Bema Cosmetici – Love bio – Dezodorant w kulce dla kobiet

Bema Cosmetici - Love bio - Dezodorant w kulce dla kobiet
– Love bio – w kulce dla kobiet

Kolejne podejście do produktów Bema Cosmetici. Tym razem totalna podstawa, czyli . Niby da się bez niego żyć, a jednak jak wychodzisz do ludzi, to warto go używać. Kulki lubię, więc chyba nie ma szansy na narzekanie?

– Love bio – w kulce dla kobiet

Obietnice producenta ze strony Ekozuzu.pl:

w kulce dla kobiet Bema Love Bio neutralizuje nieprzyjemny zapach bez negatywnego wpływu na fizjologiczną równowagę skóry i nie hamując naturalnego procesu pocenia się. Nie zawiera propelentów, alkoholu etylowego, alergenów, chlorku glinu oraz innych szkodliwych składników. Szczególnie polecany dla skóry wrażliwej. Ma przyjemny kwiatowy zapach, który utrzymuje się przez cały dzień. Jego naturalny skład minimalizuje do minimum ryzyko wystąpienia alergii skóry.

– Love bio – w kulce dla kobiet

Skład (INCI):

Rosa Damascena* Flower Water, Citrus Aurantium Amara* (Bitter orange)Flower Water, Potassium Alum, Decyl Glucoside, Lauryl Glucoside, Glycerin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Aloe Barbadensis* Leaf Extract,Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Parfum/Fragrance, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.
*da agricoltura biologica/organic agriculture.

Cena: 40 zł za 50 ml.

– Love bio – w kulce dla kobiet

Inne produkty , których używałam:

Inne y w kulce, których używałam:

– Love bio – w kulce dla kobiet

Jakie są moje oczekiwania?

Wbrew pozorom niewielkie. Nie oczekuję blokady, nie oczekuję świeżości przez 48h. Nie uprawiam sportów ekstremalnych. Praca w biurze, obowiązki domowe i pięcioletnie, aktywne dziecko. Więc moja aktywność nie jest powalająca. Nie cierpię na nad potliwość. Moje oczekiwania są dostosowane do mojego trybu życia. A zależy mi głównie na tym, żebym ja siebie nie czuła i moje otoczenie również, jak znajdzie się w moim pobliżu. Czyli to nie są chyba wielkie wymagania, zwłaszcza, że nie mam problemu z systematycznym, codziennym dbaniem o higienę.

Moje wrażenia:

Pachnie przyjemnie, delikatnie, niezauważalnie, co mi zupełnie nie przeszkadza. Opakowanie jest przyjemne, kulka działa bez problemu, nie zacina się, co przy innych tego typu produktach czasami ma miejsce.

Zaczęłam używać jej jesienią, skończyłam zimą, choć czy to co mamy w Gdyni można nazwać zimą? Jak dla mnie to listopad, który się zapomniał i ciągnie się do lutego.

Jesień?

Ciepło, zimno, mokro, wietrznie, ogrzewanie, grubsze ubrania, ale im dalej w las, tym aktywność mniejsza. A tu poziom świeżości zaskakująco szybko mnie opuszczał. Jasne czasem było większe zamieszanie w pracy, czasem trzeba było podbiec na autobus, nie zawsze trafiłam z dobiorem ubrania do warunków atmosferycznych, ale bez przesady. A tu ciągle brak pozytywnego działania u. Dziwne, ale może się czepiam.

Zima?

Która w rzeczywistości zimą nie jest. Już chyba nie ma mniej wymagającego okresu dla takich produktów. A ja nadal nie jestem zadowolona. Zaraz po prysznicu i nałożeniu jest ok, ale po paru godzinach w pracy, a tu częściej głowa i dłonie mi pracują, niż całe ciało. Coś jest nie tak.

Już od dłuższego czasu kiełkowała mi myśl, że może ma coś w składzie, co wpływa na to, że się pocę bardziej. Zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę, jak moje ciało reaguje na niego, jak się zachowuje bez niego i jak reaguje na inne.

I co?

Mniej się pocę, mniej śmierdzę powiedzmy sobie szczerze, jak go nie używam. Baaa jak nic nie używam! I to nie jak siedzę w domu i nie użyję u, ale przy normalnej aktywności w ciągu tygodnia. No i powiedzmy sobie szczerze w weekend, podczas odpoczynku w domu, nalatam się więcej, niż w tygodniu. Jak nie użyję tego gagatka, nie czuję swojego zapachu prawie wcale, a jak już to w minimalnym stopniu. A jak użyję, to już po paru godzinach czuję wilgoć, a po kolejnych godzinach zapach, a to akurat nie jest dobre. pobudza moje gruczoły potowe do pracy. Tego jeszcze nie przerabiałam lub tego nie pamiętam, choć słyszałam o takiej możliwości. Uparcie dążyłam do tego, żeby go chociaż skończyć, ale mam dosyć.

– Love bio – w kulce dla kobiet

Podsumowując:

Spokojnie mogłabym napisać, że to przyjemny w kulce, gdyby nie to, że na mnie działa odwrotnie, niż powinien. Nie dosyć, że nie daje mi uczucia świeżości, to wręcz sprawia, że moja skóra poci się szybciej i mocniej, niż bez niego. A to oznacza, że pojawia się zapach, którego nie chcę czuć, dlatego używam tego typu produktów.