3 produkty – płyn micelarny – Corine de Farme, Oillan oraz Vianek

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.


Płyny micelarne uwielbiam, nie wyobrażam sobie mojego demakijażu bez nich. Jeśli czasami do mnie zaglądacie to pewnie już o tym wiecie. Póki co wszelkie inne produkty służące do oczyszczania twarzy, nie sprawdzają mi się tak dobrze, jak płyn micelarny i żel do mycia twarzy. Przerobiłam ich wiele, dużo jest dobrych, łagodny, skutecznych, łatwo dostępnych i tanich, niestety ciągle nie znalazłam swojego ideału, który posiadałby te wszystkie cechy na raz.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

Oillan – Balance – Face – Dermatologiczny płyn micelarny



Cena: 24,60 zł za 400 ml. Lubię produkty Oillan, tym bardziej, im częściej sięgam po produkty dla siebie, a nie tylko dla dziecka, z którymi wcześniej głównie mi się kojarzyli.




Obietnice producenta:



Do skóry wrażliwej i alergicznej

Struktury micelarne usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry twarzy, pozostawiając ją czystą i świeżą. Kwas hialuronowy, wiążąc wodę w warstwie naskórka, nawilża oraz chroni przed nadmiernym uczuciem ściągnięcia skóry, a alantoina i prowitamina B6 koją i łagodzą podrażnienia.
Stosowanie:
Usunąć makijaż z twarzy, oczu i ust płatkami nasączonymi płynem micelarnym. Produkt nie wymaga zmywania.
Zalecenia:
Do stosowania w przebiegu schorzeń dermatologicznych (AZS, łuszczyca) oraz po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej.

Skład (INCI):

Aqua, Glycerin, Pentylene Glycol, Polysorbate 20, Propylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Jania Rubens Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Sodium Lactate, Sodium Hyaluronate, Caesalpinia Spinosa Gum, Allantoin, Fructose, Urea, Maltose, Sodium Chloride, Panthenol, Sodium Hydroxide, Sodium PCA, Trehalose, Glucose, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate.

Moje wrażenia:

Nie wiem o co chodzi, ale nie mogę znaleźć tego produktu na stronie producenta i ogólnie poza jedną apteką, nie bardzo gdzieś jest on-line. Jeśli chodzi o zapach, to praktycznie nic nie czuję, co zawsze jest na plus. Niestety humor szybko mi się psuje, bo niemal od momentu przyłożenia płatka do twarzy, skóra się rozgrzewa, lekko szczypie i ciut mrowi. Niestety dotyczy to oczu i skóry twarzy, a najbardziej odczuwalne jest w jej najwrażliwszej części, wokół nosa. Tak więc demakijaż do najprzyjemniejszych nie należy, ale te wrażenia szybko znikają, nie utrzymują się, skóra nie jest później długo rozdrażniona. Czym mnie trochę zaskoczył, gdyż jak już coś moją skórę wkurzy, to potem trudno ją ukoić. A tu przychodzi to szybko i naturalnie, więc po zmyciu makijażu tym micelem, nie muszę już w tym momencie, myć twarzy żelem, spryskiwać tonikiem i cudować dalej, w zależności od tego jak jest źle. Spokojnie mogę pochodzić tak jeszcze kilka godzin, zanim wezmę się za porządny wieczorny demakijaż. A skoro coś mi nie gra, to sprawdziłam, jak na delikatne przetarcie nim zareaguje oczyszczona skóra, umyta żelem i po maseczce oczyszczającej. Skóra delikatnie się rozgrzała, ciut piekła, tam gdzie skóra była rozdrażniona drapaniem, jednak tego poranka tylko, a nie tak ogólnie wrażliwa. Delikatne mrowienie, potem ciut ściągnięcia, więc ogólnie może nie super komfortowo, ale też nie było tak źle, jak do tej pory przy demakijażu. Czegoś w nim moja skóra nie lubi, a pocieranie, którego przy demakijażu uniknąć się nie da, tylko potęguje dyskomfort związany z jego używaniem. Nie domywa niewodoodpornego tuszu to rzęs. Szkoda.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

Vianek – Wzmacniający płyn micelarny tonik 2w1

Cena ok 19,99 zł za 200 ml. Lubię produkty Vianka, po co nie sięgnę to jestem co najmniej zadowolona. Choć nadal nie jest tego dużo.

Obietnice producenta:

Łagodny produkt typu 2w1, łączący zalety płynu micelarnego i toniku. Delikatnie, ale skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, a niskie pH zapewnia skórze równowagę. Ekstrakt z kwiatów czarnego bzu, zawierający m.in. rutynę i witaminę C, chroni kruche naczynka włosowate, działa antyoksydacyjnie, a w połączeniu z pozostałymi składnikami lipidowymi (skwalan, olej ze słodkich migdałów) zwiększa poziom nawilżenia w skórze. Dodatek kwasu migdałowego pobudza komórki skóry do szybszej regeneracji, ujednolica koloryt i spłyca drobne zmarszczki.



