3 produkty – krem pod oczy – Aube, Prreti oraz Retimax 1500

3 produkty, czyli seria mini recenzji, dziś krem pod oczy z Aube, Prreti oraz Retimax 1500.
3 produkty – krem pod oczy – Aube, Prreti oraz Retimax 1500

3 produkty, czyli ciąg dalszy sagi, szukam ideału. I niestety coraz bardziej wątpię, czy istnieje taki krem pod oczy, który w pełni zadowoli moją wymagającą skórę pod oczami.

Tak dla przypomnienia, z czym się zmagam: sucha, cienka, wiotka, odwodniona skóra. Ciemno brązowe cienie i przebarwienia, dodatkowo podbijane przez głęboko osadzone oczy. Czasami zdarza się opuchlizna i wory, ale to akurat najmniejszy mój problem. Ogólnie ta okolica wygląda gorzej, niż u mojej mamy, ale tu Hashimoto dokłada swoje.

Rewitalizujące serum pod oczy z Aube.
Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Obietnice ze strony producenta:

Rewitalizujące serum pod oczy AUBE® pomaga utrzymać właściwą teksturę skóry oraz wymodelować kontur oka. Kompleks ProCollagen+skutecznie chroni cienką i delikatną skórę wokół oczu przed utratą grubości i elastyczności. Zawartość składników o silnym działaniu antyoksydacyjnym zapobiega szkodliwemu działaniu wolnych rodników.

Włókna kolagenowe to podstawowy budulec tkanki łącznej. Efektem obniżenia poziomu kolagenu są zmarszczki, utrata właściwego owalu twarzy i zwiotczenie skóry. Najnowsze badania naukowe dowodzą, że molekuły HRGP wspomagają naturalną syntezę kolagenu. Oligosacharydy z kwiatów nieśmiertelnika wpływają pozytywnie na wzrost produkcji białka odgrywającego kluczową rolę w prawidłowym sieciowaniu włókien kolagenowych. Kompleks ProCollagen+, łącząc w sobie unikalne właściwości tych dwóch składników, stanowi skuteczne rozwiązanie w walce z upływającym czasem.

Rewitalizujące serum pod oczy z Aube, na kartoniku opis obietnic producenta.
Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Skład (INCI):

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Urea, Glyceryl Stearate Citrate, Glycerin, Borago Officinalis Seed Oil, Betaine, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearic Acid,Isoamyl Cocoate, Phenoxyethanol, Hydrolyzed Soybean Fiber, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sodium Lactate, Echinacea Angustifolia Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Cera Alba, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Soluble Collagen, Retinyl Palmitate, Allantoin, Helichrysum Stoechas Extract, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, PPG-11 Stearyl Ether, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Disodium EDT.

Cena: 129 zł za 15 ml. Ale kupiłam je w cenie na do widzenia w Rossmannie i zapłaciłam dużo mniej.

Rewitalizujące serum pod oczy z Aube, na kartoniku skład.
Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Moje wrażenia:

Dozownik jest fajny, serum ma bardzo delikatny, ale przyjemny zapach. Konsystencja to klasyczny krem, ani za leki, ani za ciężki. Bardzo przyjemne podczas rozprowadzania, nie ciągnęło skóry, ale też nie ślizgało się po niej jakoś szczególnie. Potrzebowało ciut wmasowania i czasu na wchłonięcie.

Po chwili prawie całkowicie znikało, zostawiając co najwyżej prawie nie wyczuwalny film. Choć oczywiście to też zależało od tego w jakim stanie była moja skóra. Bo zazwyczaj był po prostu przyjemny, a przez ostatnie dni, bardzo szybko czułam brak nawilżenia, ściągnięcie i suchość w zewnętrznym kąciku.

Ogólnie od początku nie robił na mnie większego wrażenia. A miałam ich serum wygładzające pod oczy i byłam zadowolona, miałam też serum do twarzy i było ok. Ale tu co najwyżej ciągle mogłam powiedzieć, że jest przyjemne. I póki stan mojej skóry był dobry, oczywiście, jak na moje standardy, to nie było na co narzekać.

Ale ostatnio jestem zmęczona, mniej się przykładam do pielęgnacji i mimo, że o kremie pod oczy nie zapominam. I serum nie robi nic, czy nałożę cienko, czy grubo i zostawiam, żeby skóra brała ile da radę. Jak nałożę je pod lub nad to jest różnica, ale spowodowana przez ten drugi produkt.

Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, a oczy mam wrażliwe, więc powinnam być zadowolona. Gdyby choć tylko nawilżał … Szkoda, ale na moje potrzeby jest za słaby.

