3 produkty – krem pod oczy – Lancome, Make Me Bio, Sana

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Krem pod oczy to moja największa zmora. Od lat szukam ideału, a ponieważ skóra w międzyczasie nie młodnieje, to mam wrażenie, że coraz trudniej jest mi znaleźć produkt, który by na mnie zrobił wrażenie. Jeśli macie, jakąś petardę, intensywnie działającą, na noc, to z chęcią wypróbuję Waszą sugestię.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Lancome – Absolue – Krem pod oczy

Cena 449,00 zł za 20 ml na stronie Sephory. Ja dostałam tą 5 ml miniaturkę w pudełku Sephory jeszcze w październiku. 

Opis na stronie Sephory:

“Spójrz na na intensywną regenerację poprzez krem Absolue Yeux Precious Cells od Lancôme. Zaawansowana technologia łączy rewitalizujące właściwości róży z Pro-XylaneTM, emblematycznym składnikiem gamy Absolue. Dzień po dniu, kontu oka wydaje się wygładzony, zrelaksowany i zregenerowany. Oznaki starzenia są zauważalnie zredukowane, spojrzenie staje się przyciągające i promienne. Obudź blask młodości Golden Glow.”

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.
Leciutki krem. Perfumowany, ale nie szczególnie intensywnie, całkiem przyjemny. Bardzo przyjemna konsystencja, cudownie sunie po skórze, szybko się wchłania, praktycznie do zera, nie zostawia lepiej, ani świecącej warstwy. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Używałam rano i wieczorem. Miałam nawet wrażenie, że lekko optycznie niweluje moje zasinienia pod oczami. Jednak praktycznie od początku miałam wrażenie, że jest za słaby. Ale tak mam przy większości kremów pod oczy, więc w sumie to nic niezwykłego. Tak się zdarzyło, że przez pierwszy tydzień jego używania nie nosiłam makijażu, więc nawet do końca nie byłam świadoma co się z moją skórą dzieje. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam, że moja skóra może być tak cienka i wiotka. Nie nałożyłam mocnego makijażu, krem koloryzujący i puder z kolorem, takie totalne minimum. Nie mogłam uwierzyć, wyglądałam jakbym się o 10 lat postarzała. Potworne zmarszki, a skóra pod oczami po prostu wiotka. Dobra po przeziębieniu byłam, niewyspana byłam, bo młody nie był w najlepszej kondycji.  Ale bez przesady, to już nie to samo co przy niemowlaku. Kilka dni i wszystko wróci do normy. A gdzie tam, było tylko gorzej. Odstawiłam, wyciągnęłam cięższy arsenał, serum, płatki, zmieniłam krem. 3 dni i skóra wróciła do normy. Ale ja już nie zamierzam wracać do tego kremu. Na szczęście to tylko miniaturka, praktycznie nic mi już nie zostało. Przeraziło mnie tylko w jak krótkim czasie z całkiem przyzwoitej, jak na mnie skóry, mogę zejść do poziomu, którego u siebie nigdy nie widziałam, baaa liczę, że co najmniej przez dekadę nic podobnego nie doświadczę. Czy któraś z Was miała z nim styczność?

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Skład ze strony Sephory:

AQUA/WATER – GLYCERIN – CYCLOHEXASILOXANE – BUTYLENE GLYCOL – ALCOHOL DENAT. – BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER/SHEA BUTTER – STEARIC ACID – STEARYL ALCOHOL – CETYL ALCOHOL – PALMITIC ACID – PEG-100 STEARATE – GLYCERYL STEARATE – CERA ALBA /BEESWAX – SODIUM STEAROYL GLUTAMATE – OCTYLDODECANOL – CI77891/TITANIUM DIOXIDE – CI19140/YELLOW 5 – CI 16035/RED40 – MICA – TOCOPHERYL ACETATE – HYDROXYPROPYL TETRAHYDROPYRANTRIOL – HYDROGENATED VEGETABLE OIL- PHENOXYETHANOL – ADENOSINE – PEG-20 STEARATE – TRISODIUM ETHYLENEDIAMINE DISUCCINATE – POLYSORBATE 80 -CHLORHEXIDINE DIGLUCONATE – POLYGONUM FAGOPYRUM SEED EXTRACT – PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE – TIN OXIDE – PROPYLENE GLYCOL – ISOHEXADECANE – CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE – CAPRYLOYL SALICYCLIC ACID – ACRYLAMIDE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE COPOLYMER – MYRISTIC ACID – MYRISTYL ALCOHOL – SORBITAN OLEATE – GERANIOL – ROSA DAMASCENA FLOWER OIL – ROSA CENTIFOLIA FLOWER EXTRACT – CITRONELLOL – CITRIC ACID – (F.L.L. B189852/1).

