Couleur Caramel – Mascara Bio

Couleur Caramel - Mascara Bio
Couleur Caramel – Mascara Bio

Mój pierwszy naturalny tusz do rzęs! Ile ja się o nim naczytałam. Mam wrażenie, że złego słowa na jej temat nie trafiłam, a co więcej ostatnio jeszcze dziewczyny dopytywałam i nic złego nie wyciągnęłam. Swój egzemplarz dostałam od Ekozuzu.pl, w paczce z moimi zakupami. Znacie? Lubicie? Jakie tusze lubicie?

Inne produkty Couleur Caramel, których używałam:

Couleur Caramel – Mascara Bio

Obietnice producenta ze strony Ekozuzu.pl:

Nowa ulepszona mascara do rzęs Couleur Caramel! Pięknie oddziela, wydłuża i pogrubia każdą rzęsę. 

Dzięki nowej precyzyjnej silikonowej szczoteczce mascara eksponuje i rozdziela wszystkie rzęsy, nadając im mocno czarnego i trwałego koloru.

Naturalna i organiczna formuła Bio Mascary Couleur Caramel oparta jest na wodzie (nie rozpuszczalnikach!), dzięki czemu jest zupełnie bezpieczna i odpowiednia dla wrażliwych oczu. Dzięki gumie akacjowej i olejku arganowego i z drzewa shea, mascara chroni i odżywia rzęsy podczas każdej aplikacji.  

Hydrolat z płatków róży damasceńskiej zastosowany w bio maskarze Couleur Caramel działa gojąco, łagodząco (podrażnione i zmęczone powieki), nawilżająco i antyseptycznie. 

Couleur Caramel – Mascara Bio

Składniki (INCI): 

Aqua (Water) – Glycerin** – Hydrogenated olive oil stearyl esters – Acacia senegal gum* – Rosa damascena flower water* – Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax* – Sucrose Laurate – Glyceryl Behenate – Stearic acid – Palmitic acid – Glycerol stearate – Bentonite – Butyrospermum Parkii (Shea) Butter* – Argania spinosa kernel oil* – Xanthan Gum – Carrageenan – Sodium hydroxide – Tocopherol – Benzyl alcohol – Dehydroacetic acid – Parfum (fragrance) – Lactic acid – Silica. 
May contain +/-: CI 77499 (Irons oxide) – CI 77007 (Ultramarine blue).
*Ingrédient issu de l’Agriculture Biologiqu

Cena: 75 zł za 5,5 ml.

Couleur Caramel – Mascara Bio

Moje wrażenia:

Nie zwracam szczególnej uwagi na opakowania, ale to maleństwo przyciąga mnie, od kiedy po raz pierwszy je zobaczyłam. Na zdjęciach prezentuje się super, ale na żywo jeszcze lepiej. Luksusowo wręcz. Choć nie pytajcie skąd takie skojarzenie, przy papierowo, kartonowej tubce. Co więcej za każdym razem łapię się, że dokładnie tak odbieram to opakowanie, a to u mnie nie jest częste.

Jakie mam oczy i rzęsy?

Mam wrażenie, że to dużo wniesie do tego co napiszę później. Oczy mam wrażliwe i z ogromną tendencją do łzawienia. Może nie płaczę często, ale wystarczy, że wyjdę z domu i wiatr zawieje, żebym wyglądała, jakby mnie spotkała co najmniej ogromna nieprzyjemność. Dużo produktów podrażnia mi oczy, co tylko wzmacnia łzawienie.

Więc coraz częściej, jak leje i wieje, nie robię makijażu lub bardzo podstawową wersję. Nawet bez tuszu, czego kiedyś sobie nie wyobrażałam. Bo używam tych nie wodoodpornych, więc niestety czarne łzy mi się zdarzają. A wodoodpornych nie używam, żeby nie znęcać się nad oczami podczas demakijażu.