Rewitalizujące serum pod oczy, plus dziubek.
Aube – Rewitalizujące serum pod oczy
Rozjaśniające serum pod oczy z Prreti.
Prreti – Rozjaśniające serum pod oczy

Prreti – Rozjaśniające serum pod oczy

Opis producenta ze strony Kontigo:

Aksamitne, żelowe serum pod oczy z ekstraktami owocowymi i witaminami. Lekka formuła kremu opracowana została dla nawilżenia, wygładzenia i rozświetlenia delikatnej skóry wokół oczu. Dzięki niezwykle lekkiej, żelowej konsystencji, krem łatwo rozprowadza się po skórze, dając efekt odmłodzonej, promiennej skóry. Redukuje widoczność drobnych linii i zmarszczek oraz cieni pod oczami, przywracając świeży, młodzieńczy, wypoczęty wygląd.

Rozjaśniające serum pod oczy z Prreti, kartonik ze składem.
Prreti – Rozjaśniające serum pod oczy

Skład (INCI):

AQUA, METHYLPROPANEDIOL, CYCLOPENTASILOXANE, GLYCERIN, GLYCERETH-26, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, NIACINAMIDE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, DIMETHICONE, FRAGARIA CHILOENSIS (STRAWBERRY) FRUIT EXTRACT, RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) FRUIT EXTRACT, RUBUS FRUTICOSUS (BLACKBERRY) FRUIT EXTRACT, EUTERPE OLERACEA FRUIT EXTRACT, VACCINIUM MYRTILLUS FRUIT EXTRACT, VACCINIUM MACROCARPON (CRANBERRY) FRUIT EXTRACT, RIBES NIGRUM (BLACK CURRANT) FRUIT EXTRACT, VACCINIUM ANGUSTIFOLIUM (BLUEBERRY) FRUIT EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, SILICA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, LITHOSPERMUM ERYTHRORHIZON ROOT EXTRACT, BETAINE, MYRCIARIA DUBIA FRUIT EXTRACT, ARDISIA CRISPA EXTRACT, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, NELUMBO NUCIFERA FLOWER EXTRACT, COIX LACRYMA-JOBI MA-YUEN SEED EXTRACT, PAEONIA LACTIFLORA ROOT EXTRACT, HOUTTUYNIA CORDATA EXTRACT, PRUNUS ARMENIACA (APRICOT) KERNEL EXTRACT, PRUNUS MUME FRUIT EXTRACT, GLYCYRRHIZA GLABRA (LICORICE) ROOT EXTRACT, PRUNUS PERSICA (PEACH) KERNEL EXTRACT, ADENOSINE, LAMINARIA DIGITATA EXTRACT, 1,2-HEXANEDIOL, HYDROXYACETOPHENONE, DISODIUM EDTA, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) PEEL OIL.

Cena: 17,99 zł za 30 g. Ja zapłaciłam ciut więcej, ale dorwałam je już dawno w osiedlowej Kosmeterii za 19 zł, więc nie musiałam płacić za przesyłkę.

Rozjaśniające serum pod oczy z Pretti, z dziubkiem.
Prreti – Rozjaśniające serum pod oczy

Moje wrażenia:

Tuba jest ogromna, jak na produkt pod oczy, tym bardziej serum. Więc miałam obawy, że mnie zmęczy zanim je zużyję. I początkowo rzeczywiście robiło takie wrażenie, ale szybko mi przeszło.

Jest lekkie, żelowe, praktycznie bezzapachowe. Daje się rozprowadzić bez problemu, a nie żałuję go sobie i nakładam ilość wielkości ziarnka grochu pod każde oko. Momentalnie czuję nawilżenie, a nie mogę powiedzieć, żebym gardziła tym uczuciem kiedykolwiek. Ale wieczorem po demakijażu, momentalnie mnie odpręża.

Na początku myślałam, że będzie za lekkie i przykrywałam je innymi cięższymi kremami. Co jednak nieszczególnie wpływało na ich działanie. A co u mnie robiło? Odświeżenie, nawilżenie, odprężenie. Jeśli chodzi o wygładzenie i rozświetlenie to jest ono tylko optyczne, nie zauważyłam bardziej długotrwałego efektu. Tylko tyle ile wynika z przyzwoitego nawilżenia

Nie czuć ściągnięcia, co często się u mnie pojawia, przy produktach tylko nawilżających. Skóra po nim jest bardzo komfortowa. Ale na co warto zwrócić uwagę, mocno lepka, dla mnie nie ma to większego znaczenia. Tym bardziej, że jeśli dam mu chwilę na wchłonięcie to do poduszki się nie przyczepię. A rano może być to plusem podczas nakładania korektora. Jednak muszę podkreślić, że moja skóra pod oczami wciąga wszystko i takie lepkie produkty nie są jej straszne.

Na dzień nie mam mu nic do zarzucenia, ani solo, ani pod makijaż, dogaduje się ze wszystkim. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, moje wrażliwe oczy nie marudziły nawet na jego nadmiar, choć nie zauważyłam, żeby migrowało mi do oczu. Wieczorem z innymi kremami też się dogadywało.

