Babo – Delikatny żel do mycia twarzy

Babo – Delikatny żel do mycia twarzy

Dużo dobrego o Babo czytałam. I nadal tak jest, ale w pewnym momencie miałam wręcz wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z lodówki. Chyba najbardziej wybijał się właśnie ten żel do mycia twarzy. Co było zaskakujące, w końcu co w nim może być takiego, żeby tyle szumu robić? Oczywiście dałam skusić się.

Inne produkty Babo, których używałam:

Babo – Delikatny żel do mycia twarzy

Obienice ze strony Babo:

Skutecznie i delikatnie oczyszcza twarz. Składniki użyte w żelu dbają o zminimalizowanie uczucia ściągnięcia oraz podrażnienia skóry. Żel delikatnie pieni się i jest bezzapachowy. pH produktu 4-5,5.

Skład (INCI):

Aqua, cocamidopropyl betaine, lauryl glucoside, glycerin, aloe barbadensis leaf extract, allantoin, alpha-glucan oligosaccharide, beta-glucan, betaine, lactobionic acid, inulin, niacinamide, panthenol, trehalose, citric acid, sodium benzoate, potassium sorbate.

Cena: 49,00 zł za 250 ml.

Babo – Delikatny żel do mycia twarzy

Moje wrażenia:

Nie często zwracam uwagę na opakowania, ale to akurat na nią zasługuje. Solidna szklana butla z dobrą pompką, która do samego końca mnie nie zawiodła. No i co tu dużo pisać, fajnie prezentował się w łazience.

Pachnie ładnie, delikatnie, słodkawo, zupełnie mi nie przeszkadza i raczej nie ma takiej mocy, żeby przeszkadzać nawet tym wrażliwszym z Was. Konsystencja też jest dobra, nie za rzadka, żeby przelewać się przez palce, co przyspiesza też zużywanie produktu, nie za gęsta, żeby utrudniać wydobycie z opakowania, czy rozprowadzenie. Wydajność ma ogromną, używając codziennie, a nawet 2 razy dziennie, używałam go około 4 miesięcy.

A co z działaniem?

Na początku postawiłam go na zlewie, jako drugie mycie po micelu. I używałam samodzielnie, ze szczoteczką z włoskami lub silikonową oraz gąbeczką konjac. We wszystkich opcjach mi się spisywał i nie miałam z nim większych problemów. Nie pieni się jakoś przesadnie, ale wystarczająco, żeby nie utrudniać mi życia. Choć osobiście wolałam go używać myjąc twarz dłońmi, niż gadżetami.

Szybko jednak wylądował pod prysznicem, czyli tam gdzie najczęściej twarz oczyszczam. Spisuje się zarówno do porannego mycia. Jest wystarczająco delikatny, żeby zmyć pielęgnację i nie znęcać się nad skórą, dzięki czemu nie muszę marnować czasu rano na jej ratowanie.

Wieczorem domywa resztki, które mi zostały po użyciu micela. Czyli nie są to wielkie oczekiwania, ale radzi sobie z tym dobrze, nie powodując dodatkowego rozdrażnienia mojej skóry. Co jest bardzo na plus.

Trudny test dla żelu Babo …

Ale żeby nie było tak łatwo, postawiłam przed nim większe wyzwanie i jednego wieczoru, tylko nim zmyłam mój nie wodoodporny makijaż. Za pierwszym razem czułam, że nie domył wszystkiego, głównie tuszu do rzęs. Za to za drugim razem pozbył się wszystkiego. Niestety to już było za dużo dla mojej skóry i była ściągnięta i ciut rozdrażniona. W sposób akceptowalny, ale ten sam efekt mogę osiągnąć z mniejszym rozdrażnieniem. Więc kolejnego podejścia już nie było.

Delikatny żel do mycia twarzy Babo, jako żel do higieny intymnej?

Nie wymyśliłam tego sama, ale Ania z bloga Co kręci Anulę, polecała tak go wypróbować i oczywiście miała rację. Żel był świetny, oczyścił, odświeżył, nie zrobił nic złego. Choć nie używałam go w ten sposób długo, bo jak o takim zastosowaniu przeczytałam, to już go niewiele miałam. Więc nie wiem, jak by skóra zareagowała, na jego dłuższe używanie. Ale potencjał tu widzę i korci mnie, żeby go kupić i wykorzystać tylko w tym celu.

Babo – Delikatny żel do mycia twarzy

Podsumowując:

Świetny, delikatny żel do mycia twarzy i nie tylko. Cena jest usprawiedliwiona wydajnością. Nie mam mu nic do zarzucenia, co więcej mam ochotę na powtórkę.

Jego recenzję widziała też u: