Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Czarszka - Oczyszczająca maska do twarzy
Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Filmiki Pauliny oglądam już od lat, nawet nie pamiętam jak wielu. Więc, jak tylko przerzuciła się na własną działalność miałam ochotę na jej produkty, choćby z czystej sympatii. A nie łatwo było się załapać na pierwsze partie jej balsamów, aż w końcu wpadł w moje ręce Aksamitny balsam do mycia twarzy i był spoko, jak dla kogoś, kto ich nie lubi. Jednak maska to coś co korci mnie najbardziej, jak już pojawiły się, w końcu zeszłam z zapasu w tym temacie i był promocja, musiałam je mieć. I co?

Czarszka - Oczyszczająca maska do twarzy
Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Obietnice ze strony producenta:

Maska Oczyszczająca to kosmetyk do zadań specjalnych.
Stanowi dodatek do codziennej pielęgnacji, po który możesz sięgnąć według potrzeb.

Maska może Ci posłużyć na różne sposoby: ekspresowy zabieg wygładzający, skuteczny krok pomagający dokładnie oczyścić cerę albo proszek wspomagający działanie twojego żelu myjącego, kiedy potrzebujesz silniejszego mycia.

Maska nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych ani konserwantów.

Swój kolor i zapach zawdzięcza jedynie naturalnym składnikom, z których została przygotowana.
Nie spodziewaj się tutaj zapachu perfum 😉

Maska jest kosmetykiem odpowiednim dla wegetarian i wegan.

Zawartość słoika niestety nie jest odkurzaczem, który w minutę usunie z porów wszystkie zanieczyszczenia ;), ale bez wątpienia można liczyć na zacną pomoc w tej sprawie przy dłuższym stosowaniu.

Maska Oczyszczająca zawiera między innymi błoto z Morza Martwego i węgiel aktywny, aby zapewnić najskuteczniejsze rezultaty nawet najbardziej wymagającej skórze.

Znajdziesz w niej też niezawodną glinkę żółtą i ghassoul oraz wygładzający ekstrakt z ananasa.

Dodatek pudru lnianego zapewnia brak nieprzyjemnego poczucia ściągnięcia i niepotrzebnego przesuszenia.

Ale, ale! To nie wszystko!

Maska aktywuje się po 1 minucie od wymieszania jej z wodą i przybiera lekką, puszystą konsystencję! 

Czarna pianka nie zastyga, nie gęstnieje i daje się niezwykle łatwo zmyć z twarzy! 

Czarszka - Oczyszczająca maska do twarzy
Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Sposób użycia:

Łyżeczkę wymieszaj z niewielką ilością wody do uzyskania konsystencji śmietany.

KONIECZNIE odstaw maskę na 1 minutę, by zyskała piankową konsystencję.
Rozprowadź równomierną warstwą na oczyszczonej twarzy i szyi omijając okolice oczu lub na strefy wyraźnie zanieczyszczone (nos, broda, czoło).

Pozostaw na 3-8 minut, nie dopuszczając do zaschnięcia na twarzy.
Zmyj letnią wodą.

Nie polecam aplikować maski na uszkodzoną, zadrapaną, podrażnioną skórę.

Koniecznie zastosuj tonik dla wyrównania pH skóry i zaaplikuj ulubiony preparat nawilżający.

Skład (INCI):

Illite clay, Moroccan Lava Clay, Maris Limus (Dead Sea Mud), Charcoal Powder, Sodium Bicarbonate, Linum Usitatissimum Seed (Linseed) Powder, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Powder, Citrus Aurantifolia (Lime) Essential Oil. 

Cena: 68,00 zł za 100 ml.

Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Inne maski w proszku, jakich używałam:

Jak widać, nie jestem ich największą fanką.

Inne maski oczyszczające, których używałam:

Czarszka - Oczyszczająca maska do twarzy
Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Moje wrażenia:

Nieczęsto czytam instrukcje producenta przed użyciem produktu. Robię to, jak czytam recenzję, kupuję produkt, ale między tym, a 1 użyciem potrafi minąć trochę czasu. Jednak tu pamiętałam, że coś z nią było “nie tak”. Więc wyjątkowo, tuż przed użyciem zerknęłam na etykietę, “odstaw maskę na 1 minutę” oraz “Pozostaw na 3-8 minut, nie dopuszczając do zaschnięcia na twarzy”.

