Katarzyna Bonda – Tylko martwi nie kłamią

Moje wrażenia po przeczytaniu książki Katarzyny Bondy, Tylko martwi nie kłamią, która jest 2 tomem cyklu: Hubert Meyer.
3 lata na przeczytanie książki, to nie jest u mnie częsta praktyka. Zazwyczaj czytam ciągiem, nawet jeśli idzie mi opornie, to zmuszam się do skończenia książki. Tym bardziej, że ostatnio staram się puszczać w świat książki, które zostały przeczytane przez moją rodzinkę, a nie mają potencjału, żeby ktoś miał do nich wrócić, więc nie ma sensu, żeby zajmowały cenne miejsce na moich regałach.


Moje wrażenia po przeczytaniu książki Katarzyny Bondy, Tylko martwi nie kłamią, która jest 2 tomem cyklu: Hubert Meyer.

Zaczęłam ją czytać, szybko po kupieniu pod koniec 2015 roku, co oczywiście uwieczniłam na Instagramie. Jak się ostatnio przekonałam, przeczytałam, aż połowę i odłożyłam. Potwornie się z nią męczyłam i uznałam, że odsapnę od niej, czyli wezmę się za coś innego i zaraz wrócę. Jak widać dosyć długo nie mogłam się do tego zmotywować.

Jednak dzięki Natalii under_an_english_sky_1986 trafiłam na wyzwanie #zmniejszamstoshanby2019, o którym wspominałam Wam w Czytelniczym podsumowaniu roku 2018. I w ramach, którego przeczytałam póki co 2 książki z wyznaczonych 52:

Ale powoli do przodu, w końcu mam zmniejszać, a nie koniecznie zlikwidować go całkowicie. Więc właśnie prezentuje Wam 3 książkę, którą do tego stosu wybrałam i co do której wiedziałam, że będzie dla mnie wyzwaniem.
Pierwszym pomysłem na jej przeskoczenie było, zacząć czytać tam gdzie skończyłam, ale oczywiście sobie tego miejsca nie założyłam, a może okładka mi wypadła, nie wiem. A jak już miałam szukać to uznałam, że może jednak zacznę od nowa. I zaskakująco dużo z niej pamiętałam, choć wydawało mi się, że większego wrażenia na mnie nie wywarła.
Jak to kryminał zaczyna się od morderstwa, po chwili dowiadujemy się, że to już drugie tego typu zajście w tej kamienicy, choć w długim odstępie czasu.

Podobają mi się prowadzący śledztwo, potencjalni sprawcy też wystarczająco zwracają uwagę. Jednak cały czas miałam wzloty i upadki, jeśli chodzi o jej czytanie. Co kawałek na nowo musiałam się motywować, żeby przebrnąć dalej.

Mimo, że to drugi tom z cyklu, to w niczym nie przeszkadza nie to, że nie czytałam pierwszego.

To nie jest zła książka, styl autorki jest fajny ALE … książka jest za długa, spokojnie mogłabym obciąć ją o połowę i niewiele bym straciła.

Dosłownie przed chwilą skończyłam ostatnie 30 stron, za które nie mogłam się zabrać od tygodnia. Czuję ulgę, przebrnęłam, ale jakichś szczególnych wrażeń z lektury brak. Od takie czytadło, którego fenomenu jednak zrozumieć nie mogę.

Lubicie książki tej autorki? Dajcie mi znać, która jej książka jest Waszym zdaniem najlepsza. Może zaczęłam nie tam gdzie powinnam.


Moje wrażenia po przeczytaniu książki Katarzyny Bondy, Tylko martwi nie kłamią, która jest 2 tomem cyklu: Hubert Meyer.