Joanna Miszczuk – Matki, żony, czarownice

Joanna Miszczuk - Matki, żony, czarownice
Joanna Miszczuk – Matki, żony, czarownice

Moja mama od paru lat czyta więcej, niż ja. Czyta dużo, czyta wszystko, więc nadal sporo książek czyta przeze mnie. W drugą stronę, czyli do mnie mało poleceń leci. To, że czyta dużo, nie znaczy, że wszystko jej się podoba. Jak do niej trafiła Joanna Miszczuk? Nie mamy pojęcia, może od dawana leżała na regałach. Jednak Wyspa zrobiła na mamie ogromne wrażenie i tym sposobem zaczęłam szukać innych książek Joanny Miszczuk.

Nie spodziewałam się, że to będzie takie trudne … ale Matki, żony, czarownice zostały wydane we wrześniu 2011, czyli niemal 9 lat temu. I w księgarniach już jej nie znalazłam. Na szczęście Allegro mnie nie zawiodło. Były, pojedyncze egzemplarze, każdy u innego sprzedającego. I musiałam kilka razy przeszukiwać oferty, żeby odszukać wszystkie. Udało się, choć w sumie zajęło to kilka miesięcy.

Każdą z nich mama łyknęła w jeden dzień i mi je podrzuciła. Pewnie utknęłyby na regale, gdyby nie moja ciekawość, co w nich takiego szczególnego.

Joanna Miszczuk – Matki, żony, czarownice

Nota ze strony Wydawnictwa Prószyński i S-ka:

Saga rodzinna kilku pokoleń kobiet, które dzięki sile i darowi dziedziczonemu z pokolenia na pokolenie budują swe życie wbrew przeciwnościom losu.

„Matki, żony, czarownice” to historia mądrych i zaradnych kobiet, które powinny odnosić w życiu same sukcesy, a bywały skazane na porażkę jedynie dlatego, że kochały. To książka o miłości i zdradzie, ale przede wszystkim o wielkiej tajemnicy. 

Kiedy głównej bohaterce, 40-letniej szczęśliwej mężatce, wali się na głowę jej cały uporządkowany świat, los otwiera przed nią kolejne drzwi. Asia buduje życie od nowa, a dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności poznaje przeszłość swojej rodziny i własne korzenie. Zwyczajne życie współczesnej kobiety (małżeńska zdrada, wychowanie dziecka, utrata pracy, wiązanie końca z końcem) zmienia poznanie tajemnicy, która skrywała zaskakujące losy wielu pokoleń kobiet z jej rodu. Odnaleziony po latach testament Laverny, prababki głównej bohaterki, to prawdziwy majątek rodzinny, choć nie pieniądze są jego wartością.

Joanna Miszczuk - Matki, żony, czarownice
Joanna Miszczuk – Matki, żony, czarownice

Moje wrażenia:

Nie mogłam się od niej oderwać. Świetnie napisana, tak jak lubię, czyli lekko, łatwo i przyjemnie. Zmiana wątku ilekroć współczesność zaczynała mnie męczyć. A skoki w przeszłość po linii antenatek, za każdym razem wciągał i nadawał nowego wymiaru wcześniejszym i późniejszym wydarzeniom.

Klasycznie przeszłość była ciekawsza, niż współczesność. Mam wrażenie, że główna bohaterka, była najmniej dopracowana. A miała za zadanie wprowadzić nas w te zaskakujące wydarzenia i jakoś je posklejać. Po za tym była piękna, rudowłosa, mądra, wyjątkowa … idealna. Nawet te jej problemy, jakoś mało emocji wywoływały. Ale tak serio ile jest rzeczywiście ciekawych bohaterek, zazwyczaj to cała reszta je niesie. I tak jest w przypadku Asi.

Pierścień miłości i przebaczenia, łączy kobiety, przechodzi z pokolenia na pokolenie i ma jakiś wpływ na ich życie, ale jaki? Bez niego nie znajdą prawdziwej miłości? Liczyłam, że autorka zrobi z nim coś więcej.

Potencjał tej historii jest ogromny, wykonanie mogłoby być lepsze. Ale są kolejne tomy, więc może one wypełnią ten niedosyt, który czuję.

I co wynika z mojego marudzenia?

Książka mi się podobała, uważam, że jest jedną z lepszych obyczajówek jakie czytałam. Jasne mogłaby być lepiej dopracowana, mniej schematyczna, mniej irytująca. Ale i tak sięgnę po kolejne tomy, bo jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze autorka wymyśliła. Tym bardziej, że jest to jedna z pierwszych, wydanych jej książek.