Gosh – Macadamia Oil – Nawilżająca odżywka do włosów

Gosh – Macadamia Oil – Nawilżająca odżywka do włosów

Niby firmę Gosh kojarzę, od lat zaglądam do ich szafy w Hebe, a nadal nie bardzo znam ich produkty. Więc jakim zaskoczeniem było dla mnie to, że mają coś więcej, niż kolorówkę. Ostatnio bardziej zainteresowałam się pielęgnacją włosów, więc ponownie trafiłam do Agnieszki na konto YT WWWlosy, która o nich właśnie wspominała. I w końcu mycie odżywką trafiło na bardziej podatny grunt, niż kiedykolwiek do tej pory. Jednak czy coś z tego wyszło?

Obietnice Gosh ze strony Hebe.pl:

Odżywka do włosów MACADAMIA OIL to luksusowa odżywka wzbogacona naturalnym olejem z orzechów makadamia i masłem Shea. Odżywia, regeneruje i nawilża, pozostawiając włosy miękkie, lśniące i otulone delikatnym zapachem. VEGAN

Skład (INCI):

Aqua\Water\Eau. Cetearyl Alcohol. Behentrimonium Chloride. Macadamia Ternifolia Seed Oil. Butyrospermum Parkii Butter. Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride. Dipropylen Glycol. Hydroxyethylcellulose. Phenoxyethanol. Benzoic Acid. Dehydroacetic Acid. Ethylhexylglycerin. Parfum\Fragrance. Hexyl Cinnamal. Benzyl Salicylate.

Cena: 24,99 zł za 230 ml.

Gosh - Macadamia Oil - Nawilżająca odżywka do włosów
Gosh – Macadamia Oil – Nawilżająca odżywka do włosów

Odżywka Gosh i moje wrażenia:

Jeśli chodzi o kolor i konsystencję, to klasyczna odżywka, ani za gęsta, ani zbyt lejąca. Zapach jest taki sobie, ale tak delikatny, że nie zwracał mojej uwagi, aż wsadziłam w nią nos, żeby go sprawdzić. Odżywka przy moim sposobie używania, okazała się bardzo wydajna.

Jak używałam?

Kupiłam kilka odżywek Gosh z myślą o myciu odżywką. Oczywiście, jak to u mnie, przed pierwszym użyciem już miałam obawy. Ale myłam nią skórę głowy i włosy wielokrotnie. Choć nigdy, nie więcej niż jedno takie mycie pod rząd. Za każdym razem przeplatałam z normalnym myciem szamponem. Moje cienkie piórka fajnie się z nią dogadywały, ale zawsze były szybciej klapnięte. Więc raz w tygodniu było dla mnie optymalnym myciem odżywką.

Zmywałam nią olej i tu spisywała się świetnie. Pod koniec zamknięcia często olejowałam włosy i muszę przyznać, że nałożenie odżywki, na chwilę przed myciem skóry głowy i włosów robiło robotę. Nie musiałam dokładać szamponu, nie musiałam bardziej się starać. Baaa wystarczyło nałożyć odżywkę, pod prysznicem spłukać całość i mogłam wychodzić. Choć to raczej była wersja domowa, a jak szłam do pracy, jednak dokładałam szampon i jakąś odżywkę. Taką wersję pielęgnacji moich piórek uwielbiam, głównie dlatego, że robi różnicę na plus, zarówno jeśli chodzi o włosy, jak i skórę głowy.

Klasycznie jako odżywka, robiła najmniej. Taka sobie przeciętna, codzienna odżywka. Krzywdy nie robi, ale efektu wow też nie widziałam, ciut za słaba, jak na mój gust jest. Choć po umyciu skóry głowy odżywką, zdarzyło mi się jej dołożyć świeżą porcję na czas pobytu pod prysznicem, to czuć było, że odżywki użyłam. Jednak po przeczytaniu obietnic Gosh, byłabym bardzo rozczarowana jej działaniem, gdyby moje oczekiwania nie były inne.

Podsumowując:

Fajna, lekka odżywka, którą spokojnie można myć włosy i skórę głowy. Świetnie radzi sobie z usuwaniem oleju. Nie robi krzywdy mojej wrażliwej skórze głowy. Nawet opakowanie rozcięłam, żeby wydobyć wszystko, czego normalnie nie robię. Spokojnie mogłabym napisać, że kupię ją ponownie, ale już mam inne wersje odżywek Gosh w szufladzie. Kolejna właśnie idzie na wannę.