Agata Bizuk – Zapomniana piosenka

Agata Bizuk - Zapomniana piosenka
Agata Bizuk – Zapomniana piosenka

Kto kojarzy piosenkę Zapomniana piosenka Mieczystława Fogga? Ja jej chyba nie znałam, ale choć mąż mnie jej znajomością zaskoczył. To nie o niej dziś, a o świątecznej książce Agaty Bizuk, która to miała wprowadzić mnie w klimat, którego zupełnie w tym roku poczuć nie mogę.

Agata Bizuk - Zapomniana piosenka
Agata Bizuk – Zapomniana piosenka

Nota ze strony Wydawnictwa Dragon:

Dominik wychował się w domu dziecka. Dziś ma już 20 lat i jest samodzielny, ale nadal próbuje odnaleźć swoją mamę. Nie ma pewności, czy zmarła, czy go porzuciła. Pan Ksawery szykuje się do Wigilii, którą znów ma spędzić w pojedynkę. Jego jedyny syn, zajęty swoimi sprawami, nie zamierza pojawić się przy świątecznym stole. Losy dwóch samotnych mężczyzn przetną się niespodziewanie, a połączy ich przypadek… albo przeznaczenie.

Czy Dominik dowie się prawdy o swojej przeszłości? Co tak naprawdę łączy chłopaka z panem Ksawerym? I czy magia świąt pomoże im zapełnić pustkę, którą noszą w sercach?

Wzruszająca opowieść o cudach, które mogą się wydarzyć tylko w Boże Narodzenie.

Agata Bizuk - Zapomniana piosenka
Agata Bizuk – Zapomniana piosenka

Zapomniana piosenka i moje wrażenia:

Autorka ma niesamowicie lekkie pióro, książka jest fantastycznie napisana, strony dosłownie same uciekają spod palców. A ja znowu miałam przestój, zupełnie nie miałam weny na sięganie po książkę. Agata Bizuk sprawiła, że znowu miałam ochotę czytać.

Chciałam wiedzieć co będzie dalej, choć wiedziałam jak to wszystko się skończy. A to zazwyczaj psuje mi całą radość z czytania. A tu mimo, że w sumie prawie od początku wiedziałam, to wyjątkowo droga była dla mnie ważniejsza. I nie poczułam rozczarowania, czytając ostatnie strony. A za to straszny niedosyt, bo nie chciałam, żeby książka się tak szybko skończyła. Niezwykły Dominik, cudowny Ksawery, którego imię póki co króluje wśród potencjalnych imion dla mojego syna. Zarażająca entuzjazmem Ewa, która zupełnie nie gra mi z moim doświadczeniem, jeśli chodzi o posiadaczki tego imienia. Zresztą kogo ja tu nie polubiłam? Nawet Michał okazał się do zniesienia. Co tu dużo pisać, pokochałam tych bohaterów i ich historie.

Choć nie mogę powiedzieć, że było tylko przyjemnie, bo bez łez się nie obyło. Czy to hormony? A może mięknę na starość? I mimo, że w sumie nie ma tu za bardzo klimatu świąt, bo większość wydarzeń toczy się poza mroźnym, białym, choć ostatnio raczej mokro-błotnym okresem. To jednak zrobiła to czego od świątecznej książki wymagać by można, czyli ogrzała zmrożone serce. Polecam.

Piękna obyczajówka, w sumie dobra dla każdego, zwłaszcza jeśli potrzebujesz pokrzepienia i odskoczni. Nie jest wulgarna, nie jest nachalna, coś czuję, że nawet i dla nastolatka. Pełna ciepła, spokoju i nadziei. Trafiła idealnie w moje potrzeby.

Jest jeszcze smaczek na samym końcu. Kto z Was kojarzy Amalkę? Co za przyjemne zaskoczenie, kiedy to doczytałam w podziękowaniach, że jej magiczny klimat miał wpływ, nie tylko na moją ulubioną autorkę.

Tags: No tags