z bloga Kosmetyczny Fronesis, uznałam, że mogę pogrzebać, żeby odświeżyć sobie pamięć, jakie kosmetyki zrobiły na mnie największe wrażenie w 2019 roku. I oto do czego doszłam.

Zaczynam od przypomnienia ulubieńców 2018 roku, którzy są nadal aktualni.

Twarz:

Ułożyłam z grubsza w kolejności używania. Jeśli chodzi o typowe czyścidła do twarzy, to większość się spisywała, podobnie jak micele, ale trudno wśród nich doszukiwać się tego jedynego.

Tonik

Za to w temacie toników/hydrolatów mimo, że zużywam ich tony, znalazłam gagatka, który wyróżnił się na tle zupełnie poprawnych produktów. A mam na myśli Nawilżającą esencję z Polnego warkocza, która esencją nie jest, ale bardzo dobrym tonikiem już tak.

Esencja

Jakbym miałam wybierać największe odkrycie 2019 roku to jest nim zdecydowanie esencja, jako cała grupa kosmetyków. A w śród nich najlepszą, póki co jest esencja z Bandi, która to zwróciła moją uwagę, na ten krok, który tak usilnie pomijałam.

Coś pod oczy

Jeśli do mnie zaglądacie, pewnie kojarzycie, że moja skóra pod oczami jest mega wymagająca. Wiecznie poszukuję produktu, który pomoże mi ją ogarnąć, ale ideału jeszcze nie znalazłam. Ale poniżej możecie zobaczyć 2 gagatki, które bardziej zapadły mi w pamięć, z przewalonej tony produktów dedykowanych tej okolicy.

Serum

Ten rok to zdecydowanie czas docenienia serum olejowego jako takiego. Kiedyś bym nie pomyślała nawet, żeby takie kupić. Wszystko co olejowe było przeze mnie pomijane, ale kilka z nich wpadło w moje ręce, termin przydatności zmusił mnie do zużycia. I co? Spodobało mi się. Polubiłam je na tyle, że mam obecnie spory zapas różnych do testowania. Jednak tym naj, naj jest niedostępny już gagatek z Willow nad czym strasznie ubolewam i liczę, że jeszcze kiedyś firma wznowi działalność.

Krem

Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez kremu do twarzy, ale mimo, że nakładam je 2 razy dziennie, to niewiele jest takich do których chcę wracać, bo przeskakują poprzeczkę przeciętności i poprawności. W zeszłym roku, był taki jeden, który nie daje mi o sobie zapomnieć i do którego po prostu muszę wrócić. Co więcej chcę też resztę produktów From a Friend, ale spokojnie, już sobie na nie robię miejsce zużywając to co mi zalega.

Jak ja nie lubię filtrów, nie lubię też swojej bladości, ale latem nie ma zmiłuj się. Choć oczywiście wiem, że powinnam używać ich cały rok. Jednak tym razem w końcu trafiłam na krem z filtrem, który spełnił moje oczekiwania.

Oczyszczanie

Sama sobie nie wierzę, nie chce mi się używać peelingów, raczej motywuję się, żeby zużyć to co mam. Co prawda, jeśli chodzi o twarz to nie jest jeszcze tak źle, ale ciało strasznie zaniedbuję w tym temacie. Jednak był taki jeden, mały niepozorny gagatek, który całkowicie mnie zaskoczył.

Jeśli do mnie zaglądasz, chyba nie ma opcji, żebyś przegapiła mojego ulubieńca wśród maseczek, a konkretniej tych oczyszczających. Wyprał całkowicie wszystkie inne, tak, że już praktycznie nie szukam zamiennika, a którąś wersję maseczek Rapan w domu muszę mieć. One są również winne temu, że prawie nie używam peelingów. W końcu po co kombinować skoro mam 2w1.

Ciało:

Krem do rąk

W sumie sama się sobie dziwię, że cokolwiek się tu znalazło. Niby to największa powierzchnia, o której trudno zapomnieć, ale ja je systematycznie pomijam, jeśli chodzi o pielęgnację. Ale spokojnie o higienie nie trzeba mi przypominać. Jednak wszelkie zabiegi, jakoś tak wypadają mi z pamięci. No i nie łudźmy się, kto pobije w tym względzie Anię z Aneczka blog?

Jednak było coś co mnie zaskoczyło w zeszłym roku w tej kategorii, kremy do rąk. Których ogólnie nie lubię, ale te tak się polubiłam, że zużyłam je ekspresowo, jak nie ja.

Włosy:

Nie jestem włosomaniaczką. Chciałabym mieć ich więcej na głowie, a mniej problemów, więc próbowałam zgłębić temat. Jednak nie mogę napisać, że jest to coś co mnie porywa.

Szampon

Mam mega wrażliwą skórę głowy, zwłaszcza na szampony muszę uważać. Odkąd zwracam na nie baczniejszą uwagę, skończyły się moje problemy z łupieżem, co nie znaczy, że już nie wrócą. Więc kombinuję i o dziwo w tym roku miałam 2 takie, które się wyróżniły. Ale to ten w kostce zdetronizował wszystkich rywali. Tak mnie zachwycił, że wciskam go wszystkim, których lubię.

Odżywka

W końcu jakaś działa, robi na moich włosach wrażenie, do tego jest tania i łatwo dostępna. Póki co zużyłam 2 opakowania, ale będą kolejne.