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Make Me Bio – Bio krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka – Intensywnie nawilżający

Cena 39,00 zł za 15 ml na stronie producenta

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.


Opis na stronie Make Me Bio:



“Cera: do wszystkich rodzajów cery



Efekt: Skóra pod oczami rozświetlona i napięta, a zmarszczki wygładzone


Sposób użycia: Niewielką ilość kremu nanieść na skórę pod oczami i delikatnie wklepać opuszkami palców. Stosować rano i wieczorem.”

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Biały, lekki krem. Pachnie bardzo delikatnie, acz świeżo. Daje ukojenie i nawilżenie już od momentu nałożenia na skórę, co jest oczywiście bardzo przyjemne. Po chwili jednak zastyga odczuwalnie, czego już fanką nie jestem, ale to przypadłość wielu tych bardziej naturalnych kremów. Przez chwilę pozostawia białe ślady i potrzebuje odrobinę więcej czasu, żeby się wchłonąć. Świetnie sprawdza się pod lekki makijaż, bo z niczym co na niego nakładałam nie robi problemów. Niestety z cięższym makijażem jest problem, bo krem jest za lekki. Mimo, że nie noszę makijażu przez kilkanaście godzin, często chodzę bez, a tylko z kremem właśnie lub zaraz po powrocie robię demakijaż. Często też sięgam po płatki pod oczy, żeby pomoc mojej biednej skórze pod oczami, czym ułatwiam pracę kremom. Jednak ten gagatek jest dla mnie za delikatny. Kilka dni mocniejszego makijażu i już mam przesuszenia w zewnętrznych kącikach, a skóra pod okiem nie wygląda zachwycająco. W weekend, kiedy to nakładam go grubą warstwą, żeby skóra odpoczęła i wyciągnęła to czego jej potrzeba, jest ok. Jednak nie ma wystarczającej mocy, żeby podciągnąć nadwyrężoną kondycję mojej skóry. Skóra młoda lub mało wymagająca może być z niego zadowolona. Ja jednak mimo szczerych chęci nie widzę dla niego miejsca w swojej pielęgnacji. Nie uczula, nie podrażnia, nie robi nic złego.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Skład ze strony Make Me Bio:

Aqua (Woda), Butyrospermum Parkii (Masło Shea) Butter*, Prunus Amygdalus Dulcis (Słodkie Migdały) Oil*, Macadamia Ternifolia (Makadamia) Nut Oil*, Tocopherol (Witamina E), Cetearyl Glucoside, Cucumis Sativus (Ogórek) Extract, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Flower Oil, Benzyl Cinnamate**, Citral**, Citronellol**, Eugenol**, Geraniol**, Linalool**   *z upraw organicznych **naturalnie występujący w olejkach eterycznychsło Shea) Butter*, Prunus Amygdalus Dulcis (Słodkie Migdały) Oil*, Macadamia Ternifolia (Makadamia) Nut Oil*, Tocopherol (Witamina E), Cetearyl Glucoside, Cucumis Sativus (Ogórek) Extract, Cetyl Alcohol, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Flower Oil, Benzyl Cinnamate**, Citral**, Citronellol**, Eugenol**, Geraniol**, Linalool**   *z upraw organicznych **naturalnie występujący w olejkach eterycznych

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.


