Zużyte czy nie, pozbywam się, czyli klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się #17 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … i znowu jestem starsza o rok. Kiedyś myślałam, że 35 to stary człowiek. Na szczęście dziś tej jeszcze tej starości nie czuję. Pogoda jest piękna, więc mam zamiar aktywnie wykorzystać ten weekend, najlepiej na dworze.

Bio-esencja naprawcza, Pure Care z Bandi.

Bandi – Bio-esencja naprawcza

Bandi to jedna z nielicznych, które polubiłam od pierwszego użycia i do których wracam regularnie. Choć nie mogę napisać, że wszystkie ich produkty stały się moim hitem. Jednak te z Was, które zaglądają do mnie od dłuższego czasu, mogą jeszcze pamiętać, jak katowałam Was moją miłością do ich koktajlu z serii Fem@ale 35+. A ponieważ na swoje urodziny mają świetne promocje to zazwyczaj przy jednym zamówieniu robię sobie roczny zapas ich produktów. Tym oto sposobem wpadła w moje ręce ta esencja.

Dziennik-kata

John Ellis – Dziennik kata

Chciałam ją przeczytać od momentu, kiedy ją zobaczyłam. Tym bardziej, że Spowiedź polskiego kata Jerzego Andrzejczaka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. A ciągle niewiele książek o tej tematyce czytałam. Jednak ta okazała się inna.

LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST, czyli Serum rozświetlające z witaminą C, skóra normalna-mieszana.

LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST – Serum rozświetlające z witaminą C – skóra normalna-mieszana

Bardzo lubię produkty Liqpharm, działają, tak po prostu, a przy mojej skórze to już bardzo dużo. Swoją przygodę z ich produktami zaczęłam od LIQ CR Serum Night 0.3% Retinol SILK – Koncentrat intensywnie korygujący, który moim zdaniem w pełni zasługuje na zainteresowanie, jakie wywołuje. Kolejnym świetnym produktem okazało się LIQ Ce Serum Night 15% Vitamin E Mask – Dwufazowe serum regenerująco-odżywcze na noc. Później przyszedł czas na tą ich, chyba najbardziej popularną witaminę C, czyli LIQ CC Serum Rich 15% Vitamin C BOOST – Bogate serum rozświetlające z witaminą C od Liqpharm. Ale oni mają je w 2 wersjach, więc dziś czas na drugą.

Zużyte-1

Zużyte czy nie, pozbywam się #15 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … nie urzeka mnie tak bardzo, po wolnym tygodniu, jak zazwyczaj, bo tym razem oznacza, że do końca wolnego coraz bliżej. Ale Dzień Matki przed nami, więc nie ma co marudzić, a prezent dla mamy dopracować trzeba.

Cien szerej

Maski do włosów w saszetkach z Cien

Moje włosy do łatwych w obsłudze nie należą. Skóra głowy jest wrażliwa, więc łatwo jej zaszkodzić. Włosy są cienkie, kiedyś było ich dużo, teraz ze względu na Hashimoto i stresy, mocno i szybko się przerzedzają. Nie często są dłuższe, niż ciut za ucho, do linii szczęki. Co oznacza, że rady producenta, żeby nakładać odżywkę, czy maskę na długości od ucha … mogę same wiecie. A żeby tego było mało, mało produktów rzeczywiście na moje włosy działa, tak żeby coś pozytywnego zrobić, nie obciążyć ich przesadnie i nie zmasakrować mi skóry głowy. A jak było z maskami Cien?

IMG_3792

3 produkty – maska do twarzy – Ava, Bandi oraz Nacomi

Lubię maseczki, często ich używam, więc dużo zużywam. Kocham te w płacie, mam swoje ulubione oczyszczające z Rapan. Ale peel-off i kremowe raczej mnie nie zachwycają. Jednak cały czas szukam, więc dziś czas na mix tego co znalazłam w szufladzie. Czy było warto?

Petitfee

Petitfee – Gold EGF Eye & Spot Patch – Hydrożelowe płatki pod oczy

Lubię płatki pod oczy, dużo ich przez lata zużyłam, a ostatnio nawet dosyć regularnie ich używam. Zazwyczaj kupowałam te, które u nas są najbardziej popularne, pojedynczo pakowane. Te płatki Petitfee są moim czwartym, tak dużym opakowaniem, na które się skusiłam. Więc wydaje mi się, że już z grubsza wiem co lubię. A skoro kupiłam już tyle, co więcej kolejne już czekają na swoją kolej, to ewidentnie się u mnie sprawdzają.