BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask

BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Uwielbiam maseczki w płacie i przez lata sporo ich zużyłam. Jednak to nie jest tania zabawa, no i śmieci sporo generuje. Więc jak tylko Agnieszka z bloga Kosmetyczny Fronesis wyszukała maseczki z zbiorczych opakowaniach, oczywiście musiałam je mieć. A co z tego wyszło?

BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Obietnice producenta ze strony Ber de Ver:



Odświeżające maseczki płachtowe przeznaczone do porannej pielęgnacji. Oczyszczają, chronią oraz nawilżają skórę. Zawierają delikatny kwas owocowy, który usuwa martwy naskórek. Maseczka posiada również kolagen, kwas hialuronowy, witaminę C, miód. Nadają się idealnie do suchej skóry. Produkt nawilża, odświeża, odżywia, napina skórę. Wykonane są z bawełny.





Cena 69,60 zł na opakowanie, w którym są 32 maseczki.

BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Skład (INCI):



Water, Glycerin, Butylene Glycol, Alcohol, Ascorbyl Glucoside, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Tremella Fuciformis Polysaccharide, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Honey, Sodium Hyaluronate, Betaine, Soluble Collagen, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Acetylated Hyaluronate, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Citrate, Menthol, Malic Acid, Phenoxyethanol, Ethylparaben, Methylparaben, Fagrance.





BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Moje wrażenia:

Na początku trochę się ich bałam przez ten kwas owocowy, w końcu te moje nieszczęsne wrażliwe oczy, a jak coś mi tam spłynie? Ale Agnieszka podesłała mi 3 sztuki na sprawdzenie. “Świetne są, dobrze nawilżone, fajny materiał, dobrze przylega do twarzy. Występuje w opakowaniu, jak chusteczki nawilżane. Aga mnie trochę nastraszyła tymi kwasami owocowymi, żebym trzymała krótko, bo moja skóra wrażliwa, może źle na nią zareagować. Nic bardziej mylnego. Moja skóra je uwielbia, nic złego jej się nie dzieje, nawet oczy nie protestują. Trzymałam ją standardowo, czyli póki była jeszcze lekko wilgotna. Skóra po niej jest nawilżona, jędrna i wygładzona. Mam już swoje wielkie opakowanie, choć w innej wersji tym razem.” Takie wstępne wrażenia były. 


BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Maska jest malutka, jakoś wcześniej nie zwróciłam na to szczególnie uwagi. Nawet podczas używania specjalnie się na tym nie skupiałam. Ale to przez płat, który jest elastyczny, więc spokojnie można go sobie ponaciągać, bez większego dyskomfortu dla skóry. Więc nawet moja nie najmniejsza twarz jest nią w większości przykryta. Pachnie mi czymś znanym, ostrawym, nie do końca alkoholem i świeżym, niestety zupełnie nie mogę skojarzyć z czym. Ale tylko jak się skupię na zapachu, bo tak normalnie nie zwraca mojej uwagi. 

Tym co mocno mnie martwiło, było nasączenie maseczek, czy będą wysychały tak szybko jak większość chusteczek nawilżanych? Maski są idealnie nasączone, są mokre, ale z nich nie cieknie. I niewiele się tu zmienia z upływem czasu. Oczywiście zamykam je szczelnie, ale nie czuję potrzeby, żeby odwracać opakowanie, żeby te które są u góry były dobrze nasączone.
BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Moje wrażliwe oczy nigdy na nie nie protestowały. Nos nie narzeka. Skóra czasami trochę mrowi, ale nie jest to intensywne, czy długotrwałe, nawet nie mogę narzekać, że jest niekomfortowe. Zwracam uwagę i zaraz zapominam. Nie bawię się w trzymanie ich 60 sekund, a tak podobno jest zalecane, praktycznie nie zdarza mi się nakładać ich z rana. Zawsze trzymam je co najmniej 5 minut, a najczęściej póki czuję wilgoć, więc zazwyczaj nakładam je wieczorem i w weekendy. Nigdy też nie używałam ich codziennie, przez dłuższy czas, najczęściej nakładałam je 4 dni z rzędu. Nie łączyłam ich używania z innymi kwasami, choć zdarzało mi się przetrzeć szyję kwasami, czyli tam gdzie nie sięga. Mimo, że mam skórę wrażliwą i reaktywną, nie miałam problemów po nich, co czasami zdarza się u mnie po zwykłych nawilżających maskach w płacie.

A jak to wygląda po jej zdjęciu? Nie zmywam pozostałości po niej, zazwyczaj daję jej się wchłonąć i nakładam serum lub/i krem. Tak więc, rzeczywiście ma potencjał, żeby nakładać ją z rana pod makijaż, bo odświeża, delikatnie oczyszcza i złuszcza, ale to działanie widać dopiero po dłuższym czasie, mniej niedoskonałości mi się pojawia, a to co wyskoczy szybciej znika. Pory są bardziej ściągnięte i mniej widoczne. Skóra jest świetlista i lekko napięta, ale nie jest to niekomfortowe. Delikatnie nawilża i odżywia, więc stosowałam je jak zwykłe maseczki w płacie. Fakt nie aż tak nawilżające, jak te najlepsze, ale dużo lepsze, niż wiele. 

BCL Saborino Wake Up Sheet Morning Mask i moje wrażenia na ich temat.

Podsumowując:

Moja wrażliwa skóra bardzo się z nimi polubiła. Robią wszystko co producent obiecuje, a jednocześnie nie robią nic z tego, czego się obawiałam. To jedne z lepszych maseczek jakie miałam. W sumie mają tylko jedną wadę, potrzebna jest systematyczność w ich używaniu i zużywaniu, żeby się nie zmarnowały. Więc to raczej produkt dla wielbicieli tego typu produktów.