Jednak z czasem przestałam je mieszać z innymi produktami i zostawiłam je głównie na dzień, tylko sporadycznie wieczorem po nie sięgałam. Działa fajnie, ale jest za delikatne, jak na moje potrzeby. Więc nie mogłabym tylko jego używać. Ale zakładam, że mniej wymagające skóry mogłyby być z niego bardziej zadowolone. Fajne jako krem na dzień. Lepsze od Aube. Mogłabym do niego kiedyś wrócić bez większego marudzenia.

Farmina – Retimax 1500 – Maść ochronna z witaminą A

Informacje od producenta ze strony DOZ.pl:

Właściwości:

  • Najmocniejsza maść ochronna z witaminą A, bezpieczna dla alergików.
  • Po zastosowaniu witaminy A tworzy się w skórze, prawidłowy Kolagen typu VII, budujący włókna kotwiczące, które usprawniają łączność między naskórkiem a skórą właściwą.
  • Witamina A stymuluje również wzrost ilości nowych naczyń krwionośnych w skórze.
  • Odżywia skórę dzięki zawartości witaminy A, będącej niezbędnym regulatorem odnowy komórek,
  • Nawilża przenikając głęboko w skórę, pomaga przywrócić jej naturalny stan nawilżenia, elastyczności i jędrności,
  • Chroni skórę i pozostawia uczucie naturalnej miękkości i gładkości.

Przeznaczenie:

  • Wskazany jest do miejscowego stosowania na skórę w stanach jej odwodnienia i suchości, w przypadku łagodnych podrażnień, otarć lub łuszczenia się naskórka.
  • Działa regenerująco na naskórek po lekkich oparzeniach i odmrożeniach.
  • Pomocny w pielęgnacji popękanych kącików ust, wspomagając naturalny proces gojenia.
  • Używany ochronnie u dzieci, zapobiega pieluszkowym podrażnieniom skóry.
  • Idealny do stosowania po opalaniu, korzystaniu z solarium, chemicznym usuwaniu naskórka oraz skórnych zabiegach laserowych.

Skład (INCI):

Petrolatum, Aqua, Lanolin, Mineral Oil, Paraffin, Beeswax, Magnesium Stearate, Retinyl Palmitate.

Cena: 4,99 zł.

Moje wrażenia:

Od dawna o niej słyszałam i o używaniu jej właśnie pod oczy, ale co czytałam opis to mi nie grało. Aż ostatnio znowu usłyszałam, że się spisuje i chwyciłam w pobliskiej aptece coby nie zapomnieć. Miała trochę poleżeć w szufladzie. Ale tak byłam jej zbawiennego działania ciekawa, że do szuflady nie trafiła.

Gęsta maść, która nie lubi wilgoci, bo się po skórze ślizga. Upierdliwa podczas rozprowadzania, mi wręcz ciągnie skórę co mnie strasznie drażni. Ale jak już się przyczepi, to przestaje być problematyczna i ładnie sunie.

Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, moje wrażliwe oczy nie protestują. Ale migruje mocno do oczu, więc to nie jest gagatek, który mogę nałożyć wieczorem, jak klasyczny krem pod oczy, bo już sobie nie poczytam. No i mam cykora, jak mi coś na oku siedzi. Więc używałam jej, jak robiłam demakijaż tuż przed snem, maseczkowałam się wcześniej lub na jakieś serum, które nakładałam, zaraz po demakijażu. A wtedy tą maść dokładałam max 30 minut przed snem i wówczas było dobrze.

Nie wchłania się całkowicie, co na noc jest dla mnie dobrą opcją, bo skóra jest zabezpieczona jeszcze rano. Ale zdarza mi się czuć, że lepię się do poduchy.

A co z działaniem? Coś tam robi, nie mogę napisać, że nic, ale nie jest ono szczególnie spektakularne. Przedłużanie czasu, jaki jest pod okiem i dosmarowywanie nic nie zmienia. Głównie chroni skórę przed utratą wilgoci, otarciami, zabezpiecza ją. Ale też daje radę opakować sytuację jak zdarzy mi się suchość w zewnętrznym kąciku.

Liczyłam na to nawilżenie, elastyczność i jędrność. Na początku byłam rozczarowana. Ale i później, a uparcie przykładałam się do regularnego jej używania. Niestety różnica przed i po była niewielka. Jak trapią mnie większe przesuszenia to pomaga, ale tylko do pewnego stopnia. Później już poprawy nie ma.

Zużyję, ale w inny sposób, na ciało, pod oczami po prostu szkoda mi czasu na nią. Zwłaszcza, że mam potencjalne perełki czekające na swoją kolej.

Podsumowując:

Kolejna tura testów produktów pod oczy, które niezależnie od określenia producenta, traktuję jako krem pod oczy, wypadła tak sobie. Aube nie robi nic. Retimax 1500 robi niewiele. Prreti było przyjemne, ale nie zaspokoiło w pełni potrzeb mojej skóry. Używane razem w różnych kombinacjach, nie przyniosły satysfakcjonującego efektu. Ale wszystkie mają jeden ogromny plus, nie zrobiły mi krzywdy.