3 produkty – maseczka do twarzy – Balea

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.


Dużo u mnie masek ostatnio, ale uwielbiam to, w zeszłym roku królowały maski w płacie. W tym roku jest mix z przewagą maseczek Lush, ale żeby się nie zanudzić inne też muszą być. Jaki maseczki lubicie najbardziej?


3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

Balea – Milch & Honig Maske

 Przyjemna kremowa konsystencja. Zapach nienachalny, czasami przyjemny, a czasami kojarzy mi się z kosmetykami z dawnych lat. Saszetka jest podzielona na pół, więc starcza na 2 aplikacje bez kombinowania, jak to podzielić. Z jednej połówki wychodzi sporo produktu, mi starczyło, żeby grubszą warstwą pokryć całą twarz i szyję. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, nawet moje wrażliwe oczy nie protestowały. Czuć, że jest na twarzy, wchłania się, ale też jakby lekko zastygała i zostawia warstwę, która odczuwalnie, ściąga twarz, a może ktoś by to określił, jako napina? Mam wrażenie, że skóra się pod nią poci. Tuż po aplikacji, piecze mnie centralna część twarzy, koło nosa, czyli tam, gdzie moja skóra twarzy jest najbardziej wrażliwa. Zmywa się łatwo, wystarczy woda i dłonie. Po zmyciu skóra jest gładka, nawilżona, lekko ujędrniona, a to uczucie utrzymuje się do kolejnego dnia. Niestety jednak, uczucie ściągnięcia po zmyciu, jest silne, skóra domaga się toniku, a skóra pod oczami, mimo wszystko wymaga kremu. Nie jest źle, ale nie zachwyca.

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

Balea – Weisser Tee & Kirsche Maske

 Dosyć przyjemny, ale nienachalny zapach podczas aplikacji. Konsystencja gęstego kremu, dobrze się rozprowadza. Niestety piecze zaraz po aplikacji w najbardziej wrażliwych miejscach, głownie przy skrzydełkach nosa, ale oczu nie podrażnia. Po chwili delikatnie mrowi na policzkach. Odczuwalnie siedzi na twarzy, co z czasem staje się coraz bardziej irytujące. Skóra się pod nią poci. Wchłania się prawie w całości, tak jak krem. Łatwa do zmycia, wystarcza dłonie i woda. Po jej zmyciu skóra jest lekko ściągnięta i domaga się toniku. W dotyku jest odrobinę gładsza, ale to nie jest efekt jakiego bym się po masce spodziewała. Ale po toniku, poza kremem pod oczy skóra więcej nie potrzebuje. Rano po obu użyciach budziłam się bez szczególnego dyskomfortu, czy też nowych nieprzyjaciół. Jednak trzeba wziąć pod uwagę to, że mam skórę mieszaną i jest lato. Nie jest warta tego, żeby sobie nią głowę zawracać. Przeciętna maska  łatwo dostępna u nas, będzie lepsza.

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.
  
3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

Balea – Vital Tuchmaske

Przyjemny zapach, dobrze nasączona. Dosyć mała, jak dla mnie, ale ogólnie dobrze się trzyma skóry twarzy. Długo utrzymuje wilgoć, spokojnie ponad 20 minut można w niej posiedzieć. Co dziwne z czasem zapach staje się bardziej intensywny, jakby pudrowy. Nic złego mi się nie działo podczas trzymania jej na twarzy. Przetarłam płatem twarz i zostawiłam na chwilę w spokoju. Nie podrażniła mi oczu. Jednak po kilkunastu minutach, skóra zaczęła być coraz bardziej rozdrażniona i wręcz domagała się kremu. Zaskakująca reakcja na maseczkę w płacie. Szkoda, bo zapowiadała się fajnie. 

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

Podsumowując:

Nie zapychają, coś delikatnie robią, może młoda, niewymagająca skóra na nich skorzysta. Niestety moja ponad 30 letnia, wymagająca i wrażliwa skóra mieszana, nie jest nimi szczególnie zachwycona. Muszę przyznać, że nie mam ochoty na więcej, a co więcej nie mam ochoty na resztę pielęgnacji Balea. Za możliwość spróbowania dziękuję Katarzynie z bloga Sklerotyczka, bez niej nie miałabym dostępu do tych produktów.

3 produkty, to seria mini recenzji, dziś maseczki do twarzy z Balea.

3 produkty: