Ava Laboratorium – White Skin – Krem do twarzy rozjaśniający przebarwienia SPF 15

Moje wrażenia odnośnie Kremu do twarzy rozjaśniającego przebarwienia z SPF 15 od Ava Laboratorium, z serii White Skin.
Wpis, którego nie miało być. Jest tak mocno nie planowany, że kartonika już dawno nie mam, a i zdjęcia robiłam, jak możecie zobaczyć poniżej dosłownie pod koniec opakowania.


Moje wrażenia odnośnie Kremu do twarzy rozjaśniającego przebarwienia z SPF 15 od Ava Laboratorium, z serii White Skin.

 Obietnice ze strony producenta:

Idealna pielęgnacja twarzy – krem na dzień, doskonały pod makijaż.

Zmniejsza intensywność przebarwień, wyrównuje pigmentację, rozjaśnia i poprawia koloryt skóry. Matuje ją, wygładza, nawilża, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Zawiera filtr SPF 15.
Zawiera kompleks rozjaśniający – Lumisphere® , którego działanie zostało wzmocnione poprzez dodatek ekstraktów roślinnych – wyciągów z ogórka, morwy oraz olejku z pestek winogron oraz stabilnej postaci witaminy C (jest to krem z wit C). Sposób użycia: Na oczyszczoną i suchą skórę twarzy nanieść krem i pozostawić do wchłonięcia. Zalecane stosowanie 2 razy dziennie. Doskonały pod makijaż. Widoczne, trwałe rozjaśnienie skóry już po 4 tygodniach.

Składu (INCI) na stronie producenta nie znalazłam, ale na stronie Apteki Słonecznej:

Aqua, Trilaurin, Diacetyl Boldine, Acrylates C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer –Polymethylmethacrylate, Titanium Dioxide, Polysorbate 20, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth -12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 60, Glycerin, Vitis Vinifera Oil, Isodecyl Neopentanoate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cucumis Sativus Fruit Extract, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Octocrylene, Sodium Ascorbyl Phosphate, Shea Butter, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Sodium Dehydroacetate, Xanthan Gum, Cymbopogon Schoenanthus, EDTA.

Moje wrażenia:

Czemu tej recenzji nie planowałam, bo jakoś w krem nie wierzyłam, nie to, żebym miała ku temu podstawy, ale kupiłam go dawno. Przeleżał sporo w szufladzie, a wyciągnęłam go głównie dlatego, że mu się termin kończył. I co? Użyłam raz, potem używałam przez tydzień, miesiąc i ciągle nie miałam podstawy, żeby się go pozbyć i sięgnąć po kolejny. A przecież wiecie, że ja mam zawsze jakieś ALE, i nie mam problemu z pozbywaniem się produktu. Czy to krem idealny, bynajmniej.

Lekka konsystencja, wystarczy odrobina, żeby pokryć twarz. Im więcej produktu, tym dłużej się wchłania, ale jeśli przesadzę z ilością, to potrafi zostawić smugi. Optycznie rozjaśnia twarz, nie jest to drastyczna różnica, ale jest, więc przez chwilę sprawdzałam czy widzę, to co widzę. Co oznacza, że delikatnie wyrównuje koloryt. Używałam go samodzielnie, zazwyczaj kiedy z domu nie wychodziłam, bo jednak skóra się po nim świeci, choć nie jest tłusta czy lepka. Choć raz po prostu go przypudrowałam przed wyjściem. Kremu praktycznie nie czuć na twarzy.

Z filtrami mam często na bakier, te wysokie potrafią mnie zapchać, skóra mrowi, czasami nawet szczypie. Tu nie miałam z nim problemu, choć to tylko 15.

Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula.

Używałam go podczas najgorszej pogody w tym roku, czyli jakoś od końca listopada. Cudownie otulał i zabezpieczał skórę twarzy przed tym co się działo za zewnątrz, a jak wiadomo dla tych, którzy korzystają z komunikacji miejskiej, niezależnie od pogody, bywa różnie. Moja skóra mimo, że reaktywna, pod nim nie zmieniała się w buraka, po wejściu do ciepłego pomieszczenia z mrozu.

A jednocześnie świetnie dogadywał się z kolorówką. W tym okresie głównie sięgałam po podkład Eveline Liquid Control HD, który fajnie się u mnie trzyma, jest długotrwały, ale też mocno matowy. Niby same plusy, ale moja skóra zimą tego nie lubi. A z tym kremem wszystko grało, krem zabezpieczał skórę, tak, że czuła się komfortowo, podkład był na tyle długotrwały, że nic mi się z tapetą przez długie godziny nie działo. Jasne po czasie wyświecałam się w okolicy nosa, ale moja skóra tak funkcjonuje i nie była to mocniejsza reakcja, tudzież świecenie się mojej skóry było ciut mniejsze. A skóra z tym wszystkim na sobie wyglądała, lepiej, młodziej, zdrowiej, lżej, gładziej.

Zakładam, że jak zrobi się cieplej to już tak dobrze bym się z nim nie dogadywała, ale trafił w idealny moment, kiedy to moja skóra była z niego zadowolona.

Wieczorem, stan mojej skóry twarzy nie wskazywał na jakieś większe braki. A przecież dobrze wiemy co potrafi zrobić mróź i wiatr, centralne ogrzewanie i tapeta ze skórą twarzy.

Moje wrażenia odnośnie Kremu do twarzy rozjaśniającego przebarwienia z SPF 15 od Ava Laboratorium, z serii White Skin.

Podsumowując:

Bardzo fajny krem na dzień, pod makijaż, w okresie jesienno-zimowym dla skóry mieszanej, z tłustą strefą T, podatnej na zapychanie oraz wrażliwą głównie w centralnej części.