Skład (INCI) ze strony producenta:

Aqua, Glycerin, Decyl Glucoside, Propanediol, Sambucus Nigra Flower Extract, Squalane, Prunus Amydgalus Dulcis Oil, Pantenol, Mandelic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

Moje wrażenia:

Dosyć przyjemny ziołowy zapach. Lekko żółtawy kolor, co zazwyczaj bywa minusem, bo nie do końca widać, czy wszystko doczyściłam, ale tu jakoś mi to zupełnie nie przeszkadzało. Nie uczulał, nie podrażniał, nie zapychał. Skóra po była lekko ściągnięta i jakby tępa, ale tylko przez chwilę. Zadowalająco pozbywał się makijażu twarzy, choć zazwyczaj potrzebowałam wacik więcej, niż normalnie. Za to zupełnie nie radził sobie z tuszem do rzęs, a ja zawsze używam zwykłego, niewodoodpornego. Nawet jak poświęciłam dłuższą chwilę na pozbycie się go, to po umyciu twarzy żelem, miałam pandę pod oczami. Jest na tyle łagodny, że potem jeszcze raz mogłam zetrzeć to co zostało, ale odczuwam dyskomfort psychiczny, nie zmywając produktu przeznaczonego do demakijażu, wodą, nawet jak producent nazwie go tonikiem. Nie szkodzi, ale też nie działa, tak jak oczekuję. Właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam. Duże rozczarowanie.




3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

Corine de Farme – Oczyszczający płyn micelarny

Cena: 19,99 zł za 500 ml. Firma zupełnie nie jest mi znana i szczerze mówiąc, po zakupie, robiłam sobie wyrzuty, że kupiłam tak wielki produkt firmy, której zupełnie nie znam. Przy moim szczęściu okaże się bublem, który będzie chciał mi wypalić twarz, a tymczasem.


Obietnice producenta:


Corine de Farme oczyszczjący płyn micelarny do skóry suchej lub wrażliwej:

  • usuwa makijaż,
  • nawilża.


Płyn micelarny zawiera micele czyli cząsteczki, które skutecznie usuwają makijaż idealnie oczyszczając twarz, oczy i usta. Zawiera ekstrakt z kwiatu piwonii, znany z właściwości tonizujących. Łagodna formuła nawilża oraz odświeża suchą i wrażliwą skórę.
Ekskluzywny koncept: Homéo-beauté®-végétale.
Linia pielęgnacyjna Corine de Farme stworzona z wyselekcjonowanych ekstraktów roślinnych i kwiatowych dla zapewnienia naturalnie pięknej i zdrowej skóry:

  • 97% składników pochodzenia naturalnego,
  • bez parabenów i sztucznych barwników,
  • hipoalergiczny, testowany dermatologicznie i opracowany pod kontrolą farmaceutyczną.


Produkt odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.

Skład (INCI) ze strony Rossmann:






Aqua, Poloxamer 184, Glycerin, PEG- 40 Hydrogented Castor Oil, Sodium Benzoate, Parfum, Potassium Sorbate, Citric Acid, Disodium EDTA, Paeonia Officinalis Flower Extract, Sodium Hydroxide.


Moje wrażenia:


Podchodziłam do niego jak do jeża. A tymczasem taki dozownik mi się podoba, niby nic, a jednak życie ułatwia, choć w pewnym momencie ciut butelkę wgięłam, jak widać odgiąć się dała. Zapach ma przyjemny, świeży. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, ani oczy, ani skóra twarzy nie protestują. Twarz oczyszcza bez problemu, bez dyskomfortu, przyjemnie ją odświeżając. Jednak z niewodoodpornym tuszem do rzęs ma problem. Niby domywa, a potem i tak panda się pojawia, niewielka, bo niewielka, ale jednak. Gdyby nie to, spokojnie mogłabym uznać, poszukiwania micela za zakończone, bo naprawdę do niczego innego przyczepić się nie mogę. Mimo, wszystko polubiłam się z nim na tyle, że planuję do niego wracać.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś  płyn micelarny z Corine de Farme, Oillan oraz Vianek.

Podsumowując:

Mają jedną wspólną cechę, mają problem z pozbyciem się tuszu niewodoodpornego L’oreal Volume Million Lashes w tej klasycznej złotej wersji. Za każdym razem po umyciu twarzy żelem mam pandę, największą przy Vianku, ciut mniejsze przy Oillan i Corine de Farme. Niestety jednak Oillan odpada, bo powoduje u mnie zbyt duży dyskomfort, żebym chciała wykańczać opakowanie. Vianek zużyłam, bo mi krzywdy nie robił, ale wracać do niego nie mam zamiaru, bo jego działanie jako płynu micelarnego jest słabiutkie. Corine de Farme będzie do mnie wracał, nawet jeśli tylko do zmywania twarzy, stosunek jakości do ceny, przy nie znęcaniu się nad moją wrażliwą skórą, jest bardzo przyjemny.


Znacie te gagatki? Co o nich myślicie? Zrobiły na Was podobne wrażenie? A może Wasz hit się u mnie nie sprawdził? Polecicie mi coś skutecznego do zmywania tuszu do rzęs, co nie będzie się znęcało nad wrażliwymi oczami?