Hairy Tale – Fluffy – Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy

Hairy Tale - Fluffy - Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy
Hairy Tale – Fluffy – Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy

Długo wypierałam istnienie Hairy Tale Cosmetics, niby coś mi dzwoniło, ale nigdy nie sprawdziłam co mają w ofercie. Jednak jak już zabrałam się za ogarnianie marności na mojej głowie, zaczęłam oglądać Agnieszkę na YT. Przeszłam do jej sklepu Na piękne włosy i między innymi skusiłam się na produkty jej marki, którą jest właśnie Hairy Tale. Tak oto Fluffy trafił w na moją wannę. A co z tego wyszło?

Obietnice ze strony Hairy Tale:

Krem do mycia skóry i włosów FLUFFY zawiera odżywczy olej z ziaren owsa oraz masło shea. Jego receptura została stworzona specjalnie z myślą o łagodnym myciu kruchych, odwodnionych włosów oraz wrażliwej, skłonnej do przesuszania się skóry głowy. Dodatek protein owsianych dodaje włosom lekkości oraz równoważy działanie emolientów zawartych w kremie.

Przyjemny, słodki aromat brzoskwini i mango przeniesie Cię w bajkowy nastrój!

Nasze produkty nie są testowane na zwierzętach, podobnie jak żaden z surowców użytych w ich recepturze ♥

Zawiera wyłącznie łagodne substancje myjące.

Nasze kosmetyki są biodegradowalne, co oznacza, iż nie zanieczyszczają środowiska. Są bezpieczne dla dróg wodnych, zwierząt i roślin.

Wstrząśnij przed użyciem!

Sposób użycia: Niewielką ilość produktu nanieś na skórę głowy i włosy lub rozmieszaj niewielką porcję z wodą i spień. Masuj skórę głowy, wytworzoną pianę nanieś na resztę włosów. Dokładnie spłucz wodą. W razie potrzeby powtórz czynności.

Skład (INCI):

Aqua, Decyl Glucoside, Glycerin, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Polyglyceryl-3 Esters, Avena Sativa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Arginine PCA, Hydrolyzed Oat Protein, Inulin, Glucose, Fructose, Hydrogenated Sunflower Seed Oil Glyceryl Esters, Lactic Acid, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Stearoyl Lactylate, Tocopheryl Acetate, Sodium Levulinate, Cellulose Gum, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Xanthan Gum, Cellulose, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Parfum, Citronellol, Geraniol.

Wyprodukowano w Polsce

Cena: 55,00 zł za 250 ml.

Stary Fluffy i moje wrażenia:

Stary, bo tuż przed wejściem poprawionej wersji, udało mi się jeszcze dorwać pierwotną. A byłam ciekawa, co z tą konsystencją jest nie tak, że musiała zostać zmieniona. W końcu , chyba ma to do siebie, że się leje. Co ciekawsze kolejna partia podobno została udoskonalona, bez zmian w składzie.

No i rzeczywiście jest mocno płynny. Jednak nie mogę powiedzieć, żeby mi to jakoś szczególnie przeszkadzało. Bo dzięki temu, nie miałam problemów z jego rozprowadzaniem. A ja nadal nie bawię się w rozpienianie u. Tym bardziej, że z jego pienieniem się, ani razu nie miałam problemu. A tego się obawiałam, przy łagodnym myjadle i do tego moim pierwszym ’u.

Co do zapachu, to rzeczywiście jest bardzo przyjemny i słodki, ale niestety nie czułam w nim brzoskwini i mango, a szkoda. Choć ogólnie nie ma to większego znaczenia, bo mam wrażenie, że najintensywniej czuć go było w paczce i przez pierwszy okres w przez opakowanie, no dobra może jeszcze chwilę podczas używania. Obecnie jednak po ponad 2 miesiącach od pierwszego użycia, nie czuję go już zupełnie. Więc to dobra informacja dla wrażliwców, nie dusi i głowa po jego użyciu nie boli.

