3 produkty – maska w płacie – Andalou Naturals, Aromatica oraz Kin Girls

3 produkty, dziś to maska w płacie z Andalou Naturals, Aromatica oraz Kin Girls.
3 produkty – maska w płacie – Andalou Naturals, Aromatica oraz Kin Girls

Maska w płacie przewija się w mojej pielęgnacji od lat, dużo ich w tym czasie zużyłam. Co prawda ostatnio raczej robiłam zbiorcze wpisy, np. maski G9Skin, Skin79 czy MediHeal, ale i podobne miksy, 3 produktów, takie jak dziś, trafiały się. A co sądzę o tych gagatkach?

Przód Rozświetlającej maseczki w płacie z witaminą C z Andalou Naturals.
Andalou Naturals – Rozświetlająca maseczka w płachcie z witaminą C

Andalou Naturals – Rozświetlająca maseczka w płachcie z witaminą C

Obietnice producenta ze strony Iwos.pl:

Komórki macierzyste z jabłka, winogron oraz z róży alpejskiej wzmacniają odporność cery, stymulują jej odbudowę i syntezę kolagenu. Mają zdolność do wielokrotnego namnażania się, dzięki czemu skóra staje się wzmocniona, bardziej odporna na uszkodzenia i czynniki mechaniczne.

Maska zawiera złuszczający wyciąg z tamaryndowca, który złuszcza obumarłe komórki naskórka poprzez chemiczną eksfoliację zawartymi kwasami AHA. Wyrównuje koloryt, rozjaśnia, usuwa przebarwienia i blizny. Wraz z kurkumą  odblokowuje i oczyszcza pory, wygładza skórę i stanowi skuteczną ochronę przeciwzmarszczkową. Usprawnia naturalne procesy regeneracyjne skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych.

Rozjaśniająca witaminę C nie tylko poprawia koloryt cery, ale wzmacnia naczynia krwionośne, stymuluje krążenie krwi w skórze, dzięki czemu działa ożywczo i rozświetlająco. Eliminuje problem zszarzałej cery.

Sposob użycia:

Nałóż maseczkę w płachcie na czystą skórę twarzy, pozostaw na 10 do 20 minut. Po tym czasie nie ma potrzeby spłukiwania maseczki. Wmasuj jej pozostałości w skórę szyi i dekoltu.I

Skład (INCI):

Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Purified Water (Aqua), Sodium Hyaluronate, Sodium Laurylglucosides Hydroxypropylsulfonate, Vegetable Glycerin, Fruit Stem Cells (Malus Domestica, Solar Vitis) and BioActive Berry Complex*, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C), Tamarindus Indica (Tamarind) Seed Extract*, Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract*, Biosaccaride Gum-1, Bisabolol, Amorphophallus Konjac Root Powder, Allantoin, Tocopherol, Aspalathus Linearis (Rooibos) Extract*†, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*†, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract*†, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil* *Certified Organic Ingredients †Fair Trade Ingredients.

Cena: 22,99 zł.

Moje wrażenia:

Maska w płacie z Andalou Naturals pachnie zupełnie tak samo, jak pozostałe produkty z tej serii, czyli słodko i pomarańczowo, choć zapach nie jest szczególnie intensywny i nie utrzymuje się długo. Płat jest cieniutki, mega mocno nasączony, trochę kapie. Dobrze przylega do twarzy, choć oczy mogłabym naciąć.

Zaraz po nałożeniu była przyjemna, ale szybko pojawiło się mrowienie i pieczenie głównie w okolicy nosa i co ciekawe na skroniach. I te nieprzyjemne wrażenia utrzymywały się prawie przez całe 20 minut, kiedy to miałam maseczkę na twarzy, ale powtórzyło się też, gdy przetarłam płatem twarz. Jednak ponieważ miałam już ich produkty, moje zaniepokojenie co do działania było mniejsze. Inaczej pewnie dużo szybciej pozbyłabym się maseczki.

A co zobaczyłam po zdjęciu? Skóra nie była nawet zaczerwieniona. Choć miałam minimalne wrażenie, że jest rozdrażniona i chwilę to uczucie się utrzymywało. Koloryt był ładnie wyrównany, skóra nawilżona, choć nie tak, jakbym tego chciała. Ogólnie skóra była odświeżona, może rzeczywiście minimalnie rozjaśniona, pory nie były podkreślone. Całkiem nieźle, jak na mnie.