Sana – Nameraka Honopo Wrinkle Eye Cream



Cena 59,00 zł za 25g na stronie Ber de Ver, a winę za ten zakup ponosi Agnieszka z bloga Kosmetyczny Fronesis, po jej wpisie nie miałam wyboru, musiałam go zamówić.





3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.


Opis ze strony Ber de Ver:



“przeciwzmarszczkowy krem pod oczy. Używany tylko miejscowo, tam gdzie widoczne są zmarszczki! Napina naszą skórę, przez co jest ona sprężysta oraz elastyczna. Skutecznie likwiduje małe zmarszczki. 



Krem jest bardzo gęsty i treściwy. Potrzeba chwili, żeby się wchłonął. Zmarszczek nie zlikwiduje jak podaje producent, ale wspaniale nawilży skórę pod oczami.”




3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Lekko żółty, gęsty żel-krem, robiący wrażenie mocno silikonowego. Za każdym razem podczas nakładania, ciągnie mi skórę podczas rozprowadzania. Strasznie dziwne, chyba jeszcze z czymś takim w pielęgnacji, zwłaszcza jeśli chodzi o skórę pod oczami się nie spotkałam. Oczywiście, już po chwili sunie, jak marzenie, ale jednak. Oczywiście można sobie ułatwić życie i nakładać od razu po toniku, na jeszcze mokrą skórę. Tak, mokrą, ja używam dużo toniku. Daje uczucie nawilżenia i ukojenia. Nie czuć go za bardzo na skórze, nawet jeśli nałożę solidną warstwę. A przecież wówczas super szybko się nie wchłania i potrafi się zebrać. Jednak jego dużą zaletą jest to, że się nie roluje. Nie uczula, nie podrażnia, nic złego moim oczom nie robi. Zapachu praktycznie nie czuję. Spokojnie nadaje się pod makijaż, póki co nie trafiłam na produkt z którym by nie współgrał, a ja zawsze sporo mieszam. Utrzymuje nawilżenie i komfort skóry przez cały dzień. Na noc jest wystarczająco dobry, bo utrzymuje jej stan i lekko go poprawia. Niestety jednak nie jest to petarda, której szukam. Długo radzi sobie z moimi przesuszeniami w tej okolicy. Poprawny, ale jednak nie jest wystarczający dla mnie, przynajmniej obecnie.


Za to moja mama, zaraz 54, jest z niego bardzo zadowolona.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Skład z bloga Kosmetyczny Fronesis:

Water, Butylene Glycol, Glycerin, Squalane, Octyldodecyl Myristate, Batyl Alcohol, Dipentaerythrityl Tetrahydroxystearate / Tetraisostearate, Stearic Acid, Polygleceryl-10 Distearate, Glyceryl Stearate, Behenyl Alcohol, Dimethicone, Lactobacillus / Soymilk Ferment Filtrate, Soybean Extaract, Soy Protein, Retinyl Palmitate, Ceramide 2, Tocopherol, PEG-60 Hydrogenated Castrol Oil, Alcohol Denat., Carbomer, Xanthan Gum, Cyclopentasiloxane, Glycine Soja Sterols, Elaeis Guineensis Kernel Oil, Palm Oil, Betaine, Polyglyceryl-10 Myristate, Rutin, Potassium Hydroxide, Sodium Hydroxide, Hydrogenated Palm Kernel Oil, Hydrogenated Lecithin, Phenoxyethanol, Methylparaben.

3 produkty to seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Lancome, Make Me Bio oraz Sana.

Podsumowując:

Lancome to totalna porażka, nie wiem co w nim sprawiło, że moja skóra tak źle na niego zareagowała, ale przesuszenia spowodowanego kremem znosić nie będę. Make Me Bio jest dla mnie za słaby, to raczej propozycja dla młodszej i niewiele wymagającej skóry.  Sana jest poprawny, ale za mało regenerująco-odżywczy, jak na moje potrzeby. Choć zakładam, że większość z Was nie ma takich problemów ze skórą pod oczami i uznałaby go za bardzo dobry. Niestety ja takiego szczęścia nie mam. Sana jest najlepsza z tej 3, ale nie wystarczająco dobra, żebym chciała do niej wrócić ponownie.