Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Bema Cosmetici - Love bio - Regenerująca maska do włosów
Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

O tej masce po raz pierwszy usłyszałam od Agi z bloga Kosmetyczny Fronesis i to w samych superlatywach, no i oczywiście musiałam ją mieć. Przygodę z produktami Bema zaczęłam z przytupem, bo Liftingujący krem do twarzy z szafranem okazał się moim hitem. Od tego czasu mam ochotę sprawdzić wszystkie ich produkty, a ta maska jest 9, a jeszcze sporo czeka na swoją kolej w czeluściach moich szuflad i kilka mam w użyciu. Trafił w moje ręce, jako prezent urodzinowy, od Ani z bloga Co kręci Anulę, Ani z Aneczka blog, Mariki z bloga Le Bleuet oraz Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. I co będzie hit?

Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Obietnice producenta ze strony Ekozuzu.pl:

Intensywna naturalna, ekologiczna maska do włosów Bema Love Bio zwiększa połysk farbowanych włosów. Posiada podwójne działanie: odbudowuje włosy od wewnątrz oraz chroni kolor, utrzymując jego intensywność od nasady po same końcówki. Połączone działanie ceramidów i olejku z nasion annatto dodatkowo chroni kolor i wzmacnia jego odcień, a także nawilża skórę głowy, zapobiegając podrażnieniom i łuszczeniu.

Cena: 57,00 zł za 200 ml.

Bema Cosmetici - Love bio - Regenerująca maska do włosów
Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Skład (INCI):

Chamomilla Recutita* (Matricaria) Flower Water, Lavandula Angustifolia* (Lavender) Flower Water, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis* (Sweet Almond) Oil, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Aqua/Water, Tocopherol,  Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Decyl Glucoside, Bixa Orellana Seed Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Pentaclethra Macroloba Seed Oil*, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Citric Acid, Sodium Benzoate,  Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum/Fragrance**, Limonene***
* prodotto da agricoltura biologica/organic agriculture
**componenti di origine naturale/ components of natural origin
*** componenti da olii essenziali vegetali/essential vegetal oil components

Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Inne produkty Bema Cosmetici, których używałam:

Inne maski do włosów, których używałam:

Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Moje wrażenia:

Ładnie pachnie, jakby budyniowo, słodko i bardzo charakterystycznie dla produktów Bema Cosmetici. Uwielbiam ten zapach. Maska jest bardzo gęsta, co widać nawet na zdjęciach, bo się nie rozlewa w opakowaniu. Co nie jest niczym negatywnym, raczej sugeruje, że może ciut oporniej nakładać się ją na włosy i raczej zostanie tam, gdzie ją nałożymy. I tak właśnie jest. Dla mnie to też często ostrzeżenie, że może być za ciężka dla mnie. Choć po samej konsystencji nie ma co wyrokować.

Jakie mam włosy?

Włosy mam cienkie, delikatne. Kiedyś miałam dużo, więc nie było źle, bo objętość była, teraz mam mniej i bez wspomagaczy wzrostu się nie obejdzie. Co niestety ma wpływ na ich stan i wierzchnia warstwa jest zniszczona, przesuszona, łamliwa, a pod spodem włosy są zupełnie normalne. Moje normalne włosy są proste i gładkie. Za to sucharki, puszą się, kruszą się, kręcą się i wyglądają jak siano. Raczej nie dopuszczam, żeby były dłuższe niż do ucha, bo przy przetłuszczającej się skórze głowy, myję je codziennie.

Dodatkowo skóra głowy jest bardzo wrażliwa, więc nie dosyć, że muszę uważać na szampony, to jeszcze muszę używać na maski i odżywki. Których niestety nie nałożę na długości, poniżej ucha, bo tam ich nie mam. Ostatnio nawet ucięłam sobie pogawędkę z fryzjerką, jak nakładać maski i odżywki, wyszło na moje. Staram się nakładać tak, żeby jak najmniej produktu dotknęło skóry głowy, żeby jej nie zapchać, do czego niestety mam tendencję, a do łupieżu już niedaleko.

Jak się zachowuje maska na moich piórkach?

Przy pierwszym podejściu nie zrobiła na mnie wrażenia, zwłaszcza, że chwilę wcześniej skończyłam kolejne opakowanie, świetnej, taniej maski, którą moje włosy kochają. A nałożyłam ją na mokre włosy, ponosiłam 30 minut i zmyłam. Jasne, włosy były gładsze, ale tylko tego dnia, następnego robiły wrażenie, jakbym nic na nie nie nakładała. Czyli moja codzienna odżywka robi więcej. Rzuciłam ją do szuflady i zapomniałam.

Ale znowu skończyłam inną maskę, więc sięgnęłam po tą, zwłaszcza, że wyboru za bardzo nie miałam. Jednak tym razem, suche włosy spryskałam tonikiem, na to nałożyłam żel aloesowy i dopiero wtedy tą maskę. Zostawiłam taki mix na włosach na noc, rano umyłam głowę, no i w końcu jest różnica, czuć, że zrobiłam coś więcej. A efekt utrzymywał się przez kolejne dni. Kolejne podejścia potwierdziły, że to dobra kombinacja.

Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha mojej wrażliwej skóry głowy, choć nigdy jej w nią nie wcierałam. Ale też z czasem coraz odważniej podchodziłam do jej nakładania i tak mocno się nie pilnowałam.

Jednak co użyję jej solo, to efekt jest ciągle taki sam, mało zachwycający. A nie zawsze chce mi się kombinować i trzymać ją długo na włosach. Muszę jednak podkreślić, że Agnieszka z bloga Kosmetyczny Fronesis zachwalała ją bardzo, a nasze włosy różnią się tak, że chyba już nie mogą bardziej. Więc polecam zajrzeć do niej, może będzie Ci bliżej do niej, niż do mnie.

Bema Cosmetici – Love bio – Regenerująca maska do włosów

Podsumowując:

Na mnie, a raczej na moich włosach, ta maska nie zrobiła takiego wrażenia, jak na osobie, która mnie nią kusiła. Ale nie obrażam się, ani na kusicielkę, ani na producenta, moje włosy są specyficzne i nie łatwo mi trafić w ich potrzeby.