Rzęsy mam krótkie, niby ciemne, ale bez pomocy prawie ich nie widać. Więc ideałem są tusze pogrubiające, wydłużające, podkręcające, mega czarne. Oczy mam głęboko osadzone, powiekę tłustą, choć już nie tak jak kiedyś, opadającą. Lubię naturalnie podkreślone rzęsy, mogę odpuścić objętość, niż dobre rozdzielenie. Preferuję małe, silikonowe szczoteczki, które ładnie łapią moje rzęsy u nasady.

Od tuszu oczekuję, żeby:

  • nie podrażniał moich wrażliwych oczu;
  • wydłużał;
  • nie odbijał mi się wokół oczu;
  • utrzymywał podkręcenie zalotką;
  • nie kruszył się;
  • pogrubiał, ale bez robienia pajęczych nóżek, grudek, sklejenia;
  • nie spływał pod wpływem delikatnej wilgoci w kącikach.

Wbrew pozorom to wcale nie są wielkie oczekiwania. Większość drogeryjnych tuszy zaspokaja moje oczekiwania. Nie muszę wydawać majątku na tusze perfumeryjne. A moimi ulubionymi, które sprawdzają mi się od lat, w różnych wersjach są choćby Volume Million Lashes.

Couleur Caramel – Mascara Bio

Jak wypadł ten tusz?

Szczoteczka jest cudowna. Silikonowa, wystarczającą giętka, żeby nic mnie nie ukłuło. Ładnie chwyta nawet najkrótsze włoski u nasady, więc podkreśla całe rzęsy. Nie wydłuża, nie pogrubia, ale jest czarna i sprawia, że to co mam jest widoczne i nagle okazuje się, że jasne końcówki, których normalnie nie widzę, też są i rzęsy są dłuższe. Bez grudek, bez sklejania, ładnie wyczesane rzęsy. Robi to co ja lubię, czyli podkreśla to co mam, ale sprawia, że wygląda to naturalnie i nie rzuca się mocno w oczy.

Formuła też jest dobra, ładnie i łatwo pokrywa rzęsy. Jedynie przez pierwsze kilka użyć była ciut za mokra, a potem już przez kolejne miesiące, nie zmieniała się. Aż przyszedł czas rozstać się ze względu na czas, jaki jej używam, a nie dlatego, że coś się z nią dzieje.

Bardzo łatwo ją usunąć, nawet jak się nie przykładam specjalnie podczas zmywania micelem, to po umyciu twarzy żelem, pandy nie zobaczę.

Wady?

W sumie ma jedną. Ilekroć jej użyję, zawsze mam czarny kącik. Czarna łza zawsze się pojawia. Nie jestem wstanie nad tym zapanować. Nawet jak mi się wydaje, że oczy mi nie łzawiły, nic się nie działo, to jednak, jakaś mała ilość wilgoci łączy się z tuszem.

Nie jest to kwestia uczulenia, bo nic złego mi się nie dzieje, oczy mnie nie szczypią, nie łzawią szczególnie jak jej używam. Może to kwestia ułożenia rzęs w zewnętrznym kąciku. Może za dokładnie je w tej okolicy tuszuję, dzięki szczoteczce dojeżdżam tam, gdzie inne nie docierały. A może formuła, nie jest wystarczająco trwała, jak na moje potrzeby.

Jak zmienią choć trochę formułę, to z przyjemnością znowu po nią sięgnę, żeby sprawdzić, czy jest lepiej. Ale na dzień dzisiejszy, nie planuję kolejnego opakowania.

Couleur Caramel - Mascara Bio
Couleur Caramel – Mascara Bio

Podsumowując:

Bardzo fajny, naturalny tusz. Aż jestem zaskoczona jakością naturalnej kolorówki. Wcale się nie dziwię, że zbiera tak pozytywne opinie. Jednak moje często łzawiące oczy ją pokonały. Więc na chwilę obecną nie przewiduję powrotu do niej. Ale jak coś się zmieni w formule, szybko zamówię opakowanie, żeby sprawdzić.

Couleur Caramel – Mascara Bio

Widziałam też jej recenzje u: