East End – Olej musztardowy na porost włosów

East End - Olej musztardowy na porost włosów
East End – Olej musztardowy na porost włosów

Przez lata znęcałam się nad skórą głowy, tylko ją myjąc mocno oczyszczającymi szamponami. W końcu to one miały mi dać świeżość i odbicie od nasady, co przy tłustej skórze głowy łatwe nie jest. Nie dbałam o to, żeby wyrównać jakoś jej stan. Co prawda odżywki, a używałam głównie z silikonami, starałam się na nią nie nakładać, żeby nie pojawiały się bolesne bąble. W końcu, gdzieś podczas rozmowy Anula uświadomiła mi, że moja skóra głowy, też potrzebuje pielęgnacji, choćby tylko minimalnej, w przeciwieństwie do tego co serwuję skórze twarzy. Logiczne, ale w końcu ziarenko trafiło tam gdzie trzeba i powoli zaczęłam coś robić.

Niby lubię nowości, ale czasami mój opór na zmiany jest wręcz zaskakujący. W końcu podczas pierwszego lockdown’u, zaczęłam oglądać Agnieszkę Niedziałek. Wkręciłam się w oglądanie i w końcu chciałam sprawdzić, czy takie domowe zabawy mogą mi realnie pomóc. Większość pierwszych zamówień już zużyłam, jednak jak można się domyślać olej nawet regularnie używany nie schodzi tak szybko.

East End - Olej musztardowy na porost włosów
East End – Olej musztardowy na porost włosów

Obietnice producenta ze strony Napieknewlosy.pl:

Olej musztardowy wytwarzany jest z nasion gorczycy. Odżywia włosy i mieszki włosowe, wspomagając mikrokrążenie, co przekłada się na ograniczenie nadmiernego wypadania oraz pobudzenie porostu włosów. 
Utrzymuje odpowiednie nawilżenie we włosie, a także chroni je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Wspaniale nada się zarówno do masażu skóry głowy, jak i olejowania włosów. 

UWAGA:
Produkt posiada intensywny zapach. Może przyciemniać jasne włosy i brudzić tkaniny.

Skład: 100% mustard oil.

Cena: 16,00 zł za 250 ml.

Inne produkty wspomagające porost, o których pisałam:

East End - Olej musztardowy na porost włosów
East End – Olej musztardowy na porost włosów

Olej musztardowy i moje wrażenia:

Zacznę od końca, rzeczywiście brudzi. Najczęściej obrywało się mojej poduszce, ale nie było to jakoś szczególnie uciążliwe, bo głównie lądował na skórze głowy, praktycznie nie olejowałam nim włosów. No i łatwo się go spierało, nie zauważyłam, żeby pojawiły mi się jakieś trwałe plamy na pościeli.

Zapach, no cóż tu obawy miałam spore. Musztardy nie lubię od dzieciaka, no i co tu dużo pisać, zapach jest i jest intensywny. Choć mi się jakoś kojarzy z imbirem do sushi, więc całkiem przyjemnie. Jednak nie morduje, ilość którą nakładam nie jest zbyt wielka. Co prawda mąż go wyczuwa, jak przechodzę, ale nie jest tak, że nie można koło mnie usiąść. No i nie przeszkadza mi, a jestem wrażliwcem i migrenowcem.

Jak już jesteśmy przy nadwrażliwości, to warto wspomnieć, że po nałożeniu skóra głowy potrafi mrowić, nawet lekko piec, a zależy to od jej kondycji. Gdy za długo olewam pielęgnację skóry głowy, to doznania są intensywniejsze. Jak regularnie o nią dbam, to praktycznie nie czuję, że nałożyłam olej. Nie jest to uciążliwe, bolesne, czy niepokojące, ale jest, więc lepiej wiedzieć. Nic złego w związku z tymi doznaniami na skórze nie dzieje się.

Używanie …

Jak już biorę się za olejowanie to kompleksowo i prawie zawsze w ten sam sposób. Żel aloesowy na skórę głowy i włosy, wmasowany. Następnie olej musztardowy, na skórę głowy i oczywiście w jakimś stopniu włosy, bo niestety tego uniknąć się nie da. Choć nie mogę napisać, że mam coś przeciwko olejowaniu olejem musztardowym włosów. Raczej wynika to z tego, że nie robi on na moich włosach szczególnego wrażenia. A dodatkowo brudzi, więc po co dokładać sobie pracy.

Więc na włosy zazwyczaj nakładam jakiś inny olej. Jak mam czas chodzę dłużej, ale staram się jednak dawać olejom minimum 30 minut na włosach. Nie zawijam głowy, nie robię sauny. Jakieś 15 minut przed myciem nakładam odżywkę, wmasowuję ją w skórę głowy i włosy. Zazwyczaj już to wystarcza, żeby bezproblemowo pozbyć się wszystkiego z włosów. Czasami dołożę odżywki i nią umyję skórę głowy i włosy. Czasami myję klasycznie szamponem i nakładam odżywkę. Wszystko zależy od czasu, chęci, stanu włosów i tego co się będzie przez resztę dnia działo.

Działanie …

Olej musztardowy ma odżywiać i to robi. Poprawiać mikrokrążenie i wydaje mi się, że to robi, bo włosy rzeczywiście mniej mi wypadały i lepiej rosły w okresie, kiedy go używałam. Oczywiście mam na myśli okresy, kiedy to mój organizm nie świrował hormonalnie. Nie będę ściemniać, że przy Hashimoto i po ciąży, zastąpi leki, suplementacje i wcierki. Poprawia kondycję mojej skóry i wspomaga jej prawidłowe działanie, co przekłada się na ilość i jakość włosów. Jednak nie mogę napisać, że jest jedynym wspomagaczem utrzymania moich piórek na głowie. Co nie zmienia faktu, że bardzo się z nim polubiłam i po zużyciu tego opakowania, co właśnie nastąpiło, już za nim zatęskniłam i zaraz zamawiam kolejne.

Podsumowując:

Olej musztardowy to mój hit. Taki niepozorny, a robi robotę. Efekty nie są spektakularne, ale wystarczy być średnio systematyczną, żeby je zobaczyć. I nie jest to sam porost, a ogólna poprawa kondycji skóry głowy i włosów. Po ponad roku używania, uważam, że jest mi niezbędny podczas pielęgnacji skóry głowy i w najbliższym czasie nie zamierzam się z nim rozstawać. Dodatkowo cena i ogromna wydajność bardzo zachęcają do powrotu.