I to na tyle jeśli chodzi o wrażenia, bo tego dnia musiałam szybciej wychodzić i robiłam tapetę, więc dołożyłam jeszcze krem i BB. Po powrocie do domu, zmyłam wszystko i znalazłam niewielkiego nieprzyjaciela. Ale bez kolejnego podejścia nie mogę zwalać winy na tą maseczkę, bo połączenie kremu i BB też było nowe, bo do tej pory nie używałam ich razem.

Poprawna, ale nie zachwycająca, raczej nie kupię jej ponownie, ale może skuszę się na drugą wersję.

Jej recenzję widziałam też u Ani z bloga Co kręci Anulę.

Tył Rozświetlającej maseczki w płacie z witaminą C z Andalou Naturals, ze składem.
Andalou Naturals – Rozświetlająca maseczka w płachcie z witaminą C
Przód Kojącej maski w płacie z Aromatica, Calendula Soothing Relief Mask.
Aromatica – Calendula Soothing Relief Mask – Kojąca maska w płachcie

Aromatica – Calendula Soothing Relief Mask – Kojąca maska w płachcie

Informacje, które znalazłam o niej na stronie Ekobieca:

  • łagodzi podrażnienia
  • odżywia
  • nawilża
  • koi

Aromatica Calendula Soothing Relief Mask to kojąca maska w płachcie, która przeznaczona jest do pielęgnacji każdego rodzaju skóry. 

Ekologiczna maska ​​z wyciągiem z nagietka o zawartości 85,84% pomaga złagodzić podrażnienia skóry, a ekstrakt z fermentacji liści oliwnych i ekstrakt z bifidu fermentu odżywiają wrażliwą skórę.

Sposób użycia :

1. Po oczyszczeniu, wyrównaj strukturę skóry z tonerem.

2. Otwórz saszetkę i nałóż maskę na twarz, dostosowując okolice oczu i ust

3. Zdejmij maskę po 15 minutach i delikatnie wklep pozostałą zawartość w okolice twarzy i szyi, aż do całkowitego wchłonięcia.

Skład (INCI) ze strony producenta:

Calendula Officinalis Extract, *Aloe Barbadensis Leaf Extract, Glycerin, Butylene Glycol, Aqua, Betaine, Lactobacillus/Olea Europaea Leaf Ferment Extract, Bifida Ferment Filtrate, Propanediol, Ethylhexylglycerin, Allantoin, Limnanthes Alba Seed Oil, Panthenol, Arachidyl Alcohol, Coco-Caprylate/Caprate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Behenyl Alcohol, Phenethyl Alcohol, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata Extract, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Arachidyl Glucoside, Chamomilla Recutita Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Verbena Officinalis Extract, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, 1,2-Hexanediol, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables.
* CERTIFIED ORGANIC

Cena: 19,90 zł.

Moje wrażenia:

Maska w płacie z Aromatica to cienki, choć trochę sztywny płat, bardzo dobrze nasączony, esencja wodnista, ale nic mi nie ściekło. Zapach nie zwrócił mojej uwagi.

Trzymałam ją około 20 minut, aż mi na czole przeschła, reszta maski była jeszcze mokra. Przetarłam płatem twarz. Ani w trakcie, ani po zdjęciu, nie działo się nic niepokojącego.

Po zdjęciu skóra była nawilżona, gładka, rozjaśniona, komfortowa ALE … chwyciłam ją kiedy moja skóra miała gorszy dzień i była rozdrażniona. Liczyłam, że maska rzeczywiście będzie kojąca, niestety moja skóra nie bardzo tego doświadczyła. I chwilę po zdjęciu, jak już esencja się wchłonęła, skóra domagała się kolejnych kroków pielęgnacji, które będą bardziej treściwe i otulające, dopiero wtedy się uspokoiła.

Nie zrobiła mi nic złego, moje wrażliwe oczy też nie protestowały.

Była całkiem przyjemna, ale nie zachwycająca. Raczej nie wrócę do niej ponownie.

Tył Kojącej maski w płacie z Aromatica, Calendula Soothing Relief Mask.
Aromatica – Calendula Soothing Relief Mask – Kojąca maska w płachcie
Przód Maseczki w płacie z KinGirls, w wersji Truffle and Cocoa.
KinGirls – 3D Face Mask Truffle and Cocoa – Maseczka do twarzy w płacie

KinGirls – 3D Face Mask Truffle and Cocoa – Maseczka do twarzy w płacie

Opis obietnic producenta z MintiShop:

Przeciwstarzeniowa maseczka w płachcie 3D zawierająca ekstrakt z trufli oraz masło kakaowe.

