Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska – Kobieta z blizną

Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska – Kobieta z blizną

Okładka przyciąga oko. Wystarczyło, że przeczytałam przód okładki i już miała moją uwagę. Przeczytałam to co znajduje się z tyłu okładki i już wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tym bardziej, że coś mi dzwoniło, jeśli chodzi o te wydarzenia. Jednak czemu tak delikatnie?

Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska - Kobieta z blizną
Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska – Kobieta z blizną

Nota ze strony Wydawnictwa Muza:

Korytarz łódzkiego sądu. Przed procesem o stalking do Katarzyny Dacyszyn podchodzi Robert W. i oblewa ją kwasem siarkowym. To historia, którą w 2016 roku zajmowały się wszystkie media.

Kobieta z blizną to opowieść o tym, jak nieprzewidywalne bywa życie.

Opowieść o zmaganiach zawodowych i wytrwałości w dążeniu do realizacji marzeń, odnajdywaniu w sobie siły do mierzenia się z najbrutalniejszymi okolicznościami.

Projektantka odnosząca sukcesy w świecie mody, pełna energii, marzeń i planów na przyszłość, wskutek ataku stalkera doznaje rozległych i głębokich oparzeń ciała. W jednej chwili wszystko, na co ciężko pracowała, obraca się wniwecz. Teraz zmuszona jest walczyć o życie. Musi uporać się z targającymi nią emocjami i obawami przed przyszłością. Zaakceptować swoje oszpecone ciało. Znaleźć energię na walkę o sprawiedliwość i walkę, by stać się na powrót silną. Być może silniejszą niż kiedykolwiek wcześniej.

Link do strony Katarzyny Dacyszyn.

Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska - Kobieta z blizną
Katarzyna Dacyszyn, Irena A. Stanisławska – Kobieta z blizną

Moje wrażenia:

Muszę przyznać, że przez sporą część książki zastanawiałam się, gdzie ja wtedy byłam. Główne wydarzenie, czyli atak kwasem miało miejsce w sierpniu 2016, jednak Pani Katarzyna dowiedziała się o istnieniu swojego prześladowcy w 2010, choć on zainteresował się nią dużo szybciej. Niby wiedziałam, że coś takiego miało miejsce. Zupełnie nie znałam szczegółów. Ale miałam wtedy 2 latka. Żłobek, praca, dom, a moją jedyną odskocznią był blog, na którego wpisy robiłam przez telefon. W tv leciały bajki. Nie był to najlepszy okres mojego życia.

Atak przy użyciu kwasu to nadal nie jest coś co kojarzy mi się z Polską, na szczęście, takie wydarzenie wydaje się czymś abstrakcyjnym. Więc, jak tylko książka się pojawiła, wiedziałam, że ją przeczytam. Oczywiście, jak to u mnie, nie oznacza to, że przeczytam ją już. Trochę czasu od premiery minęło, ale skoro siedzę w domu z młodym #zostajewdomu #zostańwdomu w końcu miała chwilę, żeby po nią sięgnąć.

Zaczęłam wieczorem i jak tylko ją rozgięłam, tak nie mogłam się od niej oderwać. Napisana jest lekko, łatwo i przyjemnie, strony same się przewracają. Jednak to nie sprawia, że treść staje na drugim miejscu i się rozmywa.

Od początku wiadomo co będzie momentem kulminacyjnym,

ale droga do tego konkretnego dnia, jest równie interesująca. Świat mody, pokazów bielizny i tego, jak się tworzy nowe kolekcje, nigdy szczególnie nie zaprzątał mi głowy, ale to dodatkowy smaczek. Poznanie bohaterki ze strony, która początkowo nie miała dla mnie większego sensu, znalazło uzasadnienie w jej zachowaniu po ataku.

Książka przeraża, ale nie w taki sposób, jak myślisz. Przeraża zachowanie służb, a dostało się tu praktycznie wszystkim. Momentami byłam w takim szoku, że na bieżąco dawałam dla męża fragmenty do przeczytania. Chciałoby się myśleć, że od tego czasu, wiele się zmieniło. Że źle trafiła, ale czy ty liczysz na więcej szczęścia. Żeby nie było, pojawił się też ogrom fantastycznych ludzi, którzy nie musieli, nic z tego nie mieli, a pomagali. Ale znowu czy ty, na jej miejscu miałabyś tyle szczęścia. Muszę przyznać, że psychiatria wypada tu najgorzej. Coś jest bardzo nie tak z systemem, jeśli pozwala na taką patologię.

Jednak przekaz z książki jest dużo bardziej pozytywny, niż się tego spodziewałam. Pani Katarzyna nie uważa się za ofiarę, nie użala się nad sobą, nie nienawidzi sprawcy, walczy o siebie, walczy o swoją przyszłość, która wcale nie jest ciemna i depresyjna.

Kobieta z blizną jest świetna, nie mam się do czego przyczepić. Już samo to, że przeczytałam ją w ciągu doby pokazuje, że nie można się od niej oderwać. Robiłam to co musiałam i przy każdej okazji sięgałam znowu po książkę. Szczerze ją Wam polecam. Nawet dla tych wrażliwszych, bo nie jest tak drastyczna, jak mogłaby być. A za to ma w sobie dużo pozytywnej energii, na szczęście nie w poradnikowym stylu.

Tołpa – Dermo Face – Modelar 50+ – Krem modelujący kontur oczu