Producent nie obiecuje zapachu perfum, ale smrodku też nie ma, więc nie trzeba się przejmować. Jak dla mnie to jest on na tyle neutralny, że nie zwraca uwagi. Co oczywiście jest bardzo na plus, bo mnie nic nie dusi, a oczy nie łzawią.

Problemy?

Tak jak się można było tego spodziewać, miałam problem z proporcjami. Ile dokładnie tej wody, żeby uzyskać tą piankę, tudzież śmietanę? Zwłaszcza, jak ktoś tak jak ja zazwyczaj działa “na oko”. Nawet łyżeczki mam w kilku różnych rozmiarach.

Za pierwszym razem zrobiłam na rzadką, ale po tej minucie, nie była samą wodą i dało się ją przenieść na twarz za pomocą szpatułki. Ba nawet jakoś sensownie rozłożyć i nie ściekło mi nic na koszulkę. Miałam cykora, jeśli chodzi o czas trzymania jej na twarzy, więc uznałam, że nie będę szarżować i na początek pilnowałam tej dolnej granicy 3-4 minut. Maseczka lekko zastygła w tym czasie, ale jeszcze nie zaczęła przesychać. Łatwo dała się zmyć, ale klasycznie użyłam do tego gąbeczki Konjac.

Jednak pomna tego doświadczenia, za drugim razem wlałam ciut mniej wody. Trudniej było rozmieszać, ale zaskakująco dobrze łączy się z wodą i nie powstają gluty, czy grudki, czyli plus. Jednak tym razem po minucie, nakładałam już raczej pastę, niż śmietanową maseczkę, ale dało się. Trzymała się dobrze, nie kruszyła. Ale w ciągu niecałych 10 minut musiałam ją zwilżać 2 razy, bo szybko przesychała. Choć bardziej to widziałam, niż czułam. A samo usuwanie, było jednak bardziej problematyczne, niż za pierwszym razem. Jednak nadal, nie mogę napisać, że się z nią męczyłam, używając do tego gąbeczki Konjac.

I tak właśnie trwała zabawa z proporcjami. Nie wiem, czy kiedyś trafiłam w ideał producenta, ale niezależnie od tego co mi wychodziło, tragedii nie było.

A co robi ta maska?

Może zacznę od tego, że działa. Oczyszczenie jest zauważalne i odczuwalne. Nie znęca się nad skórą, nie czuć rozdrażnienia skóry, nie widać zaczerwienienia. Ale też nie ma opcji, żebym zaraz po jej użyciu nie sięgnęła po tonik i krem. Bo skóra się tego domaga, ściągnięcie jest odczuwalne. Jednak muszę podkreślić, że nie jest to coś niezwykłego dla mnie, po użyciu nawet mojej ulubionej oczyszczającej z Rapan.

Maska idealnie przygotowuje skórę na dalsze kroki pielęgnacji, a ponieważ robi co ma robić, to stosuję ją raz w tygodniu. Zaraz po jej zmyciu i toniku lub dwóch, nakładam kolejną maskę. Co oznacza, że staram się jej używać kiedy mam na to czas.

Co ciekawe maska na tyle dobrze oczyszcza skórę, że maska którą po niej nałożę działa lepiej, niż nałożona po zwykłym oczyszczaniu twarzy w ciągu tygodnia.

Uwaga!

Maska źle reaguje na dodanie kilku kropli olejku Khadi z fiołkiem. Nigdy nie miałam większych problemów z jej zmyciem, aż dodałam dosłownie 5 kropelek. Nic nie sugerowało problemów. Aż do zmycia, przy użyciu gąbeczki Konjac, jak zwykle zresztą. Została mi szara powłoka na skórze. Więc nałożyłam olejek myjący ze Skin79, na gąbce spieniłam piankę Andalou. Porządnie umyłam twarz i prawie zeszło. Prawie, bo przy nosie i na środku czoła, gdzie pory są rozszerzone była, masa czarnych kropek. Brawo ja i moje eksperymenty.

Czarszka – Oczyszczająca maska do twarzy

Podsumowując:

Nie byłam do niej negatywnie nastawiona, ale jestem pozytywnie zaskoczona. Od dawna nie trafiłam na dobrą maskę oczyszczającą, która by się nawet zbliżała do mojego ulubieńca, a ona właśnie tego dokonała. Dobrze oczyszcza moją skłonną do niedoskonałości i łatwo zanieczyszczającą się skórę. A jednocześnie nie znęca się, nawet nad tymi najwrażliwszymi partiami mojej skóry. Jestem na tak. Będę do niej wracać. Polecam.

Pamiętaj! #zostańwdomu