Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Benton - Fermentation Essence - Esencja do twarzy
Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Ostatnio esencja to krok w pielęgnacji, który mnie wręcz ekscytuje. Zwłaszcza, że moja przygoda z nimi, zaczęła się od rewelacyjnej Bio-esencji Bandi, więc i poprzeczka została zawieszona wysoko. Z Bentona w sumie niewiele miałam, bo maskę w płacie, której nie polubiłam i kilka próbek. Więc jakby nie patrzeć to moje pierwsze konkretne spotkanie z ich produktem.

Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Obietnice ze strony producenta:

Fermentation Essence to luksusowa esencja z filtratem ryżowym pełna zdrowych dla skóry składników odżywczych, które mają natychmiastowy wpływ na procesy regeneracji i odmładzania komórek. Jednocześnie ta wysoce skoncentrowana esencja zapewnia intensywne działanie ujędrniające i nawilżające, aby zachować młody wygląd skóry na dłużej. Niweluje wysuszenie skóry, wyrównuje koloryt oraz zmniejsza wiotkość oraz zapobiega powstawaniu uszkodzeń komórek skóry na skutek negatywnego działania czynników zewnętrznych. Pomaga również przywrócić skórze i odzyskać utracony z upływem czasu blask i elastyczność. W czasie regularnego stosowania stan skóry ulega znacznej poprawie, staje się ona jędrna, miękka i wygładzona.

Sposób użycia:
Nałoż odpowiednią ilość na oczyszczoną twarz, następnie delikatnie wklep aż do całkowitego wchłonięcia.

Cena: 130,00 zł za 100 ml, ale ja ją kupiłam prawie połowę taniej, na jakiejś promocji w Hebe.

Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Skład (INCI) ze strony Hebe:

Galactomyces Ferment Filtrate Aqua (Water) Butylene Glycol Pentylene Glycol Glycerin 1,2-Hexanediol Bifida Ferment Lysate Ceramide NP Althaea Rosea Root Extract Aloe Barbadensis Leaf Extract Betaine Panthenol Allantoin Sodium Hyaluronate sh-Oligopeptide-1 Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract Pulsatilla Koreana Extract Usnea Barbata (Lichen) Extract Adenosine Arginine Xanthan Gum Hydrogenated Lecithin Polysorbate 20 Lecithin.

Benton - Fermentation Essence - Esencja do twarzy
Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Inne tego typu produkty, które miałam:

Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Moje wrażenia:

Zapach nie zwraca uwagi, kilka razy specjalnie sprawdzałam i nic nie czułam, co zawsze jest dla mnie na plus. Konsystencja jest niemal wodnista, może to minimalnie coś więcej, niż tonik. Więc mimo, że dzióbek sugerowałby coś innego to przelewa się przez palce.

Jednak dla chcącego nic trudnego. I z rozprowadzeniem na twarzy nie miałam problemów. Nakładałam ją na oczyszczoną, stonizowaną skórę, a w międzyczasie przewinęło mi się kilka różnych toników i hydrolatów, a na nią nakładałam kwas hialuronowy, serum i/lub krem.

Wchłania się ekspresowo, dogaduje ze wszystkim z nią nakładałam. Nie zapycha, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, a tu też go nakładałam, nie uczula. Pod makijażem też była bezproblemowa.

Co z działaniem?

W kwestii nawilżenia, na które liczyłam najbardziej, narzekać nie mogę. Skóra odczuwała znaczną różnicę między dniami z nią, a bez niej. Przez co te drugie prawie się nie zdarzały. Jednak przy mojej wiecznie odwodnionej skórze, nie mogę napisać, że zaspokajała moje wszystkie potrzeby, a miejsce na kwas hialuronowy jeszcze było. Choć używany z esencją, nie robił już tak ogromnej różnicy. Używane razem, zapewniały mi optymalne nawilżenie. Esencja ułatwiała mi też nakładanie kwasu hialuronowego, który bez niej dużo szybciej wysychał, co nie jest pożądane, zanim wyrobiłam się z nałożeniem kremu pod oczy i serum lub kremu.

Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Nawilżona skóra jest bardziej jędrna i sprężysta, niby jeszcze nie mam z tym wielkich problemów, ale dało się zauważyć ujędrnienie, komfortowe i bez konieczności doszukiwania się go.

Nie zważyłam, jakiegokolwiek dyskomfortu związanego z jej używaniem, nie czuć jej na skórze, nie jest lepka. Bardzo przyjemny produkt, do którego spokojnie mogłabym wrócić.

Nie mogę na niej skończyć pielęgnacji, bo po mniej więcej godzinie, skóra zaczyna domagać się kolejnych kroków pielęgnacji. Ale nie tego też nie mogę od niej oczekiwać, w końcu z zasady ma być jednym z kilku kroków i to bynajmniej nie ostatnim.

Mogę się podpisać pod wszystkimi obietnicami producenta, poza wyrównaniem kolorytu, choć dobrze nawilżona skóra jest też mniej reaktywna, więc w pewnym sensie rozumiem ten skrót myślowy.

Co prawda mogłaby jeszcze mocniej nawilżać, ale poza tym nie mam na co narzekać, w końcu nie każdy ma aż tak duże potrzeby jak ja.

Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Podsumowując:

Bardzo fajna esencja, co do której nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Robi to co powinna robić, daje mojej skórze dodatkowe nawilżenie, którego ta potrzebuje. Oczywiście mogłoby być większe, ale to już byłby ideał. Lubiłam ją, mogłabym do niej wrócić, ale nie pobiła mojego ulubieńca w tej kategorii.