3 produkty – maska w płacie – Beneton, MediHeal oraz Patchology

3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.



Lato powoli się kończy, upały mijają, a mnie wzięło na maski w płacie. Mnie po takich maskach w wysokich temperaturach zatoki bolą, nie ważne czy to ogrzewanie, czy upalne lato. Więc jak tylko ciut zelżało na zewnątrz od razu zachciało mi się takiej maski, nie mówiąc już o mojej przesuszonej skórze, która wręcz jej się domaga. Po pierwszej partii ciut z moją skórą lepiej, ale jeszcze nie kończę, póki ogrzewanie nie ruszy.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.


Benton – Maska w płacie – Snail Bee High Content Mask Pack



Obietnice ze strony Skin79:

Maska w płacie wykonanym z czystej bawełny, nasączona hydrolatem z liści zielonej herbaty, silnym antyoksydantem skutecznie zwalczającym wolne rodniki, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia się skóry. Połączenie filtratu ślimaka (20%) z arbutyną, jadem pszczelim, oraz licznymi wyciągami roślinnymi działa silnie przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco, regenerująco. Przy regularnym stosowaniu skóra uzyskuje jednolity koloryt, cera nabiera blasku a pory są mniej widoczne. Maska szczególnie mocno polecana jest osobom, które borykają się z licznymi niedoskonałościami (trądzik, zaskórniki, plamy pigmentacyjne).
Maskę pozostawić na skórze 20-30 minut. Do wszystkich typów skóry.

Skład (INCI):

Camellia Sinensis Leaf Water, Snail Secretion Filtrate, Glycerin, Arbutin, Bee Venom, Sodium Hyaluronate, rh-Oligopeptide-1, Plantago Asiatica Extract, Laminaria Digitata Extract, Diospyros Kaki Leaf Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Ulmus Campestris (Elm) Extract, Bacillus Ferment, Azelaic Acid, Althaea Rosea Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Beta-Glucan, Betaine, Xanthan Gum, Adenosine, Panthenol, Allantoin, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Pulsatilla Koreana Extract.

Moje wrażenia:

Cena 20,00 zł. Bardzo mocno nasączony, dosyć gruby płat, w opakowaniu zostało jeszcze sporo esencji. Zapach jakiś jest, delikatny i nie zwracający szczególnej uwagi na szczęście. Płat jest świetnie skrojony, przylega idealnie, nic nie musiałam docinać, co się prawie nie zdarza. Jest też spory, więc dla mnie bomba, ale dla drobniejszych z Was może być za duży. Ciut się jej obawiałam przez tego ślimaka, z którym produkty mają tendencję do zapychania mojej podatnej na to skóry. A jad pszczeli, no cóż tu wszystko straszy, zwłaszcza wrażliwą skórę. Ale przez większość czasu nic złego mi się nie działo. Jednak nie odczuwałam też klasycznych pozytywnych właściwości, które zazwyczaj odczuwam podczas trzymania maski na twarzy, co było dziwne. Pod koniec skóra zaczęła mnie delikatnie mrowić, zdjęłam płat, przetarłam nim delikatnie twarz i skórę pod oczami. Co ciekawe skóra pod oczami nie protestowała, ale skóra twarzy zaczęła się rozgrzewać i pozostała rozdrażniona przez jakieś pół godziny. Z tego co pozytywne to odczuwałam to delikatne nawilżenie. Nałożyłam krem pod oczy i poszłam spać. Rano miałam wrażenie, jakbym nie nałożyła pielęgnacji wieczorem, brak klasycznej jędrności i nawilżenia. I niestety 2 małych płytko położonych nieprzyjaciół. Zaskoczenie ogromne, moja skóra po raz pierwszy chyba, po tego typu masce nie była po prostu super nawilżona. Choć producent w sumie tego nie obiecuje. Niestety tego co obiecuje tym bardziej nie zauważyłam. Nie kupię ponownie.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.

Patchology – FlashMasque Hydrate – 5 minutowa nawilżająca maseczka z tkaniny

Obietnice producenta ze strony Sephora:

Łatwa w aplikacji maseczka z tkaniny, która po jednym założeniu pozostawia nawilżoną i zauważalnie bardziej sprężystą skórę. 

Składniki zawarte w maseczce działają bezpośrednio na skórę, nawilżając ją w kilka minut.


Jak używać?

– Rozłożyć maseczkę i aplikować na czystą i suchą skórę. Docisnąć brzegi na konturze twarzy dla optymalnej aplikacji. 
– Pozostawić na 5 minut (lub dłużej, według upodobania). 
– Zdjąć maseczkę. Nie należy spłukiwać, nadmiar produktu można wmasować w skórę, aż do całkowitego wchłonięcia.
– Kontynuować zwyczajowy rytuał pielęgnacyjny.