Trufle zapewniają znakomity efekt liftingu – wyraźnie poprawiają wygląd skóry z widocznymi oznakami upływu czasu. Dodatkowo, stymulują syntezę kolagenu i elastyny, dzięki czemu skóra odzyskuje prawidłową elastyczność, jędrność i sprężystość. Wykazują również bardzo dobre właściwości regenerujące – koją podrażnienia i mikrouszkodzenia naskórka. Masło kakaowe intensywnie nawilża i natłuszcza naskórek, dzięki czemu odzyskuje on aksamitną miękkość i gładkość. Jednocześnie chroni przed utratą odzyskanego nawilżenia oraz nadaje skórze zdrową promienność i blask. Masło kakaowe jest przy tym hipoalergiczne – nie powoduje alergii ani podrażnień, więc jest odpowiednie nawet dla bardzo wrażliwej skóry.

Kosmetyk zapewnia nie tylko niezbędną do zachowania młodzieńczej formy porcję nawilżenia i odżywienia naskórka, ale także chroni przed uszkodzeniami spowodowanymi aktywnością wolnych rodników oraz promieniowaniem słonecznym. Dzięki technologii 3D maska perfekcyjnie dopasowuje się i przylega do twarzy, zapewniając jeszcze lepszą absorpcję składników aktywnych i znakomite efekty pielęgnacyjne.

Polecamy w pielęgnacji cery dojrzałej, suchej oraz wrażliwej.

Skład (INCI):

Aqua, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Lactobacillus Ferment, PEG/PPG/Polybutelene Glycol-8/5/3 Glycerin, Pentylene Glycol, Trehalose, Glycerin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Hydroxyethylcellulose, Propanediol, Sclerotium Gum, Avena Sativa Kernel Extract, Triethanolamine, Salix Alba Bark Extract, Pentasodium Pentetate, Caprylyl Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Theobroma Cocoa Seed Butter, Phytic Acid, Ethylhexylglycerin, Glyceryl Caprylate, Dipropylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Silver Oxide, Lavandula Angustifolia Flower/Leaf/Steam Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Vanilla Plantifolia Fruit Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Jasminum Officinale Flower/Leaf Extract, Rubus Idaeus Fruit Extract, Tuber Melanosporum Extract.

Cena: 17,90 zł.

Moje wrażenia:

Gruby, dosyć sztywny płat, szyty w połowie, nie jestem fanką takich, ale zaskakująco dobrze przylegał mi do skóry twarzy. Zapach nie był szczególnie przyjemny, ale też bardzo delikatny i musiałam się zaciągać, żeby go poczuć.

Dobrze nasączony, esencji było sporo i raczej wodnista, ale nie przelewała mi się jakoś szczególnie przez palce. Spokojnie posiedziałam z nią 20 minut, przetarłam płatem twarz.

Skóra była nawilżona, odżywiona, lekko lepka, pory nie podkreślone, ładnie odświeżona. Dałam jej chwilę, żeby się wchłonęła i nałożyłam lekki naturalny podkład, który przypurdowałam mocno matującym pudrem. Oj poczułam ściągnięcie, ale skóra sobie poradziła po chwili, bez problemów. A jednocześnie nie było wyrzutu sebum. Mimo, że miałam mocno intensywny dzień, całkiem nieźle pod koniec mój makijaż wyglądał. Przy tym wszystkim moja skóra nie wołała o litość po demakijażu.

Co oznacza, że ta maska w płacie całkiem zacna była. Jednak czy mnie zachwyciła na tyle, żebym miała do niej wracać? Nie dziś, ale może kiedyś.

Tył Maseczki do twarzy w płacie z Kin Girls, w wersji Truffle and Cocoa, ze składem.
KinGirls – 3D Face Mask Truffle and Cocoa – Maseczka do twarzy w płacie

Podsumowując:

Maska w płacie to dla mnie produkt, który głównie fenomenalnie nawilża. Zachwytów brak, jeśli chodzi o całą 3. Niby wszystkie 3 maski w płacie były poprawnie, niby przyjemnie, ale nie pobiły tych masek, które ostatnio testowałam i które zrobiły na mnie rzeczywiście większe wrażenie. Krzywdy nie robią, więc zniechęcać nie będę, może Twoja skóra wyciągnie z nich więcej. Ja je raczej oceniam, jako takie sobie.