3 produkty – Maska w płacie – Medius

Kremowe maski w płacie z Medius.
Medius – Cream Mask – Kremowe maski w płacie

Maska w płacie to jedna z moich ulubionych form maseczkowania, sporo ich przerobiłam i byłam już przekonana, że nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć. Azjatyckie są mistrzami nawilżania, a tych produkowanych u nas lepiej nie ruszać. Żelowe i oczyszczające mogę sobie odpuścić, bo inne formy działają lepiej. Aż tu trafiłam na kremowe maski w płacie i glinkowe maski w płacie, tak oto moja miłość do masek w płacie odżyła na nowo. A skoro z Medius nic jeszcze nie miałam …

Kremowa maska w płacie Black Pearl z Medius.
Medius – Cream Mask – Black Pearl – Kremowa maska w płacie

Black Pearl – Kremowa maska w płacie z Medius

Opis producenta ze strony Azjatycki Dom Piękna:

Cream Mask Black Pearl zawiera proszek perłowy,bogate źródło conchiolin, proteiny odpowiadającej ludzkiej keratynie, która wpływa na wygładzenie i nawilżenie skóry.  Ta biozgodność znacznie ułatwia wnikanie składników aktywnych, co widocznie wpływa na ujędrnienie i elastyczność skóry oraz działa silnie regenerująco. Działa również matująco, antyseptyczne i przeciwzapalne, maska wskazana jest więc szczególnie dla cer z problemami skórnymi takimi jak trądzik.

Cena regularna to 10-15 zł, w momencie pisania tego wpisu, widzę je za 2,90 zł i za podobnie nie duże pieniądze ją kupiłam.

Moje wrażenia:

Cudownie oślizła, a przy tym kremowa, ideał. Zapach nie zwraca uwagi, ale też niczym nieprzyjemnym mi nie zalatuje, jak ją specjalnie wąchałam. Wielkość i kształt maski, jest klasyczny, więc jak na moją dużą twarz ciut mi brakuje na czole, ale dojeżdża prawie do boków twarzy i kończy się na linii żuchwy. Standardowo otwory na oczy powinnam naciąć, ale tym razem nie chciało mi się tego robić.

Maska wręcz przysysa się do skóry i siedzi na niej do zdjęcia, czyli jakieś 30 minut, a ja zawsze mam coś do powiedzenia i zrobienia, więc to nie jest tak, że z nią leżę i się nie ruszam. Od nałożenia daje pełen komfort mojej skórze, która tym razem była po peelingu mechanicznym, a mimo to nic niepokojącego się nie działo. Zdjęłam klasycznie, jak już czoło zaczęło przesychać.

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha. A po zdjęciu maski, płatem przetarłam całą twarz, z okolicą oczu, szyję oraz dekolt. Czułam się cudownie, a ponieważ było wcześnie rano to zamiast kremu na dzień, wklepałam sobie resztę esencji, której było jeszcze dużo i na tym skończyłam swoją pielęgnację.

Uwaga!

Tak po pół godziny od zdjęcia maski pojawiło się rozdrażnienie, delikatne, ale zawsze. Jednak po kolejnych 30 minutach, wszystko się unormowało. Nic złego więcej się nie działo. Nie wiem czy to kwestia peelingu czy samej maski. Z upływem czasu lepkość, po wklepanej esencji, zniknęła, a skóra była na tyle komfortowa, że pominęłam wieczorną pielęgnację. Wiem, wiem i tak powinnam była oczyścić skórę, ale książka mnie wciągnęła wieczorem, a potem byłam tak zmęczona, że po porostu zapomniałam.

A rano było całkiem komfortowo, nie czułam potrzeby, żeby lecieć wszystko zmywać i nakładać coś mocniejszego. Fajna maska z małym ale, na tyle małym, że jestem skłonna dać jej ponownie szansę i przy najbliższej okazji kupię ją ponownie.

Kremowa maska w płacie Black Pearl z Medius.
Medius – Cream Mask – Black Pearl – Kremowa maska w płacie
Kremowa maska w płacie Sea Cucumber z Medius.
Medius – Cream Mask – Sea Cucumber – Kremowa maska w płacie

Sea Cucumber – Kremowa maska w płacie z Medius

Opis producenta ze strony Azjatycki Dom Piękna:

Cream Mask Sea Cucumber zawiera w sobie wyciąg z ogórka morskiego, składnik bogaty w aminokwasy, witaminy, wapń i wiele rodzajów pierwiastków śladowych. Peptyd ten pobudza organizm do produkcji kolagenu i wytwarzania elastyny, wpływa na poprawę nawilżenia i wygładzenia skóry. Maska polecana szczególnie cerom suchym, odwodnionym, dojrzałym, potrzebującym silnej regeneracji.

Cena regularna to 10-15 zł, w momencie pisania tego wpisu, widzę je za 2,90 zł i za podobnie nie duże pieniądze ją kupiłam.

