Feel Free – Peeling do twarzy

Peeling do twarzy z Feel Free.
Feel Free – Peeling do twarzy

Nie mam ostatnio weny na pisanie. Niby pomysły mam, ale nawet nie chce mi się przysiąść, żeby zdjęcia porobić. Ale dzięki temu, jak już coś ostatnio wrzucam to dlatego, że jest warte uwagi i żal mi o takim gagatku wspomnieć tylko w zużyciach. Podobnie jest i z tym peelingiem.

Peeling do twarzy z Feel Free.
Feel Free – Peeling do twarzy

A co w nim takiego niezwykłego?

Niby nic szczególnego. Ładnie pachnie, ma przyjemną kremową konsystencję. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Dostępny w Hebe. Niedrogi. Łatwo daje się rozprowadzić. Drobinek jest sporo, robią wrażenie ziarenek piasku. Jednak nie są one ostre, co mnie zaskoczyło, bo jak zobaczyłam pestki moreli, to jednak zakładałam, że łagodny dla mojej wrażliwej skóry twarzy nie będzie.

A biorąc pod uwagę fakt, że często przeginam z naciskiem, myślałam, że będę musiała za każdym razem zwracać na to uwagę. Tymczasem tu ten problem nie występuje. Spokojnie mogę sobie masować skórę i nie skończy się na czerwonej, podrapanej twarzy. Dzięki temu sięgam po niego częściej, niż po inne, bo moja skóra mi na to pozwala i po prostu taki masaż jest przyjemny.

Jednak dla tych z Was, które poszukują mocnych zdzieraków raczej się nie nada.

Za to moja skóra wrażliwa, która woli zazwyczaj te łagodniejsze enzymatyczne, świetnie się z nim dogaduje. Co ciekawe, od kiedy go mam wcale nie potrzebuję, przeplatać go z mocniejszymi. A skóra i tak jest gładka, oczyszczona, a jednocześnie nie czuć i nie widać, żeby jej się jakaś krzywda działa.

Zawsze zostawiam go na chwilę po masażu, przed zmyciem. A po zmyciu, ma wrażenie, że i maseczki użyłam. Nie napiszę, że takiej najlepszej, ale zupełnie zadowalającej.

Dodatkowo peeling jest wydajny. Nie trzeba go wiele, żeby pokryć i wymasować twarz. Nie znika, drobinki nie rozpraszają się. Więc nie muszę kombinować i dokładać, żeby choćby nos dokładniej oczyścić.

Problemów ze zmyciem, brak. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie trzeba gąbeczki, czy żelu, żeby się nie czuć tłustości. A jednocześnie skóra nie jest tępa. Oczywiście toniku używam zawsze, momentalnie po osuszeniu twarzy, po zmyciu peelingu. Ale kilka razy zdarzyło mi się zasnąć bez kolejnych kroków pielęgnacji, po tym peelingu i rano tragedii nie było.

Do tej pory miałam ich tonik, który dobrze wspominam. Mam obecnie krem do rąk, którego nie mam ochoty przekazywać dalej. Muszę przyznać, że ta firma ciekawi mnie coraz bardziej.

Peeling do twarzy z Feel Free.
Feel Free – Peeling do twarzy

Skład (INCI) ze strony producenta:

Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Caprylic/ Capric Triglyceride, Coco-Caprylate/ Caprate, Glycerin, Prunus Armeniaca Seed Powder*, Polyglyceryl 3-dicitrate/stearate, Persea Gratissima Oil*, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Propanediol, Coffea Arabica Seed Extract*, Pyrus Malus Fruit Extract*, Salvia Sclarea Extract*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydoacetic Acid, Citric Acid, Parfum**, Xanthan Gum, Limonene**, Linalool**. 

99,29% Natural Origin Ingredients

12,83% Organic Farming Ingredients

Peeling do twarzy z Feel Free.
Feel Free – Peeling do twarzy

Podsumowując:

Dobry produkt, który spełnia swoje zadanie. Nie robi krzywdy mojej wrażliwej skórze twarzy. Niedrogi, łatwo dostępny. Niby nic, a wybija się na tle kilku droższych, które w ostatnim czasie dane mi było używać.

Peeling do twarzy z Feel Free.
Feel Free – Peeling do twarzy