Delia Owens – Gdzie Śpiewają Raki

Delia Owens - Gdzie Śpiewają Raki
Delia Owens – Gdzie Śpiewają Raki

Pewnie nawet bym na nią nie spojrzała, gdyby nie kolejne i kolejne polecenia od dziewczyn na Instagramie, z którymi mam niezły kontakt i zbieżne gusta. Uwielbiam kupować książki, jednak Delia Owens i jej Gdzie śpiewają raki, nie kusiła mnie na tyle, żebym leciała ją kupować w papierze. Dziwne. Ale skoro mam subskrypcję na Storytel, uznałam, że dam jej szansę. Zaczęłam jej słuchać w domu, jednak znaczna jej część towarzyszyła mi w czasie po majówkowej wycieczki na drugi koniec Polski.

Nota ze strony Wydawnictwa Świat Książki:

Pogłoski o Dziewczynie z Bagien latami krążyły po Barkley Cove, sennym miasteczku u wybrzeży Karoliny Północnej. Dlatego pod koniec 1969 roku, gdy na mokradłach znaleziono ciało przystojnego Chase’a Andrewsa, miejscowi zwrócili się przeciwko Kyi Clark, zwanej Dziewczyną z Bagien.

Lecz Kya nie jest taka, jak o niej szepczą. Wrażliwa i inteligentna, zdołała sama przetrwać wiele lat na bagnach, które nazywa domem, choć jej ciało tęskniło za dotykiem i miłością. Przyjaźni szukała u mew, a wiedzę czerpała z natury. Kiedy dzikie piękno dziewczyny intryguje dwóch młodych mężczyzn z miasteczka, Kya otwiera się na nowe doznania — i dzieją się rzeczy niewyobrażalne.

Gdzie śpiewają raki to wysmakowana oda do świata przyrody, wzruszająca fabuła o dojrzewaniu i zaskakująca relacja z procesu. Owens przypomina, że dzieciństwo nas kształtuje definitywnie i że wszyscy bez wyjątku podlegamy wspaniałym, lecz nieokiełznanym sekretnym siłom natury.
Doskonała powieść dla czytelniczek książek Barbary Kingsolver i Karen Russell.

Delia Owens - Gdzie Śpiewają Raki
Delia Owens – Gdzie Śpiewają Raki

Delia Owens i moje wrażenia:

Mimo, że to książka bardzo polecana, nie szczególnie skupiałam się na fabule. Więc jak zaczęłam jej słuchać, nie bardzo wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nie ucieszyłam się, gdy pierwsze kilka rozdziałów sugerowało, historię znęcania się nad malutkim dzieckiem. A że nie są to tematy, po które lubię sięgać, co spowodowało, że nie miałam do jej słuchania wielkiego zapału.

Język jest piękny. Pióro autorki lekkie. Zakładam, że w dużej mierze to też zasługa tłumaczenia, a tłumaczył ją Bohdan Maliborski. Cudowne opisy przyrody, aż chciałoby się tam spędzić rok, czy 2, żeby mieć okazję, dostrzec choć część tego o czym wspomina Delia Owens.

Jak już pozwolimy się autorce prowadzić, książka wciąga niesamowicie. Dosłownie wyczekiwałam momentów, kiedy do niej wrócę. Choć wiecznie miałam obawy. Ojciec, dzieciaki, mieszkańcy, kto jej zrobi krzywdę? Przecież to do tego dąży prawda? Będzie jakaś masakra. A tymczasem, dojrzewanie, miłość, walka o siebie, proces. Co jaki proces? No tak wykluczenie.

Dawno nie słuchałam tak dobrej książki, ba dawno nie obcowałam z tak dobrą książką. Ma w sobie wszystko. A przecież wydawało mi się, że nie ma w sobie nic szczególnego.

Zaskoczył mnie mąż, który wielkim fanem audiobooków nigdy nie był. A jak czyta, to głównie kręci się wokół książek historycznych i prawie nie sięga po coś innego. Tak się wciągnął, że dosłownie czekał, aż znowu wsiądziemy do samochodu i dowie się, co będzie dalej. Baaa po powrocie do domu, poleciał do księgarni po wersję papierową. Bo chce nadrobić, to co mogło mu umknąć. A w sumie 2 razy przesłuchaliśmy audiobooka.

Polecam!

Tags: No tags