Anthyllis – Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu

Anthyllis - Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu
Anthyllis – Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu

To nie był wielce przemyślany zakup. Po prostu miałam ochotę spróbować czegoś nowego, a wpadła mi w oko firma Anthyllis, bo miałam już ich żel do higieny intymnej. No i nadal poszukuję odżywki proteinowej, która zrobi super wrażenie na moich włosach. Co prawda mam swojego ulubieńca, ale chciałabym mieć coś na zmianę. Czy ta odżywka spełniła moje oczekiwania?

Obietnice producenta ze strony Napieknewlosy.pl:

ANTHYLLIS Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu została opracowana z myślą o zachowaniu równowagi PEH.

Hydrolizowane proteiny ryżu wypełniają uszkodzenia włosów, zapobiegając ich elektryzowaniu, zmiękczają i wygładzają. Dzięki zawartości wyciągu z lnu, odżywka pobudza procesy regeneracji skóry właściwej i naskórka. Wzbogacające recepturę masło shea i olej słonecznikowy nadadzą włosom zdrowego blasku i ochronią przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.

Produkt nie zawiera silikonów, ani parabenów.

Sposób użycia: Nałożyć maskę na umyte, wilgotne włosy. Zmyć letnią wodą po upływie 10 – 20 minut.

Rada: ze względu na zawartość protein, maski najlepiej stosować 1-2 razy w tygodniu. Częstotliwość jest większa, jeżeli nasze włosy lubią proteiny (np. są hennowane).

Skład (INCI):

Aqua, Cetearyl alcohol, Behenamidopropyl dimethylamine, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) butter*, Lactic acid, Helianthus annuus (Sunflower) seed oil*, Linum usitatissimum (Linseed) seed extract*, Parfum**, Dicaprylyl ether, Lauryl alcohol, Panthenol, Benzyl alcohol, Hydrolyzed Rice protein, Dehydroacetic acid, Linalool.

Cena: 22,00 zł za 200 ml.

Inne odżywki/maski proteinowe:

Anthyllis - Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu
Anthyllis – Odżywka z ekstraktem z lnu i proteinami ryżu

Odżywka Anthyllis i moje wrażenia:

Zapach nie jest zachwycający, na szczęście nie robi mi krzywdy i póki solidnie się nie zaciągnę, żeby go poczuć, to zupełnie nie zwraca mojej uwagi. Konsystencja jest w punkt, ani za rzadka, ani za gęsta. A opakowanie odpowiednio do niej dobrane, żeby nie frustrowało podczas używania.

Muszę przyznać, że zupełnie nie zwracałam uwagi na to jaką funkcję powinna spełniać. Skończyłam to co miałam na wannie, naszła mi ochota na tą, a że dawno temu ją kupiłam, nie pamiętałam co miała robić. Jasne można było przeczytać, choćby proteiny, ale ja rano czasu nie mam, ekspresowo nakładam co sobie wcześniej przygotuję.

I co?

Byłam pewna, że to emolient, bardzo dobry, mocny emolient. Jeszcze nie miałam tak dobrej odżywki emolientowej, która tak cudownie by mi włosy wygładzała. Przebiła nawet mojego ulubieńca. Choć, jak to porządny emolient, muszę z nią uważać, bo zdarza mi się przeciążyć nią moje piórka. Nie wyglądają na tłuste, ale są zdecydowanie mocniej dociążone. Więc jak zależało mi na objętości i dłuższej świeżości to nakładałam je niżej. Jak chciałam po prostu zadbać o włosy, to leciała na całość. Co prawda nie wmasowywałam jej w skórę głowy. Ale przy moich cienkich włoskach, trudno uniknąć tego, żeby i na skórę głowy się nie dostała. A mimo to protestów z tej strony nie było. Krzywdy mi nie robiła.

Według klasyfikacji Napieknewlosy.pl to jest odżywka proteinowa …

Niewątpliwie oni wiedzą lepiej. Jednak moje włosy, nie lubią protein za bardzo. A raczej do tej pory nie lubiły i klasyczną reakcją na proteiny u mnie było podkreślenie tego co z moimi włosami jest nie tak. Czyli podbicie szorstkości i sianowatości, szczególnie końcówek. Więc używałam ich bardziej dla zasady, uznając, że ciągle nie trafiłam na odżywkę, którą by moje włosy lubiły.

Z tą odżywką moje włosy zeszły ze średnioporów plus, na zwykłe średnioporki, czasami zwłaszcza tuż po jej użyciu nawet podchodzą pod minus. Oczywiście w międzyczasie podcinałam włosy, ale ja to robię średnio co 6 tygodni. Specjalnie, żeby ujarzmić te końcówki i co Wam będę ściemniać, ja nie lubię mieć za długich włosów.

Ta odżywka Anthyllis w końcu robiła na mnie takie wrażenie, jakby rzeczywiście wypełniała ubytki w moich włosach. I działała jak cudowny powlekający emolient. Codzienne jej używanie musiałam ograniczać, żeby nie mieć za szybko, zbyt dużego przyklapu, co oczywiście sobie zaserwowałam. No, ale ja nie umiem się powstrzymać, jak mi coś bardzo pasuje.

Efekt: włosy gładkie, lśniące, sypkie, bez tendencji do puszenia się. Czyli to co lubię najbardziej.

Podsumowując:

Uwielbiam tą odżywkę. Moje włosy po niej wyglądają pięknie, a wpływa na nie bardziej długofalowo. Co przy potencjale przeciążenia moich piórek doceniam szczególnie. Zwłaszcza, że to również wpływa na jej wydajność, która i tak jest zupełnie zadowalająca. Na chwilę obecną jej największą wadą, jest brak dostępności na Napięknewlosy.pl, gdzie pisząc ten wpis chciałam zamówić ją ponownie. Trzeba będzie szukać gdzie indziej, bo to, że ją chcę ponownie jest oczywiste. Ta odżywka Anthyllis jest moim nowym ulubieńcem.