Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Bema Cosmetici - Love bio - Krem do rąk
Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Nie lubię kremów do rąk! Nie lubię ich używać, nie pamiętam o nich, chyba, że skóra już się na mnie mści. Przygodę z produktami Bema zaczęłam z przytupem, bo Liftingujący krem do twarzy z szafranem okazał się moim hitem. Od tego czasu mam ochotę sprawdzić wszystkie ich produkty, a ten krem jest 6, a jeszcze sporo czeka na swoją kolej w czeluściach moich szuflad i kilka mam w użyciu. Trafił w moje ręce, jako prezent urodzinowy, od Ani z bloga Co kręci Anulę, Ani z Aneczka blog, Mariki z bloga Le Bleuet oraz Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. I co będzie hit?

Bema Cosmetici - Love bio - Krem do rąk
Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Obietnice producenta ze strony Ekozuzu.pl:

Odżywczy naturalny krem do rąk Bema Love bio idealny dla osób z suchymi i popękanymi dłońmi, doskonale chroni i nawilża skórę rąk. Nasycony substancjami wzmacniającymi, jak masło shea i słodkie migdały, zabezpiecza dłonie przed zimnem, jednocześnie zapewniając im długotrwałe nawilżenie i elastyczność, bez pozostawiania tłustej warstwy. Idealny w kuracji przeciw efektom starzenia się skóry oraz przy redukcji ciemnych plam. Utrzymuje skórę rąk miękką i gładką przez bardzo długi czas.

Składniki/Ingredienti/Ingredients (INCI/CTFA):

Aqua/Water, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Oryza Sativa (Rice) Germ Oil, Glycine Soja* (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis* (Sweet Almond) Oil, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Butyrospermum Parkii*(Shea) Butter, Potassium Cetyl Phosphate, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Glyceryl Caprylate, Persea Gratissima* (Avocado) Oil, Glyceryl Stearate, Salix Alba(Willow) Bark Extract, Citric Acid, Tocopherol, Kaolin, Parfum/Fragrance.
* prodotto da Agricoltura Biologica/organic agriculture.

Cena: 42,00 zł za 75 ml.

Bema Cosmetici - Love bio - Krem do rąk
Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Inne produkty Bema Cosmetici, których używałam:

Jego recenzję widziałam też u Ani z bloga Co kręci Anulę.

Inne kremy do rąk, o których pisałam:

Bema Cosmetici - Love bio - Krem do rąk
Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Moje wrażenia:

Pachnie ślicznie, słodko, budyniowo, tak jak inne kremy Bema, co akurat bardzo mi odpowiada. Konsystencją też przypomina mi kremy do twarzy. Bezproblemowy podczas rozprowadzania, szybko się wchłania. Jest lekko tłusty na wewnętrznej stronie dłoni, ale to dosyć szybko mija. A pisząc dość szybko mam na myśli 1-2 minuty i to przy większej, niż większość nakłada ilości kremu. Bo u mnie to nie jest ziarenko groszku, a raczej dużej fasoli.

Dzięki czemu nie muszę czekać pół godziny aż łaskawie, będę mogła korzystać z myszki lub klawiatury, żeby ich nie usmarować. Co oznacza, że pracownik biurowy nie powinien marudzić sięgając po niego. Wchłania się, ale pozostawia taką ładną, naturalną, satynową powłoczkę. Nie robi wrażenia oblepienia, ale delikatnie czuć, że coś na nie nałożyłam. Podkreślam delikatnie, bo nie lubię tych kremów, które zwracają moją uwagę, tym że siedzą mi na skórze. Więc to, że go czuję, większość użytkowniczek uzna za czepialstwo i trochę tak jest.

Jeśli nie umyję rąk tak porządnie, a tylko z jakiegoś powodu ochlapię, warstewka robi się ślizga, czyli krem nie znika mi magicznie od nałożenia do mycia rąk. Co prawda ja jestem z tym myciem nadgorliwa i robię to często i w większości wypadków porządnie, a nie tylko chlapnięcie, czy opłukanie. Więc zmywam wszystko i powinnam znowu go nakładać.

No dobra, a co z działaniem?

Nawilża, odżywia, natłuszcza, zabezpiecza. Skóra już po nałożeniu staje się ładniejsza. Nawet jak nałożę go na małe ranki, a zawsze jakąś mam, nic złego mi nie robi. Skóra podczas jego używania, jest w widocznie i odczuwalnie lepszej kondycji. Nawet jeśli używam go tylko raz dziennie.

Ale …

moja skóra dłoni jest we względnie dobrej kondycji, mimo, że raczej nie używam kremów do rąk. Nakładam je tylko jak stan skóry mnie do tego zmusza, czyli jesienią i zimą, jak zapomnę rękawiczek. No i myję dłonie często, może jeszcze nie określiłabym tego, jako obsesyjne mycie, ale z tego co obserwuję, częściej, niż przeciętna osoba. Więc, gdybym miała skórę problematyczną to by raczej ciężko znosiła moje zachowanie.

Skórki i mani?

I tu krem daje popis. Odchodzi mi hybryda, nie wytrzymałam i zeskrobałam ją, zanim zdążyłam wrócić do domu i ściągnąć ją prawidłowo. Nie ma problemu posmaruję ręce i płytka paznokcia wygląda, jakbym nic złego nie zrobiła. Suche skórki nie są mi obce, często mam z nimi problem, a do tego od wielu lat je wycinam. A tu taki gagatek raz dziennie i mam problem z głowy. Kiedyś bawiłam się w olejki pielęgnacyjne, specjalnie do skórek przeznaczone i co? Tylko mnie drażniły, natłuściły i nic więcej.

I tylko z jednym mam problem …

nie widzę, żeby efekt jego używania był szczególnie długotrwały. Jak przestaje używać, to moja skóra szybko wraca do normy. Czepiam się i za wiele oczekuję? Nie piszę tu o braku efektu używania, a raczej efekcie, który utrzymuje się tylko, jak mam krem na dłoniach. Bo wystarczy, że użyję go raz dziennie, w pracy i po pół godziny umyję ręce, żeby skóra była w lepszej kondycji, przynajmniej do dnia następnego. Ale jak przez weekend nie używam to wracam do punktu wyjścia. Czepiam się?

Bema Cosmetici - Love bio - Krem do rąk
Bema Cosmetici – Love bio – Krem do rąk

Podsumowując:

Bardzo przyjemny pod każdym względem krem. Zarówno zapach, jak i konsystencja oraz wchłanianie się, praktycznie brak lepienia i tłustości, przy tym zabezpieczenie skóry. Jak to ja zawsze znajdę coś, żeby się przyczepić, ale i z tym miałam problem. Wart wypróbowania.