Dermedic – Oilage – Olejowy syndet do mycia twarzy

Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.

Czy u Was też taki piękny słoneczny weekend był? Ja jeszcze przy niedzieli, wieczorkiem piszę, przy otwartym balkonie, ptaki śpiewają, ideał. Od razu humor się poprawia. No dobra może nie do końca, w końcu jak to czytacie to już poniedziałek mamy. Ale nawet do pracy jakoś łatwiej się idzie, jak prawdziwa wiosna w końcu zawitała.

Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.

Kilka słów ze strony producenta:

  • Nowoczesna olejowo-żelowa konsystencja
  • Skutecznie zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia nie powodując podrażnień
  • Nie wysusza i nie ściąga skóry
  • Regeneruje naskórek i uzupełnia niedobory składników odżywczych w skórze
  • Tworzy warstwę okluzyjną na naskórku
  • Dzięki formule Anti-Pollution stymuluje odporność naskórka i jego funkcje obronne

Zalecany do codziennego oczyszczania wrażliwej skóry twarzy, szyi i dekoltu z oznakami starzenia się.



Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.

Skład ze strony DOZ, niestety na stronie producenta go nie widzę:

Aqua, Decyl Glucoside, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PPG-2 Hydroxyethyl Cocamide, Glycine Soja Seed Extract, Propylene Glycol, Sorbitol, Polyquaternium-7, Glycine Soja Oil, Oenothera Biennis Oil, Persea Gratissima Oil, Allantoin, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, CI 15985.
Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.

Cena 36,90 zł za 200 ml, choć w sumie spokojnie w sieci można go chwycić 10 zł taniej. Gęsty olejowy-żel, co czuć pod palcami, ale i po pompce, która stawia większy opór, niż przy przeciętnym żelu. Wystarczy niewielka jego ilość, żeby rozprowadzić na całej twarzy pod warunkiem, że jest zwilżona. Na suchej skórze dosyć ciężko się rozprowadza i zdecydowanie tego nie polecam, bo tylko niepotrzebnie marnuje się za dużo produktu, ale potem i wody, żeby go zmyć. Tak więc jest to bardzo wydajny produkt, który na długo ze mną zostanie. W połączeniu z wodą wytwarza się przyjemna piana, oczyszczająca twarz bez problemu. 


Praktycznie nie zmywam twarzy samym żelem, zawsze pierwszą warstwę zdejmuję płynem micelarnym, a potem dopiero, jako krok drugi używam żelu. Ale producent twierdzi, że skutecznie usuwa makijaż, więc uznałam, że warto by to sprawdzić. Choć dla mojego komfortu psychicznego na co dzień i tak w taki sposób nie będę go usuwać. Posiadaczki cery mającej tendencję do niedoskonałości pewnie dobrze mnie rozumieją. Poświeciłam się, zwilżyłam dłonie, rozprowadziłam produkt na makijażu, pomasowałam i już na oczach, jak poczułam, że tusz puszcza, to wiedziałam, że źle nie będzie. A było bardzo dobrze, bo poza tym, że ręcznik był czysty to jeszcze przetarłam twarz płynem micelarnym i co … czyściutko. Mały test, a o ile bardziej komfortowo będę się czuła, używając go jako drugiego produktu podczas demakijażu. Będę miała pewność, że nawet jak nie domyję twarzy płynem micelarnym, to syndet sobie poradzi.


Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, nic mnie po nim nie szczypie. Ściągnięcie delikatne odczuwam, choć nie zauważyłam, żeby negatywnie wpływał na przesuszenie mojej mieszanej skóry. Aspekty pielęgnacyjne pominę, nie oczekuję od żelu do mycia twarzy, żeby odżywiał i regenerował moją skórę. Nawet jeśli coś takiego robi, to jest na mojej twarzy za krótko, żebym mogła to jednoznacznie stwierdzić. A praktycznie nie zdarza mi się, żebym pominęła inne kroki w pielęgnacji. Jednak, jeśli rzeczywiście tak działa to tylko plus dla mnie. 


No i jeszcze ta warstwa okluzyjna, prawda jest taka, że po zmyciu produktu i osuszeniu twarzy, nic na niej nie zostaje, a przynajmniej ja nic nie czuję. Co dla mnie akurat jest zaletą, bo chyba bym się nie powstrzymała przed ponownym umyciem twarzy jeśli coś takiego by występowało. Po umyciu twarzy czuję delikatne napięcie skóry, ale nie jest ono takie, żebym musiała natychmiast sięgać po tonik, bo moja skóra jest niekomfortowa, czy rozdrażniona. Zazwyczaj spryskuję twarz tonikiem, nakładam krem pod oczy i ogarniam dom, zanim znajdę chwilę na dalszą część pielęgnacji, która czasami nie następuje, ale taki zestaw sprawia, że moja skóra mieszana więcej się nie domaga. Z tego wynika, że jednak coś w tych obietnicach producenta musi być, skoro moja jednak mocno reaktywna skóra, po użyciu tego syndetu, nie pokazuje tej swojej gorszej strony.
Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.

Podsumowując:

Bardzo przyjemny produkt. Niby to tylko czyścidło do twarzy, jakich wiele. Jednak sprawia, że moja reaktywna skóra, nie pokazuje na co ją stać. Domywa mój makijaż, nie wodoodporny, bez problemu. Moje wrażliwe oczy nie protestują. Jest wydajny. Nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Polecam. 


Moje wrażenia na temat Olejowego syndetu do mycia twarzy, Oilage z Dermedic.