Moje wrażenia:

To była pierwsza maska po którą sięgnęłam. Wiadomo, nawilżenie zawsze mnie najbardziej przyciąga. Cudownie oślizła, a przy tym kremowa, ideał. Zapach nie zwraca uwagi, ale też niczym nieprzyjemnym mi nie zalatuje, jak ją specjalnie wąchałam. Wielkość i kształt maski, jest taki sam we wszystkich wersjach, klasyczny, jak na moje doświadczenie. Standardowo otwory na oczy nacięłam.

Maska przysysa się do skóry i siedzi na niej do zdjęcia, czyli jakieś 30 minut, a ja nigdy z maską na twarzy nie leżę. Od nałożenia daje pełen komfort mojej skórze. Co prawda nic szczególnego ze skórą twarzy nie robiłam, poza demakijażem, ale nic niepokojącego się nie działo. Zdjęłam klasycznie, jak już czoło zaczęło przesychać.

Po zdjęciu maski, płatem przetarłam całą twarz, z okolicą oczu, szyję oraz dekolt. Czułam się cudownie, a ponieważ był już późny wieczór, na tym skończyłam swoją pielęgnację. Oczywiście krem pod oczy musiałam nałożyć. Nie byłam pewna, czy mi ta maska nic złego nie zrobi, więc esencji już nie doklepywałam.

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha. Rano skóra była przyjemna, komfortowa, nie czułam, żeby czegoś jej brakowało. Resztę esencji nałożyłam dopiero wieczorem, po demakijażu, zamiast kremu. I znowu rano skóra była fajnie nawilżona i odżywiona, choć nie tak dobrze, jak po samej masce. Latem mogłabym jej używać codziennie, jednak teraz na wieczór nałożyłabym jeszcze coś bardziej treściwego na tą esencję. Aż muszę sprawdzić, czy mają w swojej ofercie esencje.

Zdecydowanie mam ochotę, żeby do niej wrócić.

Kremowa maska w płacie Sea Cucumber z Medius.
Medius – Cream Mask – Sea Cucumber – Kremowa maska w płacie
Kremowa maska w płacie Crocodile Oil z Medius.
Medius – Cream Mask – Crocodile Oil – Kremowa maska w płacie

Crocodile Oil – Kremowa maska w płacie z Medius

Opis producenta ze strony Azjatycki Dom Piękna:

Cream Mask Crocodile Oil zawiera w sobie olej z krokodyla (tłuszcz pochodzi z monitorowanych, legalnych hodowli i jest produktem ubocznym rolnictwa komercyjnego),  który działa silnie przeciwzapalnie i bakteriostatycznie. Jest składnikiem hipoalergicznym, bezpiecznym nawet dla najbardziej wrażliwej cery. Silny przeciwutleniacz. Wyciąg z korzenia żeń-szenia działa atyoksydacyjnie, rewitalizująco i regenerująco. Maksa polecana szczególnie cerom dojrzałym.

Cena regularna to 10-15 zł. W momencie pisania tego wpisu, widzę je za 2,90 zł i za podobnie nie duże pieniądze ją kupiłam.

Moje wrażenia:

Cudownie oślizła, a przy tym kremowa, ideał. Zapach nie zwraca uwagi, ale też niczym nieprzyjemnym mi nie zalatuje, jak ją specjalnie wąchałam. Wielkość i kształt maski, jest taki sam we wszystkich wersjach, klasyczny, jak na moje doświadczenie. Standardowo otwory na oczy nacięłam.

Przysysa się do skóry i siedzi na niej do zdjęcia, czyli jakieś 30 minut. A ja zawsze coś robię po nałożeniu, więc to jest dla mnie ważne. Od nałożenia daje pełen komfort mojej skórze. Co prawda nic szczególnego ze skórą twarzy nie robiłam, poza demakijażem, ale nic niepokojącego się nie działo. Zdjęłam klasycznie, jak już czoło zaczęło przesychać.

Po zdjęciu maski, płatem przetarłam całą twarz, z okolicą oczu, szyję oraz dekolt. Czułam się cudownie, a ponieważ był to wczesny wieczór, to chwilę po zdjęciu maski doklepałam jeszcze resztę esencji. I na tym skończyłam pielęgnację na wieczór, nawet pod oczy nic nie nakładałam.

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha. Rano skóra była przyjemna, komfortowa, nie czułam, żeby czegoś jej brakowało. Bardzo fajna maseczka do której planuję wrócić.

Kremowa maska w płacie Crocodile Oil z Medius.
Medius – Cream Mask – Crocodile Oil – Kremowa maska w płacie

Podsumowując:

Pierwsze spotkanie z maskami Medius mnie nie zawiodło. Niebieska i zielona były świetne. Tylko co do Czarnej Perły mam małe wątpliwości. Ale za całokształt tego jak na mnie działała, jestem skłonna dać jej drugą szansę, co u mnie nie jest częste. Muszę przyznać, że kremowe maski w płacie znowu mnie pozytywnie zaskoczyły. A myślałam, że tych klasycznych, głównie nawilżających, nic nie jest wstanie przeskoczyć.