Skład (INCI) ze strony Patchology:

WATER (AQUA), GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, INOSITOL, TREHALOSE, TAURINE, PHENOXYETHANOL, BETAINE, SODIUM HYALURONATE, PANTHENOL (VITAMINE B5), CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) SEED EXTRACT, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT, MANGNESIUM ASPARTATE, ZINC GLUCONATE, COPPER GLUCONATE, ARGININE, GLYCERYL CAPRYLATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, XANTHAM GUM, DISODIUM EDTA, FRAGRANCE (PARFUM)

Moje wrażenia:

Cena 25,00 zł. Pachnie dziwnie, jak zalewa weków warzywnych, na szczęście nie jest mega intensywna, ale za to zapach jest cały czas wyczuwalny, trudno powiedzieć, żeby mnie zachwycał. Płat należy do tych klasycznych, raczej grubawych i papierowych w dotyku. Maseczka jest mocno nasączona i w środku jest jeszcze dużo esencji. Płat jest spory, dla mnie idealny, ale dla tych drobniejszych z Was, może być duży. Klasycznie zewnętrzne kąciki oczu nacięłam, żeby lepiej przylegała do twarzy w tej jej części. Skóra mnie trochę mrowiła, ale nic złego się nie działo, aż do momentu, kiedy to klasycznie przetarłam płatem twarz i zaczęła mnie piec. Po wszystkim skóra była długo zaogniona. Dołożyłam krem pod oczy i zostawiłam tak skórę na noc. Rano, mimo, że to ciągle raczej gorące noce bywają, czuć było, że pominęłam krem. Skóra nie była tak nawilżona i odżywiona, jak lubię, a do tego 2 gagatki mi się pojawiły. Nie mam ochoty na powtórkę.




3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.

MediHeal – Dress Code Violet – Maska karnawałowa tonizująco-regenerująca

Obietnice producenta ze strony Gangnam:

Mediheal Mask Dress Code Violet to tonizująca maseczka w płachcie z nadrukiem weneckiej maski karnawałowej. Maska w płacie zawiera trehalozę, betainę, hydrolizowany kolagen, panthenol, witaminę E oraz szereg ekstraktów z opuncji figowej, oczaru wirgińskiego, sok z aloesu oraz wyciągi z owoców granatu, borówki, jagód camu camu, owoców acai. Maseczka intensywnie nawilża i rozświetla skórę, poprawia elastyczność i jędrność oraz odświeża i wygładza.


Nadruk wykonany na płachcie nie powoduje alergii oraz niezabarwia skóry.

Sposób użycia: Po oczyszczeniu i tonizacji ostrożnie rozpakuj maskę. Nałóż maskę dopasowując ją do otworów na oczy i usta. Pozostaw na twarzy na 15-20 minut. Po upływie określonego czasu, zdejmij maskę, delikatnie wklep pozostałość esencji w skórę aż do całkowitego wchłonięcia. Następnie przystąp do pozostałych kroków swojej pielęgnacji.

Skład (INCI):

Water, Glycerin, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Collage, Xanthan Gum, Carbomer, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Panthenol, Trehalose, Betaine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, olea Europaea (Olive) Fruit Extract, Opuntia Ficus-Indica Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water, Hamamelis Virginlana(Witch Hazel) Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica Citrifolia Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica (Fig) Fruit Extract, Morus Alba Fruit Extract, Ginkgo Biloba Nut Extract, Methylparaben, Portulaca Oleracea Extract, Beta-Glucan, Allantoin, Triethanolamine, Polysorbate 80, Adenosine, Fragrance

Moje wrażenia:

Kupiłam ich spory zapas w Lidlu po 9,99 zł, który jakoś magicznie mi się rozszedł. Ale tak to jest jak mi się coś spodoba, to wciskam wszystkim, na zasadzie zobacz, jakie to dobre. A skoro dobre to moja mama też dostała swój przydział. Jedne z lepszych masek jakie miałam. Są to normalne maski na całą twarz, tylko wzorek mają wokół oczu. Zapach przyjemny, nienachalny. Bardzo dobrze nasączone, takie trochę śliskie, długo tą wilgoć utrzymują. Dobrze przylegają. Skóra jest po nich, jędrna, nawilżona, ukojona i w takim stanie potrafi utrzymać się cały dzień, jeśli nałożę ja rano. Nie zauważyłam skutków ubocznych, nic mi nie wyskoczyło, oczy nie protestowały. Już do nich wróciłam, ale jeśli nadarzy się okazja chętnie wrócę do nich ponownie.



3 produkty to seria mini recenzji, dziś maska w płacie z Beneton, MediHeal oraz Patchology.

Podsumowując:

Tym razem im drożej, tym gorzej. Najtańsze z MediHeal przynajmniej na mojej skórze spisują się najlepiej, nic złego nie robią, a cudownie nawilżają i ujędrniają, czyli robią dokładnie to czego od nich oczekuję. Pozostałe 2 niestety mnie zapchały, może nie jakoś drastycznie, ale jednak, więc nie mam ochoty na nie. Co dla mojego portfela i skóry będzie na plus, bo w cenie każdej z nich mogę mieć maskę MediHeal.