A co z działaniem?

Jak on myje! To niby nie rypacz, a jednak moje włosy tak właśnie go odczuwają. Nie robi im krzywdy, mam wręcz wrażenie, że nigdy nie miałam tak dobrze domytych włosów. Co jednak przy przesuszonych końcówkach i potrzebie codziennego mycia włosów powoduje szopę trudną do ogarnięcia, nawet dobrym emolientem. Ale nie niemożliwą do ogarnięcia i to bez szczególnego wysiłku. Nie napiszę jednak, że bez odżywki się obejdzie, bo jest ona koniecznością, czego producent nie ukrywa. Więc Fluffy leci przeciętnie co 2 mycie i tak mi się najlepiej spisuje.

Co więcej ten składnik chelatujący, chyba rzeczywiście sprawił, że po już po kilku myciach moje włosy zaczęły inaczej reagować na pielęgnację. Czyżbym miała aż taką nadbudowę, że nic nie przyjmowały? Na to wygląda, a w sumie nie mam nic innego, na co mogłabym tą zmianę zwalić.

A co z moją wrażliwą skórą głowy?

Zero protestów! Myślałam, że skoro włosy reagują przesuszem i plątaniem to i ze skórą głowy tak będzie. Ale nic bardziej mylnego. Świetnie się z Fluffy’m dogaduje. Co więcej, mimo kombinowania z różnymi produktami na skórę głowy, nie czuję potrzeby, żeby częściej sięgać po peeling.

Co jeszcze robi?

Na luzie usuwa olej zarówno ze skóry głowy, jak i włosów. Jeszcze nie udało mi się nałożyć tak ciężkiego kalibru pielęgnacji, żeby sobie z tym sam nie poradził. Choć muszę przyznać, że polubiłam mycie odżywką, jak naolejuję włosy. Co jednak traktuję, jako dodatkową pielęgnację, a nie typowe oczyszczanie. A na takich umytych odżywką włosach Fluffy pieni się jeszcze mocniej. Przez co nie mam wieczorem wymówki, żeby nie zrobić czegoś dobrego dla skóry głowy lub włosów. Bo rano, bez szczególnego wydłużania czasu spędzonego pod prysznicem wszystko domyję.

Idealne połączenie?

Jak nałożyłam coś na głowę na noc, to nakładałam na chwilę przed lub po prostu w trakcie myłam odżywką Gosh, wcześniej Macadamia teraz Róża. Odrobina Fluff’ego. A następnie moja ulubiona żółta Cafe Mimi, tudzież jakoś raz w tygodniu Barwa Jajeczna, choć ją wolałam łączyć z drugim em Petal Fresh Ultra-Shine. Bo Fluffy nie potrzebuje nic co wspomagałoby objętość włosów. Po wyjściu spod prysznica, kilka psiknięć Błyskawiczną odżywką do włosów farbowanych, obecnie Nawilżającą z Marion, żeby je łatwo rozczesać. Nawet olejku na końcówki już nie potrzebuję, co przed podcięciem było nie do pomyślenia.

A wychodzi z tego …

jedna z lepszych fryzur, jakie miałam przez ostatnie lata. Włosy są lśniące, mają objętość, odbicie od nasady wytrzymuje cały dzień. Dodatkowo włosy są miękkie i dobrze się układają. A ja nie mam ochoty ciągle drapać skórę głowy.

Hairy Tale - Fluffy - Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy
Hairy Tale – Fluffy – Nawilżający krem myjący do suchej i wrażliwej skóry głowy

Podsumowując:

Uwielbiam go! Gdyby nie to, że mam też ośmiorniczkę w szufladzie, która może okazać się jeszcze lepsza, już bym zamówiła, poprawioną wersję Fluffy’ego. Ale nie ma tego złego, nowości pojawiają się w asortymencie Hairy Tale, więc zapewne będą powody, żeby złożyć większe zamówienie.