Erin Hunter – Zemsta klonowego cienia

Hunter Erin - Zemsta klonowego cienia
Hunter Erin – Zemsta klonowego cienia

Zupełnie nie kojarzę twórczości Erin Hunter. Ale jak wklepałam tytuł w Google to okazało się, że część okładek kojarzę z księgarni. Regały z literaturą młodzieżową. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jak duży ten cykl jest. Co więcej wieki całe już nie czytałam książki, przy której tytule na pierwszym miejscu wyskakuje fandom. Co z tego wyszło?

Hunter Erin – Zemsta klonowego cienia

Nota ze strony Wydawnictwa Nowa Baśń:

Klonowy Cień jest wojowniczką Klanu Pioruna. Jednak gdy jej sekret, nierozerwalnie łączący ją z innym klanem, wychodzi na jaw, kotka  zostaje wygnana z klanu razem z kociętami i rozpoczyna zemstę na wszystkich, którzy doprowadzili do zniszczenia jej rodziny.

Hunter Erin - Zemsta klonowego cienia
Hunter Erin – Zemsta klonowego cienia

Erin Hunter i moje wrażenia:

Może zacznę od podkreślenia, że nie jestem grupą docelową, jeśli chodzi o tą książkę, zakładam nawet, że cały cykl. Chętnie sięgam po literaturę młodzieżową i ogólnie raczej nie mam uprzedzeń.

Nie podoba mi się ta książka Erin Hunter. Niby ładnie wydana, niby fajna okładka, duża czcionka, więc oczu nie męczy. Koty jako główni bohaterowie, spoko. Jednak jak na to, że ma ona tylko 144 strony, strasznie opornie szło mi jej czytanie. Siadałam do niej 3 razy i to nie dlatego, że byłam ciekawa co się wydarzy, ale raczej zmuszałam się, żeby ją skończyć.

Nuda, przewidywalność. W sumie jedynym zaskoczeniem było to, że bohaterowie, koty, sugerowałyby lżejsze treści, nawet dziecięce. A tymczasem pod tą otoczką. Wpadka z nieodpowiednim kandydatem na ojca, inny klan, samotne macierzyństwo, wygnanie, śmierć dzieci, odrzucenie, zemsta pomnożona przez każde zmarłe dziecko, baaa na pokoleniach, które się jeszcze nie urodziły. Śmierć, okaleczenie, śmierć, zapowiedź takiegoż ciągu dalszego.

Literatura ni to dziecięca, ni to młodzieżowa. Może to jest to co trafia do grupy pomiędzy, nie łapiącej się, ani na jedną, ani na drugą klasyfikację. Choć muszę przyznać, że trochę mnie to przeraża. Bo o ile sama szybko zaczynałam z literaturą, nie dostosowaną do mojego wieku i choćby horrorami. To jednak treść tej książeczki jest mocno niepokojąca w swej prostocie. W sumie nie zauważyłam tu za wiele, żeby zrównoważyć ogrom negatywnych emocji.

Nie zostawiam jej w domu. Nie widzę w niej potencjału, żeby zainteresowała mojego syna za kilka lat. A do tego nie chcę mu jej podsuwać. Może inne tomy, złagodziły by mój negatywny odbiór, ale na chwilę obecną, nie planuję tego sprawdzać.

Tags: No tags